Nasza Czytelniczka razem z wnuczkiem wybrała się na spacer nad Głęboczek. Po harcach malucha na placu zabaw ruszyli dalej i skręcili w promenadę. Wtedy w kobietę wjechał rowerzysta
- Mam zniszczone buty, ale nie to jest najgorsze. Nie dość, ze chłopak na sporym rowerze wjechał we mnie z tyłu, to jeszcze to mi się dostało, ze spaceruję po ścieżce rowerowej. A ja tam żadnego oznakowania nie zauważyłam. Czułam się bardzo niezręcznie - mówi kobieta.
Jak zauważa, sam fakt, że kostka jest w dwóch kolorach: żółtym i szarym jeszcze o niczym nie świadczy. - Zwłaszcza, że chodnik jest dość wąski. Szłam prawą stroną - opowiada. - Jedno dobre, ze to nie wnuk ucierpiał.
Zastępca burmistrza Tomasz Stybaniewicz przyznaje, że urząd nie zadbał o oznakowanie poziome. - Oddawaliśmy ścieżkę do użytku w październiku i nie przewidywaliśmy malowania znaków, bo to byłyby wyrzucone pieniądze - mówi Stybaniewicz. - Zaplanowaliśmy je na wiosnę i niedługo, gdy tylko temperatura ustabilizuje się powyżej zera, zajmiemy się tym. Sam w weekendy korzystam z promenady i wiem, że takie oznakowanie jest potrzebne. Jest mi przykro, że doszło do takiej sytuacji, ze swej strony mogę tylko przeprosić tę panią.
Malowanie będzie prawdopodobnie powtarzane co sezon. Jak tłumaczy Stybaniewicz, według zamysłu projektanta szara kostka jest przeznaczona dla pieszych, a żółta dla rowerzystów. Oba trakty biegną obok siebie, z wyjątkiem miejsca przy hangarze. Tu ścieżki się rozdzielają, by wyprowadzanie sprzętu z budynku nie kolidowało z trasą rowerową.
Czytaj e-wydanie »