Elana Toruń - Zagłębie Sosnowiec
Podopieczni Dariusza Durdy wygrali z zespołem otrzaskanym w ligowych bojach, kolejny raz aspirującym do awansu.
Debiutanci bez tremy
![Udana inauguracja sezonu Elany Toruń [relacja, zdjęcia]](https://d-pt.ppstatic.pl/kadry/k/r/1/86/90/55ed20664a60b_o,size,445x270,q,71,h,e01789.jpg)
Pierwszy kwadrans upłynął na wzajemnym badaniu dyspozycji i możliwości rywali. Gospodarze usiłowali zdominować środek, ale przyjezdni, ustawieni dosyć wysokim presingiem, nie zostawiali im miejsca. Stąd brała się niedokładność w rozegraniu piłki, w czym... "wyróżniał się" Paweł Mądrzejewski. Choć zespół Durdy rozpoczął mecz z aż pięcioma nowymi zawodnikami w wyjściowym składzie, w ogóle nie widać było po tych graczach tremy. Od razu uwagę kibiców przykuli szczególnie dwaj dynamiczni skrzydłowi - Tomasz Grudzień i Radosław Mikołajczak oraz 19 -letni, absolutny debiutant na drugoligowym boisku, Karol Lewandowski.
Rosły napastnik uprzykrzał, jak tylko najlepiej potrafił, życie parze środkowych obrońców. A o tym, że szybko pozbył się debiutanckiej tremy, świadczył strzał oddany w 15. min., po którym piłka poszybowała minimalnie nad poprzeczką.
I to był właściwy moment dla miejscowych, żeby pokazać Zagłębiu kto zamierza dyktować warunki. W 17. min. prawą stroną boiska popędził Grudzień i zdecydował się na dośrodkowanie z biegu (co nie często zdarza się piłkarzom, nawet w ekstraklasie). Ustawiony między obrońcami Damian Sędziak (nowa twarz) trafił z powietrza w piłkę idealnie i Elana Toruń mogła cieszyć się z prowadzenia. Bardzo dobry okres gry w wykonaniu torunian trwał w najlepsze. Lewandowski sprytnie wykorzystał kiks Strojka. Przejął futbolówkę i widząc, że bramkarz Miszczuk stoi wysunięty przed bramką usiłował go przelobować. Tylko rozpaczliwej interwencji Jarczyka goście zawdzięczają, że nie przegrywali już 0:2.
W 29. min. gospodarze przeprowadzili płynną kombinacyjną akcję; piłka jak po sznurku wędrowała kolejno od nogi Grudnia, Sędziaka i Zamiatowskiego, a wbiegający na krótki słupek Lewandowski pomylił się tylko nieznacznie. Zaraz potem huknął Grudzień, ale piłka poszybowała nad bramką. W 42. min przyjezdni nie mieli już tyle szczęścia. Po wrzuceniu piłki z głębi pola, Lewandowski wygrał powietrzny pojedynek z graczem Zagłębia, strącił piłkę w kierunku Sędziaka. Jarczyk próbował przeciąć to podanie, ale poślizgnął się. Pozyskany latem pomocnik Elany dopadł futbolówkę i chociaż nie trafił w nią czysto, to ważniejszy był końcowy efekt strzału. Na tablicy wyświetliła się liczba 2!
Zapomnijmy o drugiej połowie
Po przerwie oglądaliśmy już inny zespół Elany. Cofnięty, nie potrafiący przytrzymać piłki, źle przesuwający się po boisku. Dobrze, że skończyło się na jednym straconym golu.
- Za wcześnie byliśmy myślami w szatni. Zapominamy o drugiej połowie, utrwalamy to co dobre - zapewnił Radek Mikołajczak.
Niech będzie: zapominamy.
Opinia trenera
Dariusz Durda
Elana
- Darujcie mi oceniać drużynę z gry w drugiej połowie. O losach meczu zdecydowało to, co działo się do przerwy. Wyszło nam wszystko, co ćwiczyliśmy na treningach. Było dużo ciekawych akcji kończonych strzałami. O niefrasobliwości po przerwie pogadamy sobie już w zaciszu szatni.
Rozmowa z Dominikiem Sędziakiem
, strzelec dwóch bramek dla Elany.
- Jak zmieniasz kluby, to zawsze witasz się z kibicami bramką?
- Gram w piłkę od 2002 r. Pierwszy raz jednak się tak zdarzyło, żebym już w pierwszym meczu trafił do siatki.
- Dwa zwycięskie gole... Trudno o lepszy początek sezonu.
- Kiedy strzeliłem pierwszego pomyślałem, że dziś to mój dzień, mogę na boisku robić wszystko i nikt z rywali mnie nie powstrzyma. Chciałbym, żeby takie chwile się powtarzały.
- Przy obu bramkach zachowałeś chłodną głowę?
- Dośrodkowanie Tomka Grudnia to były stadiony świata. Nie wypadało takiego podania nie skończyć strzałem do siatki. Przy drugim golu kapitalną robotę wykonał Karol Lewandowski; chytrze strącił piłkę głową, obrońca chciał przeciąć podanie, lecz poślizgnął się. Z mojego strzału wyszedł taki trochę babol, ale najważniejsze, że piłka wylądowała tam, gdzie chciałem.
- Dlaczego po przerwie oddaliście pole rywalom?
- Trudno to wytłumaczyć. Co gorsze, prawie pół godziny graliśmy z przewagą zawodnika. Za głęboko się cofnęliśmy. Brakuje nam kilku meczów, żeby współpraca między formacjami była bardziej płynna. Zapewniam: będziemy grali lepiej!