Topią się ludzie i samochody
Już przy wjeździe na ulicę od strony ulicy Długiej zaczyna się koszmar. Mieszkańców podczas roztopów czy opadów deszczu wita wielkie jezioro, dalej jest tylko błoto.
- Nie mamy kratek ściekowych, tylko jakąś prowizorkę, zapchana bagnem dziurę przykrytą kawałkiem eternitu, podwyższonego dwoma deseczkami - pokazuję kratkę jeden z mieszkańców. Kobiety dodają, że boją się, że kiedyś wpadnie tam dziecko.
- Jeżeli miasto o nas zapomniało, to niech oddadzą nas gminie. Droga na pewno byłaby w lepszym stanie - denerwuje się Janusz Nowak. Wtórują mu pozostali mieszkańcy z ulicy. Wszyscy przyszli podpisać petycję do władz miasta. Chcą remontu tej drogi.
- Tu nawet karetka nie może dojechać. Mam niepełnosprawnego syna, rękach z nim i z respiratorem biegłem do karetki, która zakopała się przy wjeździe na Wierzbową - opowiada Piotr Nowiński.
- To, że ktoś się zakopie lub urwie jakąś część auta to standard - mówi Danuta Szymczak.
Gdy rozmawiamy, jadący ulicą volkswagen ugrzązł w błocie i urwał obudowę zderzaka. Nie obyło się bez pomocy sąsiadów.
- Wózkiem dziecięcym przejść nie można. Urwało mi się kółko - pokazuje Małgorzata Szymanowicz.
- Spacer z synem, który porusza się w wózku inwalidzkim też jest niemożliwy - ludzie mnożą przykłady.
Narzekają, że kanalizacja jest nieczyszczona. Pozasypywane kratki nie przyjmują wody. Podtopienia piwnicy czy zalania pomieszczeń to chleb powszedni przy deszczowej pogodzie czy wiosennych roztopach.
- Niedawno w nocy na zmianę z żoną wylewaliśmy wodę, żeby nam pieca nie zalało - mówi jeden z mieszkańców. Ktoś inny dodaje, że musiał korzystać z pomocy strażaków.
Mieszkańcy od powstania ulicy walczą o chodnik. Żartują, że buty zmieniają na ulicy Długiej, bo Wierzbowej chodzą jedynie w gumowcach.
Przyjechali, popatrzyli
Aneta Belter interweniowała w urzędzie. Mówiła, że dzieci nie mogą przejść ulicą do szkoły. - W południe przyjechali pracownicy magistratu, popatrzyli i odjechali - opowiadają mieszkańcy.
Pokazują pisma do władz miasta, pisane od lipca 2005 roku. W lutym 2006 roku ówczesny burmistrz Michał Włoszek odpowiedział im, że ulica ma kanalizację sanitarną, a do wykonania nawierzchni konieczna jest kanalizacja deszczowa, a to droga inwestycja.
- Równie dobrze moglibyśmy wyprowadzić się na bagna. Zapraszamy burmistrza i radnych. Niech zobaczą w jakim stanie są miejskie ulice w dwudziestym pierwszym wieku, a jakie w gminie - przekrzykują się mieszkańcy.
Burmistrz Andrzej Cieśla:
- Ulica Wierzbowa nie została ujęta w planach w tegorocznym budżecie. Mamy wiele ulic, które zostaną wyremontowane. Sukcesywnie wykonujemy prace na ulicach, zbliżając się do Wierzbowej. Obecnie prace trwają na ulicy Polnej. W budżecie na kolejny rok postaramy się zaplanować remont tej ulicy. Nie będzie tam większych problemów, bo na Wierzbowej brakuje jedynie kanalizacji deszczowej - obiecuje.