"Album bydgoski" Tom II

Redakcja
Tom II znajdziesz w oddziałach "Gazety Pomorskiej" w całym regionie oraz na www.prenumerator.pl

TOM II
"OCALONE DZIEDZICTWO"

Rozdział I

Nieznośna zmienność losu
Nie dziedziczyli majątków, nie mieli kapitału, często zaczynali od zera. Do tego, co stworzyli, doszli sami - uporem, pracowitością, zaradnością, talentem. Powoli, wraz z rozwijającą się II Rzeczypospolitą, budowali swoje firmy. I byliby dalej pomnażali dorobek, gdyby nie wojna.
Jednym zabrała i życie, i majątek. Ci, którzy ocaleli, i którym Niemcy nie zniszczyli fabryk czy warsztatów, wracali na swoje. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że "ludowa" władza, w majestacie prawa, odbierze im wszystko. Ze złudzeniami i nadziejami włącznie.
Czekali pół wieku, by znowu usłyszeć, że własność jest święta i nienaruszalna. Jednak szybko przekonali się, że to tylko słowa. Bo gdy chcieli swoje odzyskać, powiedziano im, że muszą za to zapłacić.
Nawet pozytywna odmiana losu może być nieznośna.

/autor: Hanka Sowińska/
Rozdział II

Teatr tu stał ogromny
Zbudowany pod koniec XIX w. według projektu Christiana Heinricha Seelinga miał podnosić kulturę niemiecką w mieście, które od przeszło wieku było pod pruskim zaborem. Podobno sam cesarz Wilhelm II postawił warunek: da miastu roczną subwencję na utrzymanie teatru, jeśli będę w nim występować wyłącznie niemieckie zespoły.
Przyszedł rok 1920. Teatr Miejski, stojący nad Brdą, stał się polską sceną. Piękną i mądrą. Ostatnie przedstawienie przed wybuchem wojny odbyło się 31 lipca. Grano komedię Marii Jasnorzewskiej- Pawlikowskiej "Powrót mamy". Nowy sezon miał się rozpocząć 2 września 1939 r.
Ale się nie zaczął... Na ponad pięć lat teatr znowu stał się niemieckim ośrodkiem kultury.
Zimą 1945 r. budynek znalazł się na linii frontowego ognia. Ucierpiał, nie na tyle jednak, by nie mógł być odbudowany. - Teatr można było uratować - tak na łamach "Albumu bydgoskiego" wspominali ci, którzy pracowali przy jego rozbiórce. Latem 1946 r. na miejscu klasycystycznej bryły pozostał już tylko pusty plac.
Niemym "świadkiem" zagłady teatru była "Łuczniczka". Dobrze, że choć ona przetrwała. Zachowały się też fotografie w albumach bydgoszczan. Plac Teatralny był przecież ulubionym rewirem "laikowcy".
Sami Pañstwo zobacz¹...

/autor: Hanka Sowińska/

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie