Były szef włocławskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej namawia teraz ludzi, by procesowali się z jego dawną firmą

Dariusz Knapik [email protected] Tel. 052 326 31 41
Wśród firm, które występują z roszczeniami wobec włocławskiego MPEC jest m.in. znana spółka "Toi Toi". Chce 150 tysięcy złotych za wcześniejsze, bezumowne korzystanie z gruntu.
Wśród firm, które występują z roszczeniami wobec włocławskiego MPEC jest m.in. znana spółka "Toi Toi". Chce 150 tysięcy złotych za wcześniejsze, bezumowne korzystanie z gruntu. Fot. Wojciech Alabrudziński
Udostępnij:
Prokuratura oskarża byłego prezesa włocławskiej energetyki cieplnej, że wykradł tajemnice swojej dawnej firmy. Po to, by rozkręcić interesy własnej spółki.

W listopadzie 2007 roku prezydent Włocławka Andrzej Pałucki odwołał ze stanowiska Jerzego Sochę, prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

Rok później do firmy zaczęły dochodzić sygnały, że jakaś spółka namawia właścicieli gruntów, na których leżą ciepłociągi i komory grzewcze MPEC, by żądali od niego opłat za korzystanie z nieruchomości. Za wynagrodzeniem oferowała, że będzie w ich imieniu dochodzić tych roszczeń.

Pisma rozsyłane do właścicieli sygnował prezes spółki AKA SYSTEM... Jerzy Socha. Jeden z adresatów myślał, że nadal jest on prezesem MPEC i przyszedł do firmy po informacje. Wkrótce do przedsiębiorstwa zgłoszono pierwsze roszczenia o zapłatę. Pod wezwaniami figurowało nazwisko Sochy.

Na posadzie u żony
Do niedawna interesy właścicieli gruntów, na których znajdowały się urządzenia energetyczne, czy ciepłownicze, nie były chronione przez nasze prawo. Za rządów Jerzego Sochy kilka osób wytoczyło MPECale prezes zażarcie bronił swojej firmy i wygrał wszystkie sprawy. Jednak w ubiegłym roku posłowie stworzyli przepisy, które teraz pozwalają skutecznie dochodzić takich roszczeń. Były prezes szybko dowiódł słuszności porzekadła, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

W ubiegłym roku żona Sochy kupiła część udziałów w spółce AKA SYSTEM. Nowym prezesem został jej mąż. Drugi pakiet udziałów nabył Roman Walczak, właściciel spółki, która za rządów Sochy doręczała klientom MPEC faktury i inną korespondencję. Po dymisji prezesa podziękowano jednak za te usługi. Teraz nowi szefowie MPEC zaczęli dociekać, jakim cudem AKA SYSTEM zdobyła tak dokładne dane klientów firmy.

W marcu MPECłożył do prokuratury doniesienie karne. W wyniku śledztwa do sądu trafił akt oskarżenia przeciw byłemu prezesowi. Zarzuca mu się, że bezprawnie zdobył informacje stanowiące tajemnice MPEC. Chodzi o dane osobowe i techniczne jego klientów, które wykorzystał do działalności gospodarczej. Tym samym złamał ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Wyciekło z pancernej kasy...
Te zarzuty są bezzasadne - twierdzi Socha. - Jestem zdziwiony, decyzją prokuratury. Sprawa dotyczy znalezionych w naszej firmie tabelek, które zawierają powszechnie dostępne dane.

Nieoficjalnie wiemy, że w czasie przeszukania znaleziono najnowsze opracowania, które na zlecenie MPEC powstały w lutym br. Te poufne dokumenty zawierają m.in. aktualne wykazy właścicieli wszystkich gruntów, gdzie leżą urządzenia ciepłownicze. Firma chce bowiem negocjować z nimi wykupienie tych terenów.

Jak to jest, że w roli prezesa MPEC Jerzy Socha walczył z właścicielami gruntów, a teraz występuje w ich imieniu i namawia, by nękali jego byłą firmę? - Teraz są nowe przepisy. Kiedy byłem prezesem sprawy te nie były jeszcze unormowane - mówi Socha. Podkreśla też, że ściga nie tylko MPEC, ale także energetyka.
Michał Pietraszewski, prezes MPEC uchylił się od komentarza i odesłał nas do prokuratury.

Koszty zapłacą... klienci
Faktem jest, że MPECgrozi fala pozwów. Niedawno firma przegrała już proces z jedną ze spółek. Zażądała ona jedynie opłaty za bezumowne korzystanie z jej terenów w grudniu 2004 roku. Sąd przyznał jej 1 148 zł. Ale teraz wystąpiła z kolejnymi roszczeniami. Tym razem żąda już 100 tys. zł.

Wiceprezes MPEC Stanisław Pawlak nie kryje, że roszczenia właścicieli mogą spowodować, że we Włocławku wzrosną opłaty za ciepło. Decyzja nie zależy od radnych, czy prezydenta miasta, podejmuje ją Urząd Regulacji Enegetyki. - Jeśli nastąpi wzrost naszych kosztów, jesteśmy to w stanie łatwo wykazać i nie będzie problemu z załatwieniem wniosku - mówi prezes Pawlak.

Z podobnymi problemami borykają się firmy ciepłownicze i energetyczne w całej Polsce. Sama "Energa" szacuje, że pretensje właścicieli mogą ją kosztować w skali kraju aż 4 miliardy zł.

* PS: Personalia byłego prezesa oraz wspólnika zostały zmienione.

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Onufry
W dniu 20.07.2009 o 09:29, Leonard Borowski napisał:

Panie red.Ten Stanisław Pawlak...Czy to aby nie ten wieloletni lokalny bonzo polityczny (SLD), z bodaj poselskim stażem ? Jeśli tak, to widać kogo zatrudnia "fachowiec" Pałucki. Koleś kolesia kolesiem pogania. Nie tylko tam zresztą. Wszystkie te spółki i spółeczki, czy to gminne czy skarbu państwa od dawna są skazywane na utrzymywanie "samych swoich". Koszty można bezkarnie mnożyć. Prawo takich nie tyka. Rzeczywistej prywatyzacji, zgodnej ze zdrowym rachunkiem ekonomicznym nigdy tam nie będzie. Bo i po co ? Prawda klaso próżniacza ?



A co to ma wspólnego z treścią artykułu? Sprawa dotyczy ludzi zatrudnionych przez "fachowca" Skrzypka i jego kolesi czyli samych swoich.
k
kortyzol
Wielkie mi odkrycie. Już dawno MPEC powinno samo wystąpić do właścicieli nieruchomości na terenie których są komory i rurociąg ciepłowniczy o negocjowanie służebności a nie głupa palić .Dz Ust nr 2 poz 557 z 3 sierpnia 2007r. Osobiście bez niczyjej namowy wystąpiłem do Sądu i kropka.
L
Leonard Borowski
Panie red.
Ten Stanisław Pawlak...Czy to aby nie ten wieloletni lokalny bonzo polityczny (SLD), z bodaj poselskim stażem ? Jeśli tak, to widać kogo zatrudnia "fachowiec" Pałucki. Koleś kolesia kolesiem pogania. Nie tylko tam zresztą. Wszystkie te spółki i spółeczki, czy to gminne czy skarbu państwa od dawna są skazywane na utrzymywanie "samych swoich". Koszty można bezkarnie mnożyć. Prawo takich nie tyka. Rzeczywistej prywatyzacji, zgodnej ze zdrowym rachunkiem ekonomicznym nigdy tam nie będzie. Bo i po co ? Prawda klaso próżniacza ?
Dodaj ogłoszenie