Każdy afrykański fan futbolu z nich przynosi na stadion wuwuzele. A potem niemiłosiernie dmie w plastikową trąbkę o długości 91 cm, którą można kupić za kilkanaście randów na każdym skrzyżowaniu. Efekt jest niewiarygodny. Gdy pod dyktando wodzirejów w poszczególnych sektorach włączają się rytmicznie wszystkie instrumenty, nie ma szans na przeprowadzenie żadnej rozmowy. Nawet wtedy, gdy krzyczy się sąsiadowi do ucha.
Zdumiewa też żywotność mieszkańców RPA. Oni tańczą zawsze i wszędzie. Po prostu ciągle! Wystarczy włączyć radio w busie, by cały pojazd, nawet w czasie jazdy!, podskakiwał jak na wybojach. Tańczą dziewczyny, sprzątające w domach i ogrodnicy, przycinający drzewka w ogrodzie. Tańczą dziewczyny, stojące za ladami sklepów. Nawet pielęgniarki w szpitalnych izbach przyjęć. I oczywiście kelnerzy, przynoszący danie do stołu.
Sportowo mundial dopiero się rozwija. W niedzielę spotkałem na stadionie w Polokwane... Michała Listkiewicza. Jest odpowiedzialny z ramienia FIFA za dobre samopoczucie sędziów, gwiżdżących na stadionie im. Petera Mokaby. Mieszka z nimi na odległej o 30 km farmie. Jak nietrudno się domyślić, panowie dużo rozmawiają o... wdziękach afrykańskich dziewcząt i jakości tutejszych trunków. - Świetną robotę zrobił w meczu otwarcia Uzbek Rawszan Izmatow - cieszył się były prezes PZPN. - Gwizdał tak dobrze, że o arbitrach mówi się od początku mistrzostw w samych superlatywach.