- W Roztokach nie ma sieci kanalizacyjnej. W związku z tym obowiązek wywozu szamba ciąży na Zakładzie Gospodarki Komunalnej w Sośnie. - Przecież przepisy mówią jasno, że nieczystości z szamb należy usuwać z taką częstotliwością, aby nie dopuścić do przepełnienia zbiornika - mówi mieszkaniec wsi.
>> Najświeższe informacje z regionu, zdjęcia, wideo tylko na www.pomorska.pl <<
W ocenie naszego czytelnika działania ZGK w Sośnie są dalekie od ideału. Według niego na porządku dziennym są sytuacje, kiedy nieczystości zalewają okoliczne podwórka, zanieczyszczając glebę.
- Gmina oraz ZGK nie reagują na zgłoszenia z prośbami o interwencję, gdy zbiornik jest przepełniony. Nie reagują również na prośby o zwiększenie częstotliwości wywozu nieczystości. Nieregularne, rzadkie wywozy powodują zapychanie rur odpływowych. Mieszkańcy na własny koszt muszą udrożniać rury, żeby nie utopić się w szambie - twierdzi nasz czytelnik.
Z takimi wypowiedziami nie zgadza się dyrektor ZGK.
- Gdybyśmy nie reagowali, mieszkańcy Roztok nie mogliby już dawno korzystać z sanitariatów i zlewów - mówi Marcin Grubicki.
Przyznaje jednocześnie, że sytuacja pogorszyła się w grudniu ub. roku, gdy poważnie zachorował kierowca wozu asenizacyjnego. Do tego czasu częstotliwość opróżniania wynosiła 10 dni i szambo było czyszczone do końca. Teraz opróżniane jest częściowo, ale za to co kilka dni.
Mieszkańcy wsi mówią, że smutne jest to, że pozostają sami ze swoim „śmierdzącym” problemem.
- Szanujemy wszystkich mieszkańców gminy jednakowo, ale teraz mamy sytuację awaryjną. Ściągnąłem interwencyjnie dodatkowy beczkowóz, aby sytuacja się poprawiła. Za utrudnienia przepraszamy. Pracujemy nad przywróceniem poprzedniej częstotliwości- mówi dyrektor Grubicki.
Info z Polski - przegląd najciekawszych informacji z kraju [11.01.2017]