Chłopiec pogryziony przez amstaffy w Przemyślu zmarł w szpitalu dziecięcym w Katowicach. Dwa dni leżał na OIOM-ie. Lekarze bezsilni

Agata Pustułka
Agata Pustułka

Wideo

Zobacz galerię (4 zdjęcia)
Nie udało się lekarzom uratować 12-latka pogryzionego w Przemyślu przez amstaffy. Chłopiec leżał w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Specjaliści od początku jego stan określali jako krytyczny.

W czwartek 1 października 2020 r. nad ranem zmarł 12 -letni chłopiec, który został pogryziony przez dwa psy, najprawdopodobniej amstaffy, w mieszkaniu swojego kolegi w Przemyślu. Od dwóch dni leżał w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka. Lekarze od początku jego stan określali jako krytyczny.

Pogryziony przez amstaffy chłopiec nie mógł być operowany

Najpierw wydawało się, że chłopiec będzie mógł być operowany. Jednak kiedy znalazł się w Katowicach, specjaliści stwierdzili, że zabieg jest niemożliwy. Rany, pogryzienia, poszarpania szyi i głowy były tak rozległe, że przeprowadzenie operacji nie mogło dojść do skutku.

Cały czas walczyliśmy o życie naszego pacjenta. Niestety nie udało się go uratować - mówi Wojciech Gumułka, rzecznik prasowy szpitala

Jak ustalił reporter TVN24 Konrad Borusiewicz, chłopcy prawdopodobnie nie poszli na lekcje. W mieszkaniu, w którym doszło do tragedii, nie było nikogo dorosłego, były natomiast dwa amstaffy, które rzuciły się na chłopców.

Wcześniej pisaliśmy:
Chłopiec pogryziony przez amstaffy nie może być na razie operowany

Do pogryzienia chłopca doszło w Przemyślu

Do wypadku doszło w poniedziałek 28.09 w mieszkaniu kolegi 12-latka. Chłopcy chcieli się napić wody. W domu nie było dorosłych, ale były dwa amstaffy, które nagle bez powodu rzuciły się na dzieci. 12-latek nie miał szans. Jego młodszy o rok kolega też został pogryziony, ale niezbyt dotkliwie i po opatrzeniu w szpitalu trafił do domu.

Psy znajdują się w schronisku, gdzie są poddane obserwacji. W tej sprawie prowadzone jest śledztwo, bo nie wiadomo jakie jest pochodzenie psów, czy były szkolone, czy mają rodowody oraz czy w ogóle były zarejestrowane. Odpowiedzialność karna grozi ich właścicielom.

Jak podaje Przemyśl Nasze Miasto, z dotychczasowych ustaleń śledczych wiadomo, że psy nie są rodowodowe. Zostanie powołany biegły, który określi rasę czworonogów i czy konieczne było posiadanie zezwolenia. Nieoficjalnie wiadomo, że właściciele nie przedstawili żadnego zezwolenia.

Przed sądem na wniosek prokuratora przesłuchany w obecności psychologa zostanie 11-letni chłopiec. Dwa psy trafiły do schroniska w podprzemyskich Orzechowcach, gdzie spędzą 15 dni na obserwacji.

Prokuratura Rejonowa w Przemyślu będzie prowadzić postępowanie pod kątem art. 155 Kodeksu Karnego, czyli doprowadzenie do nieumyślnej śmierci. Grozi za to kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Trwa gromadzenie niezbędnej dokumentacji.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Oberschlesien Patriot

Ściana wschodnia.... czas wprowadzić tam cywilizację... dlaczego? a dlaczego chłopca nie zawieziono do np. Rzeszowa, Krosna, czy choćby Lublina? wszędzie tam jest bliżej niż na Śląsk, ale czy w tych miastach są odpowiednie do poziomu cywilizacji, szpitale? Nie ma!!!

G
Gość

Uspać gadzinę!!! Diabły czworonogie!!!!! a rodziców za karę że takie coś trzymali w domu do więzienia