"Władca much" na scenie domu kultury w Chojnicach. Po raz trzeci

(EM)
Biel, czerń i czerwień to kolory spektaklu
Biel, czerń i czerwień to kolory spektaklu Maria Eichler
Spektakl jest mroczny i niepokojący. Mimo że bohaterami są chłopcy, którym daleko do tego, co w życiu wyprawiają dorośli, to jednak po plecach widzów przechodzi dreszcz.

Dyplomowe przedstawienie Grzegorza Szlangi zostało pokazane w domu kultury po raz trzeci i jak na tę okoliczność frekwencję należy ocenić jako dobrą - zebrało się pół sali publiczności. W stosunku do pierwszego pokazu sztuki nastąpiła zmiana w usytuowaniu sceny i widowni. Po raz pierwszy spektakl był grany na scenie, bardzo blisko widza i w zależności od tego, gdzie znalazł miejsce, miał inny kąt widzenia akcji scenicznej. Teraz - przy tradycyjnym rozgraniczeniu na scenę i widownię - chyba było lepiej go oglądać.

Druga zmiana to inny aktor grający rolę Prosiaczka. Zamiast Dominika Gostomskiego, który z racji studiowania w szkole aktorskiej we Wrocławiu nie jest tak dyspozycyjny jak dawniej, występuje Błażej Tachasiuk. I jest to debiut udany.

Ton sztuce nadają interakcje dwóch walczących o przywództwo chłopców granych przez Łukasza Sajnaja i Piotra Rutkowskiego. To skontrastowane role. Sajnaj jest dynamiczny, kipi od emocji, pcha się do dyrygowania innymi, uwielbia ich sobie podporządkowywać. Rutkowski jest bardziej refleksyjny, bardziej "gapowaty" i ma więcej oporów, gdy trzeba zrobić coś złego.

A zło czai się na każdym kroku. Bezludna wyspa, bezradni chłopcy, którzy ocaleli po rozbiciu się samolotu, nieznany teren - to znakomita mieszanka, która potęguje nastrój strachu, napięcia, oczekiwania na coś, co musi się wydarzyć, jest nieuchronne. I złe.

Najpierw więc walka o to, kto będzie grał pierwsze skrzypce, potem o to, kto kogo "zje". Na pierwszy ogień idą ci, którzy są od początku bez szans - mali, z defektami, jak Prosiaczek, który bez okularów jest zupełnie bezbronny. Co z tego, że na wyspie są ustanowione prawa, kiedy można je bezkarnie łamać? Przecież żaden tata nie wyciągnie synka z tej matni...

Aktorzy spisują się świetnie, a Piotr Rutkowski chyba miał dodatkowe lekcje z dykcji, bo cyzeluje niemal swoje kwestie...Wrażenie robi scenografia przygotowana przez Danutę Wolińską, z pomocą Jarosława Urbańskiego. Mroczne klimaty wprowadza na scenę muzyka Anatola Glazera, a gdy dodać jeszcze do tego efekty świetlne, to trudno oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy w przedsionku do piekieł. - Dlaczego pokazujemy ten spektakl - pyta retorycznie Grzegorz Szlanga. - Bo obchodzimy właśnie dziesięciolecie Chojnickiego Studia Rapsodycznego i chcemy nasze przedstawienia przypominać. We wrześniu planujemy wyjść z nimi do widzów. Niech nie szuka nas w zamkniętej przestrzeni domu kultury, my wyjdziemy do nich.

A już 15 maja można się szykować na kolejne atrakcje z teatrem w roli głównej. Do Chojnic przyjedzie zespół Pijana Sypialnia i pokaże spektakl złożony z tekstów Mirona Białoszewskiego. Nigdy jeszcze nie pokazywano nic tego twórcy u nas, więc może być ciekawie.

- Zapraszam serdecznie - zachęca Grzegorz Szlanga, który ma powody do satysfakcji i dumy. Nie tylko ze szkolnego teatrzyku stworzył teatr, do którego chodzi coraz więcej chojniczan, ale też sprowadza do Chojnic ciekawe spektakle i znakomitych reżyserów. Dzięki temu mieszkańcy mogą obcować z żywym teatrem. I to na poziomie.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie