Armia Czerwona nie wyzwoliła Torunia, tylko do niego wkroczyła

Janusz Milanowski
A tak witano w Toruniu żołnierzy radzieckich, którzy latem wrócili z Berlina.
A tak witano w Toruniu żołnierzy radzieckich, którzy latem wrócili z Berlina. Alojzy Czarnecki/archiwum Państwowe - Toruń
Najstarsi torunianie pamiętają, że panował strach przed czerwonoarmistami. Jak wszędzie kradli czasy (zegarki) i rowery. Jak wszędzie kobiety unikały ich jak ognia, a niektóre mazały twarze sadzą, by wyglądać na chore i uniknąć gwałtu

Armia Czerwona nie wyzwoliła Torunia, tylko do niego wkroczyła bez strzału 1 lutego 1945 mniej więcej o 9.

Najstarsi torunianie pamiętają, że panował strach przed czerwonoarmistami. Jak wszędzie kradli czasy (zegarki) i rowery. Jak wszędzie kobiety unikały ich jak ognia, a niektóre mazały twarze sadzą, by wyglądać na chore i uniknąć gwałtu. Nie zawsze było to skuteczne. Świadectwa licznych gwałtów, których dopuścili się czerwonoarmiści na toruniankach i mieszkankach okolic w 1945 roku, znajdują się w aktach Prokuratury Sądu Okręgowego w Toruniu w Archiwum Państwowym. Zgwałcone zgłaszały sprawy do prokuratury, by otrzymać sądowe zaświadczenie umożliwiające przeprowadzenie aborcji.

W archiwum znajdują się akta 179 takich spraw, przestępstw z art. 204 popełnionych w roku 1945. Adnotacja na czerwonej okładce najczęściej brzmi: „Sprawa zgwałcenia Anny Z. przez żołnierzy sowieckich”.

Torunianka Anna Z. miała 25 lat w kwietniu 1945 roku. Bawiła wtedy w Chełmnie u koleżanki, w mieszkaniu przy ul. Poprzecznej. O 20.30 do drzwi zastukał „milicjant Milicji Miejskiej Genio A”. wraz z ruskim żołnierzem. Anna i koleżanka usłyszały, że szpiegują dla Niemców i muszą się wylegitymować przed radzieckim oficerem. Zaprowadzono je do domu przy ul. Rycerskiej, gdzie stanęły przed rzekomym generałem-majorem. Po krótkim przesłuchaniu, generał-major wyprowadził koleżankę na korytarz. Anna została sama z dwoma żołnierzami. Jeden z nich kazał się jej rozebrać. „W końcu pod groźbą broni rozebrałam się i uległam” - czytamy w zeznaniach (pisownia oryginalna). „Po tym gwałcie drugi żołnierz rosyjski wszedł do pokoju. Jemu opierałam się stanowczo i nie chciałam mu się oddać, za co ten mnie bił i w końcu i temu uległam. Po drugim nastąpił trzeci i czwarty” i tak przez dwie godziny. Koleżanka przeżyła podobny horror z generałem-majorem w innym pokoju. Do domu odprowadził je milicjant Gienio, który też próbował Annę zgwałcić po żołnierzach, ale dała mu mocno w pysk. „Wy nie jesteście pierwsze ani ostatnie i na całej ulicy nie ma już żadnych panienek, gdyż wszystkie się pochowały” - oświadczył milicjant Genio.

Maria S., mieszkanka toruńskich Bielan, w 1945 roku miała 48 lat. Trzy lata wcześniej jej mąż zmarł w więzieniu w Bydgoszczy. Wówczas wdową zainteresował się jej sąsiad Żbikowski. Chciał się żenić, ale Maria go odprawiła.

Dokładnie 11 lutego wieczorem do jej mieszkania wtargnęło trzech Rosjan z karabinami. Domagali się zegarków i pierścionków, bo „w czerwonym domu powiedzieli, że wy germany i macie czasy”. „Wtenczas żołnierze zaczęli strzelać w mieszkaniu, pobili mego wujka staruszka, mnie zaś wepchnięto do osobnego pokoju, rozebrano mnie do naga, dopuszczając się na mnie kolejno gwałtu. Córka moja, lat 17 w czasie strzelaniny ukryła się, wykorzystując moment, kiedy żołnierze zajęci byli mną, zbiegła przez okno. Po dokonaniu gwałtu na mnie zabrano mi wszystkie rzeczy i bieliznę”.

W czerwonym domu mieszkał Żbikowski.

Nie chciała z tym żyć…

Elizabeth P. w 1945 roku miała 53 lata. 24 lutego do jej mieszkania przy ul. Chełmińskiej weszło czterech sowietów. Groźby, kradzież. Najwyższy stopniem odprawił trzech pozostałych, zgwałcił Elizabeth i wyszedł. Wrócił pół godziny później. Ukradł jej pierścionki i zgwałcił ponownie.

Wrócił jeszcze tej samej nocy z wódką i gwałcił do rana. Wódkę pewno dostał za te ukradzione pierścionki.

Następnego dnia Elizabeth podcięła sobie brzytwą żyły w przegubach. Niemal całkowicie wykrwawioną, leżącą twarzą na podłodze, znalazł milicjant, który zajrzał do otwartego mieszkania.

Młode, ładne dziewczyny

Pani Irena ma niebieskie, pogodne oczy i 84 lata. Mieszkanka Torunia. Szczupła, elegancka starsza pani, absolwentka poznańskiego uniwersytetu. Pamięta wszystko. Nawet kołatkę na drzwiach świeckiej plebanii, którą bezsilnie stukała pewnej mroźnej nocy. Gdy miała 15 lat, trafiła z siostrą do więzienia NKWD w Świeciu. Były wygłodzone po pobycie w niemieckim obozie i osłabione po tyfusie. - Jak takie szmaciane lalki - wspomina.

Szmaciana lalka miała serce w gardle z przerażenia. Podkomendni gwałcili osadzone kobiety dzień w dzień i każdej nocy. W celach i na korytarzu. Szmaciane lalki były za chude i miały odleżyny po tyfusie - na szczęście.

Po wojennej tułaczce w Malankowie zajęli poniemieckie gospodarstwo, które wskazał im parobek pracujący w nim przed wojną i znający ojca. Krowy, świnie, kury - wszystko. Ale inny parobek powiedział ruskim, że ojciec to przedwojenny burżuj. Przyszli po tatę i zabrali (wrócił pod koniec roku). Irka, matka i siostra zostały same w gospodarstwie. Czerwonoarmiści zaczęli je nachodzić. Irka nie rozumiała, dlaczego mama tak bardzo się ich boi. Mama bała się też parobka.

Ten sam parobek, który doniósł na ojca, doniósł też na nie. Wtedy wszystkie trzy trafiły do więzienia NKWD w Świeciu przy ul. Sądowej.

Tam pani Irena zobaczyła orgie, jak to określa, „gwałty i nie-gwałty”. Bydlaki w mundurach z czerwonymi gwiazdami znęcali się nad kobietami w różny sposób. Gwałcili najczęściej podczas przesłuchań w piwnicach. Wtedy słychać było krzyki. Irka to widziała, bo też ją przesłuchiwali w nocy. Na szczęście wyrośnięta szmaciana lalka była brudna, miała odleżyny po tyfusie i strasznie poranione nogi. Była tak brudna, że nie rozpoznawały jej znajome siedzące razem z nią w tym piekle. Irka poznawała je doskonale. I patrzyła na to, co im robią.

- Pamiętam młode, ładne dziewczyny. One… oddawały się, żeby się uwolnić…, żeby z tego piekła wyjść… Wiele z nich znałam i to było dla mnie najgorsze - opowiada pani Irena.

Jej niebieskie oczy gasną.

Siostrę wywieźli pod Czelabińsk. - Do końca życia nie wróciła do psychicznej równowagi. Niby normalnie żyła, ale przetrącona. Nikt i nigdy nie poznał prawdy o tym, co przeżyła pod tym Czelabińskiem…

Anioł przyszedł nocą...

…był zastępcą komendanta więzienia. Przyszedł do Irki w nocy po dwóch tygodniach. Irka jeszcze wtedy nie wiedziała, że to jej anioł i bardzo się go bała. Anioł powiedział po rosyjsku, że miał babuszkę Polkę i dlatego chce ją wyprowadzić z piekła. Irka nie wierzyła. Anioł z kieszeni spodni wyjął polską książeczkę do nabożeństwa. - Ojcze nasz, któryś jest w niebie… - zaczął spokojnym głosem, kalecząc polszczyznę. A potem… Zdrowaś Mario, łaskiś pełna. - Udawał, że czyta, bo książeczkę trzymał odwróconą. Mówił z pamięci, widocznie babuszka go nauczyła. Wtedy mu uwierzyłam - wspomina pani Irena już spokojnym głosem.

Nie zostawił dziewczyny na mrozie w środku nocy. Zaprowadził na pobliską plebanię (jak to anioł). Ale nikt nie chciał otworzyć drzwi, choć gospodyni plebanii znała babcię Irki z jednej pensji. Wtedy anioł zamienił się w oficera. - Job twoju mać! - wrzasnął straszliwie, wyciągając broń z kabury. - Otkrywaj, swołocz! Kopnął w piękne antyczne drzwi z kołatką i zagroził, że przestrzeli zamek. Drzwi otworzyła gospodyni. Irce zrobiło się ciepło.

Anioł odszedł w noc. Bez słowa.

- Byłam w szoku. Do dziś żałuję, że nie zapytałam go, jak się nazywał, że go nie szukałam, że nie powiedziałam słowa „dziękuję”, że nie wiem, co się z nim stało - jednym tchem mówi starsza pani i wyciera łzę. - Teraz sobie uzmysławiam, że mój anioł z czerwoną gwiazdą na pewno bał się tego, co robi. Gdyby ktoś na niego doniósł…

Zwycięstwo człowieczeństwa

Pani Irena zimę przetrwała na plebanii.

Wspomina jeszcze historię woźnego ze Starostwa Powiatowego ze Świecia. Jego małżonka i synowa nie zdążyły się ukryć, gdy do budynku wkroczyli czerwonoarmiści. Od razu zamknęli obydwie kobiety w jednym z pokoi. Woźny chciał je bronić. Bydlaki przywiązali go wtedy do ciężkiego mebla. Musiał przez wiele godzin patrzeć na kolejkę gwałcących najbliższe mu kobiety. Synowa zaszła w ciążę. Była kobietą silnej wiary i zdecydowała się urodzić. Cała rodzina otoczyła dziecko wielką miłością, a woźny (dziadek) - chyba największą.

- Zwycięstwo człowieczeństwa - powiedziała w zamyśleniu starsza pani.

Toruń miał być zrównany z ziemią

Niemiecki dowódca gen. Luedecke otrzymał od Hitlera rozkaz obrony miasta-twierdzy do ostatniego naboju. Dysponował 20 000 dobrze uzbrojonych żołnierzy. Na szczęście opuścili miasto.

Gdy lód odpuścił Wiśle, Irkę wraz z innymi ukrywającymi się ludźmi przewieziono łódką do Chełmna. Tam cała rodzina znów się połączyła. Irka po miesiącu poszła do liceum, a nogi wciąż miała w ranach, zabandażowane gałganami. Nauczycielka od łaciny wywoływała ją na podium przy katedrze. Szmaciana lalka musiała się kręcić jak w tańcu.

Klasa się śmiała.

Ich ostatnia kobieta

Najstarsi torunianie bardzo dobrze pamiętają dzień wyzwolenia. Ktoś wspomina żołnierza na kucyku w odświętnym stroju ludowym, który prowadził kolumnę wojsk ulicą Kościuszki. Nie wolno było podchodzić do okien, bo żołnierze od razu mogli strzelać widząc kogoś za szybą. Ktoś inny pamięta, jak skośnoocy żołnierze uczyli się jeździć na rowerach w hali Bumaru, gdzie gromadzili łupy z szabru.

Kogoś innego mama przestrzegała, że ma się chować, gdy jedzie pociąg z żołnierzami przez most kolejowy, bo strzelają do ludzi dla sportu.

- Nie wiem, o czym pan mówi. Ja nie słyszałem o żadnych gwałtach - padała zwykle odpowiedź na pytanie o te przestępstwa. Albo… - Proszę pana, ofiary jeszcze żyją, po co im to przypominać?

- Nie zajmujemy się przestępstwami kryminalnymi - to wysoki urzędnik IPN.

Tej karty historii Torunia nie badali historycy ani też nie pisali o niej dziennikarze. Armia Czerwona opuściła Toruń 30 sierpnia 1991 roku. Gdy kolumna ciężarówek wyjeżdżała z jednostki przy ul. Grudziądzkiej, przy bramie stała kobieta, którą sfilmował kamerzysta pracujący dla Urzędu Miasta.

Na głowie miała czerwoną chustę, krótką czerwoną sukienkę, czerwone rajstopy i czerwone szpilki. Załzawiona, machała czerwoną chusteczką tak długo, aż ciężarówki zniknęły z jej oczu.

Śmiercionośny wybuch w Bejrucie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rychu

Polskojęzycznym neonazistom z ipeenu tęskno do dziadków z SS i gestapo.

A
Adam_M

Proszę zapoznać się co wyrabiali żołnierze amerykańscy we Francji, (zostały teraz odtajnione dokumenty), wojna to potwór który wyzwala bestię w ludziach. Ciekawe dlaczego wojska alianckie zatrzymały się na Łabie dalej nie wyzwalając skoro byliśmy okupowani i gdzie Polacy defilowali w świętując zwycięstwo w Europie, z tego co wiem niektórzy Polscy generałowie obsługiwali w angielskich pubach. W zachodnich defiladach nie było żadnego żołnierza Polskiego!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3