Zbigniew Boniek: Jestem spokojny, bo mój adres to Bydgoszcz

Rozmawiał TOMASZ MALINOWSKI
Zbigniew Boniek jest kandydatem na prezesa PZPN.
Zbigniew Boniek jest kandydatem na prezesa PZPN. archiwum
Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem, bydgoszczaninem, kandydatem na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej.

- Kto zostanie w piątek prezesem PZPN?
- Mam nadzieję, że delegaci dokonają dobrego wyboru.

- To nie wierzy pan w swoje zwycięstwo?
- Nie powiedziałem tego. Mam szczegółowo opracowany program. Przyszłościowy, uwzględniający zadania, przed jakimi stanie PZPN. Program, co podkreślam z całą mocą, realistyczny. Nie zwykłem rzucać słów na wiatr.

- Delegaci z Kujaw i Pomorza staną za panem murem?
- Skoro udzielili mi wcześniej poparcia, to sądzę, że tak. Ale do wygranej trzy głosy nie wystarczą. Otrzymałem mandat zaufania z 27 klubów z całego kraju i od kilku innych podmiotów.

- Co zamierza zrobić Zbigniew Boniek, gdy zostanie już wybrany prezesem?
- W programie wyborczym zawarłem trzy główne punkty. Aspekt sportowy, prawno-organizacyjny i informacyjny.

- To proszę rozwinąć, o co w nich chodzi?
- Aspekt sportowy to przede wszystkim prowadzenie reprezentacji i szkolenie piłkarzy amatorów. Od piłki profesjonalnej są Ekstraklasa S.A. i Polska Liga Piłkarska. W tym drugim punkcie uwypukliłem konieczność przeprowadzenia analizy finansowej dotyczącej budowy siedziby, bo ta decyzja będzie rzutowała na kondycję finansową PZPN przez najbliższe lata. Co do kwestii informacji, mam na myśli informację wewnętrzną w związku. Zmiany, które chcę wprowadzić mają poprawić i uporządkować komunikację wewnątrz PZPN. Musi zapanować ład korporacyjny. Właściwą informację pojmuję też w ten sposób, że społeczeństwo musi być na bieżąco informowane o tym, co dzieje się w związku. Chodzi o pewien rodzaj transparentności.

- A jak chce pan poprawić zszargany wizerunek PZPN?
- Trzeba wypracować, o czym wspomniałem wcześniej, strategię komunikowania się ze społeczeństwem, cierpliwie tłumaczyć wszystkie posunięcia. A już poza wszystkim na wizerunek związku pracują ludzie.

- Tymczasem działający i pracujący w terenie obawiają się, że jak nastanie Boniek to wyczyści stajnię Augiasza...
- To ma pan bardzo złe wiadomości. Wyssane z palca. I proszę nie uprawiać czarnego "pijaru". Ci którzy będą głosować, a więc baronowie i pozostali delegaci z terenu, nie podlegają prezesowi PZPN. Nic mu do ich pracy. Co dotyczy zaś centrali związku, to pracuje tam wielu dobrych i kompetentnych ludzi. Ale inaczej wyobrażam sobie organizację całej administracji. Stworzenie pięciu departamentów powinno usprawnić działalność wewnątrz i obsługę zewnętrzną.

- Słyszał pan o zaczepkach, że skoro nie mieszka w Polsce, nie może być prezesem związku?
- Jestem spokojny, bo mój adres to Bydgoszcz.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie