Zbrodnia prawie doskonała. Sławomir G. zabił Joannę? Grozi mu 25 lat

Maciej Czerniak
Sławomir G. na pierwszym przesłuchaniu po latach, w 2014 roku przyznał się do udziału w zabójstwie Joanny S. Podczas procesu konsekwentnie wypierał się tych zeznań. Filip Kowalkowski
Sławomir G. nie przyznaje się do zabójstwa z 1994 r. Adwokat chce uniewinnienia.

Miałem wtedy 18... nie, 17 lat. Tamtego dnia wróciłem od dziewczyny. Przed blokiem widziałem policję i karawan - zaczął w poniedziałek składanie wyjaśnień Tomasz G., brat Sławomira G. oskarżonego o zabójstwo dokonane 30 sierpnia 1994 roku w Bydgoszczy.

Tomasz G. to ostatni świadek w procesie, który 9 listopada zakończył się w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. - Brata nie było wtedy w domu - mówił G. - Nie pamiętam, bym później rozmawiał z nim na ten temat.

„Ten temat” to sprawa brutalnego morderstwa dokonanego na sąsiadce braci G. Joanna S., 22-letnia absolwentka szkoły muzycznej została znaleziona martwa w mieszkaniu w wieżowcu przy ulicy Żmudzkiej w Bydgoszczy. Biegli badający jej zwłoki doliczyli się kilkunastu ran kłutych, które zadano w brzuch, klatkę piersiową i ręce S.

Pierwsze śledztwo w tej sprawie zakończono już w 1996 roku. Prokuratorskie uzasadnienie umorzenia brzmiało „brak możliwości ustalenia sprawcy”.

Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy przez lata jednak powracali do tej sprawy. Przesłuchano kilkuset świadków. W końcu wiosną 2014 roku został zatrzymany Sławomir G. Ten 48-letni bydgoszczanin stawił się w prokuraturze i przyznał do zabójstwa.

Twierdził, że wezwanie do złożenia zeznań spowodowało, iż powróciły mu wspomnienia, które przez dwie dekady zdołał prawie wyprzeć z pamięci. Mężczyzna twierdził jednak, że przyczynił się do śmierci Joanny S. tylko pośrednio. Wyjaśniał śledczym, że 30 sierpnia 1994 roku podczas wizyty w mieszkaniu S. doszło do szarpaniny. Kobieta miała w akcie desperacji wyzywać go wulgarnymi słowami i... sama zadawała sobie rany trzymanymi w dłoni nożyczkami. G. twierdził, że próbował wyrwać narzędzie z ręki Joanny S., ale przyznał też: „Mogłem ją parę razy dźgnąć”. Wyjaśniał, że kobieta sama nadziała się na nożyczki.

Przeczytaj również: "Król węgla" pomógł oskarżyć zabójcę Joanny S.

Tłem sprawy - według ustaleń śledczych bydgoskiej prokuratury - było uczucie, które G. żywił do swojej sąsiadki.

Kryminalni przeglądając akta sprawy sprzed lat dopatrzyli się nieścisłości w zeznaniach złożonych pierwotnie przez Sławomira G. - wówczas przesłuchiwanego w charakterze świadka. Zapewniał wtedy, w 1994 roku, policję i prokuratora, że jest tylko znajomym zabitej. Natomiast z wyjaśnień innych świadków wynikało, że kochał się w Joannie S. i miał pisać do niej płomienne listy.

S. była zaręczona z Marcinem K., w którego firmie pracowali Sławomir G. z bratem. Zakładali domofony w blokach na osiedlu Bartodzieje.

Zbrodnia prawie doskonała. Sławomir G. zabił Joannę? Grozi mu 25 lat
archiwum Gazety Pomorskiej

G. w ciągu 20 lat, do czasu zatrzymania w charakterze podejrzanego o zbrodnię, zdążył założyć rodzinę. Ma żonę i dziecko. Do 2014 roku pracował w firmie stolarskiej na Osowej Górze. Twierdzi, że od dawna zmaga się z uzależnieniem od alkoholu, bierze też leki na padaczkę.

Tę okoliczność Sławomir G. przywołał też na pierwszej rozprawie w procesie. Stwierdził wtedy, że zeznania złożone w ubiegłym roku, to efekt wymuszania przez policjantów. - Byłem w stresie. Poprzedniego dnia piłem alkohol. Wmówiono mi to zabójstwo - twierdził w oświadczeniu złożonym w Sądzie.

Proces ma charakter poszlakowy. Biegli z dziedziny genetyki, którzy w ubiegłym roku ponownie zbadali ślady biologiczne (plamy krwi i włosy) zabezpieczone na miejscu zbrodni, nie znaleźli DNA Sławomira G. Najmocniejszym dowodem jest pierwotne przyznanie się oskarżonego i relacje świadków twierdzących, że G. był bez wzajemności zakochany w sąsiadce.

- Jak wyglądały pańskie relacje z bratem w tamtym czasie? - sędzia Marek Kryś zapytał Tomasza G.
- Normalnie. Słuchaliśmy razem wtedy muzyki. Głównie metalu i AC/DC - odparł Tomasz G.

Wczoraj w mowach końcowych w procesie prokurator wnioskowała o karę 25 lat więzienia wobec Sławomira G.

Z kolei adwokat Anna Adamczyk-Frankowska - podkreślając brak twardych dowodów wskazujących na sprawstwo G. - prosiła sąd o uniewinnienie. Sam G. w końcowym oświadczeniu powiedział po raz kolejny: - Wysoki sądzie, jestem niewinny.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Skurw dożywocie

Dożywocie

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3