W lipnowskiej „Nawojce” spektakl „Koty” zrobił prawdziwą...

    W lipnowskiej „Nawojce” spektakl „Koty” zrobił prawdziwą furorę [zdjęcia]

    Zdjęcie autora materiału
    Małgorzata Chojnicka

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    W lipnowskiej „Nawojce” spektakl „Koty” zrobił prawdziwą furorę [zdjęcia]
    1/34
    przejdź do galerii

    ©Małgorzata Chojnicka

    W kinie „Nawojka” w Lipnie odbył się koncert noworoczny. To już tradycja, że na początku stycznia swoimi umiejętnościami chwalą się wszyscy, którzy są związani z Miejskim Centrum Kulturalnym w Lipnie. Jednym z punktów programu był spektakl taneczny „Koty”. Przygotowały go dziewczynki z zespołu tanecznego „Arabeski”, prowadzonego przez instruktor Wierę Żdanowicz.
    W kinie „Nawojka” w Lipnie odbył się koncert noworoczny. To już tradycja, że na początku stycznia swoimi umiejętnościami chwalą się wszyscy, którzy są związani z Miejskim Centrum Kulturalnym w Lipnie. Jednym z punktów programu był spektakl taneczny „Koty”.
    Przygotowały go dziewczynki z zespołu tanecznego „Arabeski”, prowadzonego przez instruktor Wierę Żdanowicz.

    - Sama zrobiłam peruki dla kotów z wełny – opowiada instruktor Wiera Żdanowicz.
    – W sklepach z odzieżą używaną wyszukiwałam wełniane swetry, które można było zesnuć oraz niezbędne rekwizyty. Potrzebowaliśmy dużego buta i udało mi się go znaleźć w jednym z lipnowskich second handów. W przygotowania zaangażowali się także rodzice i mamy naprawdę ładnie ubrane koty.


    Trud na próbach się opłacił

    Rzetelna praca na próbach przyniosła niesamowity efekt, który został nagrodzony gromkimi brawami.

    - Wcieliłam się w postać kota czarodzieja Mefistofeliksa – dzieli się swoimi wrażeniami Klaudia Sztankowska. – To była jedna z głównych ról. Do występu przygotowywaliśmy się przez dwa miesiące. Na próbach było o wiele łatwiej, bo nie czułyśmy się stremowane. Jednak przed publicznością musiałyśmy się bardzo zmobilizować, bo trema zrobiła swoje. Denerwowałam się, ale ogólnie z występu jestem zadowolona.

    – Mamy nigdy nie są obiektywne w stosunku do swoich dzieci – dodaje Ewelina Sztankowska. – Mnie występ bardzo się podobał, chociaż wiem, że na próbach dziewczynki tańczyły lepiej. Nie dziwię się, bo wiem, jak człowieka paraliżują nerwy. Najważniejsze, że dzieci mają swoją pasję, którą rozwijają. Widzę po swojej córce, jak wiele daje jej taniec.
    A teraz przed „Arabeskami” praca nad kolejnymi przedstawieniami, bo nowy rok się dopiero zaczął.


    Flesz - bezpieczne dziecko. To musisz wiedzieć!




    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej