Truskawek za życie syna. Niezwykła historia kielczanina

Izabela Mortas
- Orkiestra uratowała życie naszego syna - mówią państwo Samczyńscy. Fotel powstał w zakładzie pana Rafała.
- Orkiestra uratowała życie naszego syna - mówią państwo Samczyńscy. Fotel powstał w zakładzie pana Rafała. Dawid Łukasik
Udostępnij:
Gdy się urodził, miał nikłe szanse na przeżycie. Dzięki orkiestrowej aparaturze jest teraz szczęśliwym 19-latkiem. Poznajcie historię Łukasza Samczyńskiego i jego rodziny, która dziś dziękuje szczególnie.

Zobacz także: Poruszająca historia Igora. Żyje i widzi dzięki WOŚP

(Dostawca: x-news)

- Drażni mnie, gdy słyszę negatywne opinie o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Wiem, ile zrobiła dla mnie i mojej rodziny. Jeśli nie pomagasz, to chociaż nie przeszkadzaj - tak uważam - mówi Rafał Samczyński, kielczanin.

Sam robi swoje. W tym roku przekazał do sztabu „Echa Dnia” przepiękny, solidny niemiecki fotel z lat 50-tych, który całkowicie odrestaurował i nadał mu zupełnie nowy charakter. Pan Rafał jest bowiem tapicerem i na swoim fachu zna się jak mało kto. Mebel jest dopracowany w każdym szczególe, a ponadto wyjątkowy - nazywa się Truskawek z uwagi na swoją oryginalną barwę - w kolorze czerwonobrzoskwiniowym, z wyszytymi po dwóch stronach orkiestrowymi serduszkami. - Ma krzyczeć „wylicytuj mnie” - uśmiecha się pan Rafał. Ale nie tylko wygląd Truskawka stanowi o jego wyjątkowości. Pan Rafał poświęcił mu dużo czasu i włożył w pracę całe serce. Chciał w ten sposób podziękować za inne serce, które 19 lat temu dzięki orkiestrowej aparaturze uratowano. Serce jego syna Łukasza.
Jak opowiada nam pani Justyna, żona pana Rafała i mama Łukasza, na początku nic nie wskazywało na to, że ze zdrowiem dziecka zaraz po jego urodzeniu będą jakiekolwiek problemy. - Łukasz rzeczywiście urodził się jako wcześniak, ale poród przebiegał przez problemów, Łukasz dostał 10 punktów w skali Apgara, ważył 3700 gramów. Dopiero po paru godzinach chłopiec zaczął sinieć na całym ciele. Lekarze podejrzewali wrodzoną wadę serca, później mówili, że to przez niewykształcone jeszcze płuca. Właściwie po kolei podejrzewali kolejne choroby - mówi mama Łukasza.

W drugiej dobie okazało się, że dziecko trzeba przewieźć na oddział intensywnej opieki medycznej do szpitalika dziecięcego na Langiewicza w Kielcach. - Już wtedy, podczas transportu widziałam na urządzeniach medycznych orkiestrowe serduszka. Szczególnie pamiętam inkubator, w którym przewożono nasze dziecko - wspomina pani Justyna.

Sama musiała zostać jeszcze w szpitalu, gdzie rodziła syna, do Łukasza jeździł pan Rafał. - Stan syna był tak tragiczny, że zamawiałem już mszę w kościele, ksiądz ochrzcił Łukasza i udzielił ostatniego namaszczenia - wspomina z trudem.

Gdy pani Justyna wyszła ze szpitala, udała się od razu na OIOM do syna. - Tam już dosłownie wszystko było obklejone orkiestrowymi serduszkami. Inkubatory, respiratory, wszystko, do czego podłączony był mój syn, miało logo Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - wspomina.

Łukasz chorował na żółtaczkę, zapalenie płuc, ale inne choroby, w tym wrodzoną wadę serca lekarze stopniowo wykluczyli. - Do tej pory nie wiem, jak to się stało. Jesteśmy rodziną bardzo wierzącą i tłumaczymy sobie, że doświadczyliśmy cudu. To był rok, kiedy zmarła Matka Teresa z Kalkuty. Moja teściowa się ciągle do niej modliła, przy Łukaszu postawiliśmy wizerunek wyjątkowej zakonnicy... Ale i fundacja zrobiła swoje. Ona przede wszystkim. To właśnie orkiestrowa aparatura trzymała naszego syna przy życiu - mówi pani Justyna.
Dziś rodzina jest bardzo szczęśliwa. Łukasz uczy się w czwartej klasie technikum na kierunku logistyka. Z jego zdrowiem też wszystko jest w porządku. Ojciec angażuje syna do prac tapicerskich. - Mam nadzieję, że kiedyś będziemy razem pracować w zakładzie - mówi pan Rafał. - Jestem dobrej myśli, że tata w roli szefa jakoś się sprawdzi - uśmiecha się Łukasz. Zaczęli nieźle. Truskawek - efekt ich wspólnej pracy wygląda rewelacyjnie. - My nadzieję, że trafi w dobre ręce, które szczodrze za niego zapłacą Orkiestrze - mówi rodzina.

Atrakcyjne mieszkanie może być Twoje. Wystarczy 29 złotych

Wideo

Materiał oryginalny: Truskawek za życie syna. Niezwykła historia kielczanina - Echo Dnia Świętokrzyskie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie