Na razie nie sposób odpowiedzieć na to pytanie. Po wprowadzeniu w polskiej lidze nowych tłumików rozegrano dwa mecze na Motoarenie i oba mocno się od siebie różnicy. Dwa tygodnie temu pojedynek z Włókniarzem Częstochowa kibice zgodnie określili najgorszym w historii toruńskiego stadionu. Trudno się dziwić rozczarowaniu, bo walki i emocji na torze faktycznie było jak na lekarstwo. Jedyne akcje na dystansie wynikały z błędów juniorów, bardziej doświadczeni zawodnicy dojeżdżali do mety na pozycjach wywalczonych już na starcie lub najdalej na pierwszym wirażu.
Ostatnia ligowa niedziela udowodniła jednak, że nowe tłumiki wciąż skrywają wiele tajemnic. Przede wszystkim bardzo ciekawy mecz ze Stalą Gorzów na rozwiał wiele obaw. Okazało się, że trochę pracy z nawierzchnią, solidny trening całej drużyny wystarczyły, żeby znowu zobaczyć ściganie na najwyższym poziomie.
Menadżer "Aniołów" Sławomir Kryjom podkreśla, że wszyscy cały czas uczą się przygotowania toru do nowych wymagań technicznych. - Przygotowaliśmy nawierzchnię nieco inaczej, ale nie chciałbym zbyt szeroko o tym opowiadać. To nasz duży atut w tej chwili i widać było, że gorzowianie mieli niemal przez całe zawody duże problemy z odpowiednim spasowaniem motocykli - wyjaśnia.
Więcej na temat specyfiki nowych tłumików i kolejnych meczów na Motoarenie znajdziecie w wydaniu papierowym Gazety Pomorskiej w środę.