Tuchola. Piękny dworzec PKP, ale w rozkładzie jazdy są czarne dziury

Anna Klaman
Anna Klaman
Fot. Anna Klaman
Dworzec kolejowy po modernizacji przypomina perełkę. Tylko jest jeden problem. Brakuje pasażerów. Pytanie, czy dlatego, że mieszkańcy Borów Tucholskich i przyjezdni nie chcą podróżować, czy dlatego, że brakuje połączeń kolejowych?

Zobacz wideo: Nowa jadłodzielnia WSG w Bydgoszczy

Temat na ostatniej sesji podjął radny Ireneusz Wesołowski, mówiąc, że kończy się właśnie Tydzień Zrównoważonego Transportu, ale on w praktyce nie działa, bo mieszkańcy Borów Tucholskich nawet gdyby chcieli podróżować koleją czy autobusem, to nie bardzo mogą.
Po prostu tych połączeń jest za mało.
Wspomniał o niedawnej sytuacji, kiedy nie wszyscy uczniowie mogli dostać się do zastępczego autobusu w Cekcynie. Bo przewoźnik (zaczęły się roboty kolejowe na trasie z Wierzchucina do Tucholi) wysłał tylko jeden, a ci, którzy mieli szczęście, podróżowali jak w latach 80. XX wieku. W pandemii! Kiedy powinny być zachowane zasady dystansu społecznego.

Czarnych dziur w powiecie tucholskim nie brakuje

Radny gorzko zakończył swoją analizę, że może za rok taki tydzień będzie miał jakiś sens, bo teraz... Cóż - tu już jest nasz komentarz: - W Borach Tucholskich taki tydzień zrównoważonego transportu to fikcja - nie ma przełożenia na rzeczywistość.
Jest koszmarnie. Brakuje dobrych połączeń, chociażby do Śliwic czy do Czerska. A przecież czarnych dziur na mapie komunikacji zbiorowej jest więcej.
Wesołowski zauważył, że nie chodzi tylko o uczniów, ale i dorosłych, którzy chcieliby dostać się do pracy w Tucholi. Jest więc tak, że o godz. 8 i 15 w Tucholi powstaje duży korek na drogach. Bo no skoro nie ma dobrego rozkładu jazdy, to nie ma też pasażerów. Ludzie muszą się jakoś dostać do szkół, do pracy. Wesołowski podkreślił, że gdyby były połączenia, to ludzie przyzwyczailiby się do nich i na pewno z nich korzystali.

- Jest jedna rentowna linia na trasie Bydgoszcz - Chojnice - mówił radny. - Ta się opłaca. A gdy jedziemy na Zachód, widzimy, jak tam kursuje tylko jeden wagon, który przypomina tramwaj. Nawet jak będzie stało, czterech pięciu pasażerów, to pociągi tam jeżdżą. A u nas prowincja. Chciałbym, żeby z mojego miasta można było pojechać nie tylko do Bydgoszczy, ale i do Śliwic i do Czerska. Jedni patrzą na rachunek ekonomiczny, inni, że nie ma pociągów i autobusów, no i wsiadają do samochodu.

Przyjeżdżaliby z Bydgoszczy do Tucholi, a teraz...

Zdaniem burmistrza Tadeusza Kowalskiego, sytuacja bardziej dotyczy mniejszych gmin w powiecie niż samej Tucholi. Choć zdaje sobie sprawę, że nie jest idealnie. Za przykład podał Białowieżę. W tej miejscowości ostatnio nie ma sklepu spożywczego i mieszkańcy chcieliby, by w piątek było połączenie, którym mogliby dostać się do miasta na zakupy. Takich sytuacji jest znacznie więcej.
Wesołowski poszedł dalej. Podkreślił, że komunikacja w Tucholi nie jest potrzebna tylko mieszkańcom Borów, ale i gościom. Tak, by na przykład bydgoszczanie mogli sobie przyjechać na wycieczkę do Tucholi. Teraz, jeżeli przyjeżdżają, to samochodem, a nie koleją.
Radny Dariusz Karnowski uważa, że Starostwo Powiatowe, które odpowiada za transport zbiorowy, powinno zaprosić lokalnych przewoźników na spotkanie. - Tak, żeby porozmawiać, jak widzą funkcjonowanie lokalnych kursów, co jest im potrzebne - powiedział. - Myślę, że gdyby usiedli i omówili temat, byłby jakiś konkret. Jeżeli takiego spotkania dotąd nie było, to myślę, że warto się zwrócić, by omówić ten temat.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie