Tychy. Dziecko zadławiło się klockiem. Śmigłowiec LPR nie wylądował, bo w mieście nie ma lądowiska

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik

Wideo

Udostępnij:
Czterolatka podczas zabawy zadławiła się klockiem. Dziecko pilnie wymagało pomocy lekarza. Na miejsce wezwano zespół Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale śmigłowiec nie mógł wylądować, ponieważ było już po zmroku, w Tychach nie ma odpowiedniego lądowiska, a dyżurny pilot nie miał uprawnień do lotów z noktowizją. Ratowników LPR na miejsce dowieźli strażacy.

Czterolatka zadławiła się klockiem. Potrzebowała pilnej pomocy

W niedzielę, 7 marca, przed godz. 19.30 służby ratunkowe zostały poinformowane o tym, że przy ul. Tetmajera w Tychach czteroletnia dziewczynka potrzebuje pilnej pomocy, ponieważ zadławiła się ciałem obcym - niewielkim klockiem typu LEGO.

Okazało się, że w okolicy nie było wówczas wolnego zespołu ratownictwa medycznego, więc na miejsce wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a o natychmiastowe wsparcie poproszono zastęp z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tychach.

- Funkcjonariusze udzielili pierwszej pomocy kwalifikowanej, która niestety nie doprowadziła do usunięcia ciała obcego. Jednocześnie udzielali wsparcia psychicznego i skupili się na kontroli oddechu oraz stanu zdrowia dziecka - mówi mł. bryg. Aneta Gołębiowska z Komendy Wojewódzkiej PSP w Katowicach.

Zobacz koniecznie

LPR nie mógł przylecieć, bo w Tychach nie ma lądowiska

Niestety LPR nie mógł wystartować z bazy w Katowicach-Muchowcu w kierunku Tychów, ponieważ było już po zmroku, a najbliższe wyznaczone lądowisko znajduje się w Bieruniu.

- W Tychach nie ma gminnego lub innego udokumentowanego lądowiska, na którym po zmroku zgodnie z przepisami mógłby wylądować śmigłowiec LPR. Część personelu może wykonywać tego typu loty z użyciem noktowizji, ale nie wszyscy. Tego dnia na dyżurze nie było pilota z odpowiednimi uprawnieniami - wyjaśnia Justyna Sochacka, rzeczniczka LPR.

Do akcji ponownie zaangażowano strażaków, ale tym razem z Komendy Miejskiej w Katowicach, którzy przetransportowali ratowników LPR do Tychów. Stamtąd, samochodem rodziców, w asyście lekarza, dziewczynka trafiła do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach-Ligocie.

- Ciało obce udało się usunąć. Dziecko jest w stanie dobrym i wkrótce wróci do domu - zapowiada Wojciech Gumułka, rzecznik GCZD.

Nie przeocz

Urzędnicy szukają miejsca na nowe lądowisko

W Tychach mieszka ponad 127 tysięcy ludzi, a przy ul. Edukacji znajduje się duży Wojewódzki Szpital Specjalistyczny Megrez. Jak to możliwe, że w mieście nie ma żadnego lądowiska, na które po zmroku mógłby zostać skierowany śmigłowiec LPR?

Do niedawna taką funkcję pełnił Plac pod Żyrafą, czyli pomnikiem Walki i Pracy, znajdującym się właśnie nieopodal szpitala.

- To miejsce nie przeszło ostatniej certyfikacji LPR, o czym nie zostaliśmy poinformowani. Jesteśmy na etapie szukania nowego miejsca, jednak z uwagi na zurbanizowanie i zalesienie miasta, a także większe wymagania dotyczące warunków, jakie należy spełnić, nie będzie to łatwe - przekazuje Ewa Grudniok, rzeczniczka Urzędu Miasta w Tychach.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Materiał oryginalny: Tychy. Dziecko zadławiło się klockiem. Śmigłowiec LPR nie wylądował, bo w mieście nie ma lądowiska - Dziennik Zachodni

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

To [wulgaryzm] karetek już nie ma ? Tylko awionetki ?

Dodaj ogłoszenie