Brodnica. Muzeum pana Jacka...

    Brodnica. Muzeum pana Jacka - strych pełen skarbów z przeszłości

    tekst i fot. Marek Ewertowski

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Jacek Bielicki otworzył prywatne muzeum

    Jacek Bielicki otworzył prywatne muzeum ©fot. Autor

    Pożółkłe, stare fotografie, sterty dokumentów i gazet, oraz przedmiotów z ubiegłego wieku, czekają na turystów. Pan Jacek nie poskąpi także ciekawych opowieści o historii swojej rodziny i miasta.
    Jacek Bielicki otworzył prywatne muzeum

    Jacek Bielicki otworzył prywatne muzeum ©fot. Autor

    Niepozorna brama przy ulicy Kamionka w Brodnicy kryje prawdziwe skarby przeszłości. Tablice przed nią informują o prywatnym muzeum Jacka Bielickiego. Każdy, kto chciałby zaparkować auto na parkingu, kryjącym się w obszernym podwórzu, ma szansę spotkać się z historią rodu Bielickich i Brodnicy.

    - Porządkowanie posesji po moich dziadkach i rodzicach dostarczyło mi niepowtarzalnych wrażeń Znalazłem na strychu i budynkach gospodarczych istne skarby - cieszy się Jacek Bielicki. - Stare zdjęcia, dokumenty i przedmioty postanowiłem zgromadzić w jednym miejscu i pokazać wszystkich chętnym. To przecież historia mieszkańców Brodnicy.
    Przeglądając zasoby strychu i pomieszczeń gospodarczych wpadł na pomyśl zorganizowania prywatnego muzeum.

    Zaskoczonych turystów, parkujących swoje auta w podwórzu kamienicy, zaprasza do niewielkiego pomieszczenia i prezentuje swoje skarby. Wśród rodzinnych pamiątek są zdjęcia członków rodziny na tle miejskiej zabudowy, widokówki różnych brodnickich zabytków, dokumenty osobiste po dziadkach i rodzeństwu ojca, oraz sporo lokalnych gazet z przedwojennej Brodnicy. Na ścianach wiszą stare fotografie nestorów rodu, oraz zdjęcie restauracji i składu towarów kolonialnych z 1897 roku, mieszczącego się w kamienicy przy ulicy Kamionka w Brodnicy. Prowadził go Józef Bielicki, dziadek właściciela muzeum.

    Pan Jacek pokazuje oprawione księgi kolorowych faktur, zachowanych od 1908 roku i świadczących o szerokich kontaktach handlowych z wieloma miastami Europy. Szuflada pięknego starego biurka kryje wzruszające listy z obozów koncentracyjnych z czasów ostatniej wojny - Stutthofu, Dachau, Sachsenhansen i pisanych przez Franciszka Bielickiego, księdza i marynarza, pływającego na Piłsudskim, Pułaskim i Kościuszko.

    Na ścianie zobaczyć można patent oficerski Józefa Wiktora Bielickiego z 1933 roku, dyplom honorowy przyznany Józefowi Bielickiemu (dziadek) przez Towarzystwo Oberżystów i Restauratorów powiatu brodnickiego z 1937 roku, Toruński Elementarz Polski z obrazkami, wiele zdjęć przedstawiających ród Bielickich w czasie uroczystości miejskich z początków ubiegłego stulecia oraz wydania przedwojennych gazet lokalnych i starych widokówek Brodnicy oraz innych miast polskich i niemieckich.
    Wielka ciekawostką jest aparat do sprzedaży musztardy poznańskiej fabryki Remu oraz stara lada z restauracji dziadka z kranikami do nalewania napojów. Cześć starych gazet - "Orędownik" pisma przedwojennego starostwa, "Ziemia Michałowska" i inne, oraz stare widokówki trafiły już do brodnickiego muzeum.

    - Po co to wszystko robię? Chcę pokazać na przykładzie mojej rodziny jak żyło się w dawnej Brodnicy - twierdzi Jacek Bielicki. - Już wielu turystów wprawiły w zachwyt moje rodzinne pamiątki.
    Udostępnij




    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze Dobre 2018