Polska od 2020 r. jest największym producentem dyni w Unii Europejskiej. Tak podaje Biuro Analiz i Strategii Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Od 2014 r. aż ośmiokrotnie zwiększyła zbiory. Zainteresowanie dynią rośnie, ale nie tak, jak życzyliby sobie rolnicy. Niewątpliwie jest warzywem zdrowym i smacznym o wszechstronnym zastosowaniu.
- Dynię uprawiam głównie z myślą o Halloween i wrześniowych weekendach dyniowych – mówi Daniel Ziółkowski z Zadusznik w powiecie lipnowskim. – Pod koniec października sporo osób nabywa dynię w celach dekoracyjnych. Mam takiego klienta pochodzącego z Wysp Brytyjskich, który kupuje ich pokaźną ilość. Organizuję też imprezy propagujące potrawy z dyni, ale w dalszym ciągu są one mało popularne. Wyhodowałem dynie w różnych kolorach i kształtach. Nasiona sprowadzałem nawet zza granicy. Miałem pomarańczowe dynie olbrzymie, ale także makaronowe, muszkatołowe, hokkaido, białe i Lunga di Napoli, które do złudzenia przypominają cukinię. W tym roku zbiory mam o jedną trzecią mniejsze. Gdyby nie intensywne podlewanie, były jeszcze mniejsze, jak w ogóle coś by urosło.
Dla klientów indywidualnych i restauracji
Jeśli ktoś chce poznać różne gatunki dyni i wręcz przeżyć dyniową przygodę, powinien odwiedzić „Dyniową farmę” z miejscowości Obórznia pod Łabiszynem w powiecie żnińskim. Od ponad 20 lat prowadzi ją rodzina Dobrosielskich. Dynie zanim trafią do klientów stanowią tło oryginalnych sesji fotograficznych. Ten rok dla dyni był bardzo trudny, bo zaszkodziły jej wiosenne przymrozki i susza.
- Zbiory w tym roku są średnie, bo susza była straszna i musieliśmy intensywnie podlewać całą uprawę – mówi Sławomir Dobrosielski. – Bazujemy wyłącznie na naturalnym oborniku, a chwasty zwalczamy ręcznie, co wymaga ogromu pracy. Dynie uprawiamy na 3 ha. Są to różne odmiany, począwszy od starych i dobrze znanych jak dynia olbrzymia Bambino poprzez piżmową, makaronową i hokkaido. Ciekawą odmianą jest Nelson, z którego można zrobić rewelacyjne frytki. W dynie zaopatrują się u nas restauracje, stołówki szkolne oraz klienci indywidualni. Mamy stałych odbiorców. Dynię oferujemy w cenie 5zł/kg. Ponadto uprawiamy dynie dekoracyjne, które również są jadalne. Sprzedajemy je na sztuki. Zapraszam na naszą farmę, bo jeszcze trochę dyni nam zostało.
Na potrzeby przemysłu spożywczego
Dynia jest wykorzystywane w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym, piekarnictwie.
- Dynia na potrzeby przemysłu spożywczego jest odstawiana bez skóry i gniazd nasiennych – wyjaśnia Piotr Borczyński, główny specjalista ds. warzywnictwa z Oddziału Zarzeczewo Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. – Ceny w tym roku doszły do 1,50 zł/kg. Ta sytuacja jest spowodowana tym, że rynek warzyw jest nieuregulowany i przez ostatnie dwa lata firmy w ogóle nie chciały kupować dyni. Z kolei hokkaido trafia głównie do supermarketów, które oferują 1,50 zł/kg. Plon w tym roku jest mniejszy średnio o 30 proc. Jeśli ktoś nie nawadniał upraw, to straty mogły sięgnąć nawet 60 proc.
