Ciąg dalszy perypetii 25-latka z Ostrawy, który postanowił zostać u nas kierowcą...

Dominika Kiss-Orska [email protected] tel. 052 326 31 57
fot. Tomek Czachorowski
Najpierw Czechowi nie pozwolono zdawać egzaminu na prawo jazdy w Bydgoszczy. No to zdał w Toruniu. Ale bydgoski ratusz nie chce wydać mu teraz dokumentu.

Komentarz autora

Komentarz autora

Czy Urząd Miasta mści się na Czechu za to, że ujawnił niekompetencję urzędniczek WORD-u? Czy po prostu jest taki nieprzyjazny obcokrajowcom?

Aleš Šostok 25-latek z Ostrawy mieszka w Bydgoszczy od marca ubiegłego roku. W listopadzie 2008 ukończył kurs na prawo jazdy i od tego czasu próbował zapisać się na egzamin w bydgoskim WORD-zie.

Dokumentów, jakie zażądał ośrodek było tak dużo, że po kilku miesiącach załatwiania poddał się i skierował swoje kroki do Torunia. O czym już donosiliśmy na naszych łamach. Tam bez problemu zapisał się na egzamin i go zdał. I jak każdy, kto szczęśliwie przebrnie przez sito egzaminacyjne, podążył do wydziału uprawnień komunikacyjnych Urzędu Miasta w Bydgoszczy, by odebrać dokument.

Tam natrafił na kolejny mur.

- Pani urzędniczka, kiedy się przedstawiłem, z miłej zrobiła się nieprzyjemna. Powiedziała, że wyda dokument, dopiero gdy upłynie 185 dni od 28 maja, czyli od dnia wydania mi zaświadczenia o prawie pobytu w Polsce - relacjonuje Ale- Nie wystarczyło jej moje formalne oświadczenie, że przebywam w kraju już od marca 2008 roku i moja karta pobytu.

Pytamy Monikę Najrowską z wydziału uprawnień komunikacyjnych bydgoskiego UM, która odmówiła Alešowi wydania prawa jazdy, dlaczego chłopak jeszcze tyle ma czekać?

- Musimy mieć dowód na to, że przebywa w Polsce 185 dni -upiera się.

W porównaniu z toruńskimi, bydgoscy urzędnicy wydają się wyjątkowo nieufni, bo gdyby Aleš mieszkał w Toruniu, to już dawno jeździłby samochodem.

- U nas wystarczy na wniosku o wydanie prawa jazdy podpisać oświadczenie, że przebywa się w Polsce przez wymagany przepisami okres. To, wraz z kartą pobytu jest dla nas podstawą, by dokument wydać - zapewnia Krzysztof Kisielewski z wydziału ewidencji i rejestracji toruńskiego ratusza.

Taką samą interpretację prawa, jak w Toruniu otrzymaliśmy z Ministerstwa Infrastruktury.

- Otrzymanie prawa jazdy jest możliwe między innymi wtedy, gdy osoba ubiegająca się o nie przebywa w Polsce co najmniej 185 dni w każdym roku kalendarzowym ze względu na swoje więzi osobiste lub zawodowe - tłumaczy Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury. - W takim przypadku wymaga się podpisania odpowiedniego oświadczenia zamieszczonego na wniosku o wydanie prawa jazdy.

Cudzoziemiec winien dołączyć do niego ksero karty pobytu, bądź wizy pobytowej lub innego dokumentu potwierdzającego prawo do przebywania na terytorium Polski. W naszej ocenie niewłaściwe jest stawianie warunku upływu 185 dni od wydania karty pobytu osobie, która złożyła stosowne oświadczenie wraz z tą kartą.

Alenie może odebrać prawka w Toruniu, gdyż jest zameldowany w Bydgoszczy. Oby nie pomyślał: "Niestety ".

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kalor
W dniu 03.09.2009 o 22:30, ~anka~ napisał:

typowa biurokracja az sie w glowie niemiesci !!!!!!!!! chcialam zauwazyc ze jestesmy czlonkami uni europejskiej takze jakiekolwiek regulacje prawne nie powinny stanowic problemu na otrzymanie dokumentu . pracownicy wydzialu komunikacji powinni sie obudzic w koncu !!!!!! to nie czas komuny ze mogli siebie jak za pana boga uwazac ! w zadym innym kraju uni nierobia takich problemow jak w polsce ! wstyd as szkoda gadac!!!!!



Pomimo, że jesteśmy w Unii to wchodząc do jakiegokolwiek urzędu ma się wrażenie, że większość osób tam pracujących to do tej Unii dopiero szykuje się za jakiś czas wejść. W urzędach Unię widać ale jakby przez grubą szybę pancerną, która bardzo ciężko zbić.
Potem się wszyscy dziwią, że się o urzędach źle mówi.

PS. Żeby nie było nie mówię o wszystkich urzędnikach i o wszystkich urzędach.
~anka~
typowa biurokracja az sie w glowie niemiesci !!!!!!!!! chcialam zauwazyc ze jestesmy czlonkami uni europejskiej takze jakiekolwiek regulacje prawne nie powinny stanowic problemu na otrzymanie dokumentu . pracownicy wydzialu komunikacji powinni sie obudzic w koncu !!!!!! to nie czas komuny ze mogli siebie jak za pana boga uwazac ! w zadym innym kraju uni nierobia takich problemow jak w polsce ! wstyd as szkoda gadac!!!!!
a
ab
Myślę ,że ta pani zostala już przesunięta na odpowiednie stanowisko (bileterka na parkingu ).
~gość~
No cóż, pozostaje dalej kombinować czyli wymeldować z Bydgoszczy i zameldować się w Toruniu.
A swoją drogą urzędnicy dalej frontem do klienta...
G
Gość
W dniu 03.09.2009 o 09:52, szary_obywatel napisał:

Co do artykułu to może szanowna pani z wydziału komunikacji zacznie interpretować przepisy prawa tak jak powinna a nie jak jej się wydaje, że powinna (no chyba, że UM w Bydgoszczy inaczej interpretuje prawo niż Ministerstwo Infrastruktury) . Mała lektura przepisów w wolnej chwili nie zawadzi a może dużo pomóc. Może trzeba było by zrobić kontrolę w WORD-zie i Urzędzie Miasta co do poprawności interpretowania prawa. Co do komentarza autorki artykułu to skłaniał bym się osobiście do pierwszej opcji. Ot taka mały rewanzik na niepokornym petencie. PS.I jak tu nie mieć znów wrażenia, że urzędnik musi mieć zawsze racje i musi być na pierwszym planie. Przecież to on jest "panem" naszego losu.A chciałoby się urzędnikom powiedzieć: obsługujcie nas petentów (dzięki którym co miesiąc odbierają wynagrodzenie) tak jakbyście sami chcieli być obsługiwani. Najciekawsze w tym wszystkim jest jakby to powiedzieć nadinterpretowanie prawa przez niektóre urzędy. Czym to jest spowodowane nie wiem ale czasami w miastach nawet oddalonych o 10 km to co jest nie do wykonania w jednym bo musi być to to to i jeszcze wiele innych papierków i trwa to nie wiadomo ile dni jest od ręki do załatwienia w drugim mieście. Taka zwykła Polska rzeczywistość urzędnicza.



Oni tem niedawno gromadnie robili licencjaty i studia wyzsze, wiadomo na jakim to jest wszystko poziomie...Mysla , ze rozumy pozjadali.
k
klukaszewski
Mam wrażenie, że bydgoscy urzędnicy siedzą w magistracie za karę ... może czas na zmiany kadrowe Panie Prezydencie
s
szary_obywatel
Co do artykułu to może szanowna pani z wydziału komunikacji zacznie interpretować przepisy prawa tak jak powinna a nie jak jej się wydaje, że powinna (no chyba, że UM w Bydgoszczy inaczej interpretuje prawo niż Ministerstwo Infrastruktury) . Mała lektura przepisów w wolnej chwili nie zawadzi a może dużo pomóc. Może trzeba było by zrobić kontrolę w WORD-zie i Urzędzie Miasta co do poprawności interpretowania prawa.
Co do komentarza autorki artykułu to skłaniał bym się osobiście do pierwszej opcji. Ot taka mały rewanzik na niepokornym petencie.

PS.
I jak tu nie mieć znów wrażenia, że urzędnik musi mieć zawsze racje i musi być na pierwszym planie. Przecież to on jest "panem" naszego losu.
A chciałoby się urzędnikom powiedzieć: obsługujcie nas petentów (dzięki którym co miesiąc odbierają wynagrodzenie) tak jakbyście sami chcieli być obsługiwani.
Najciekawsze w tym wszystkim jest jakby to powiedzieć nadinterpretowanie prawa przez niektóre urzędy. Czym to jest spowodowane nie wiem ale czasami w miastach nawet oddalonych o 10 km to co jest nie do wykonania w jednym bo musi być to to to i jeszcze wiele innych papierków i trwa to nie wiadomo ile dni jest od ręki do załatwienia w drugim mieście. Taka zwykła Polska rzeczywistość urzędnicza.
Dodaj ogłoszenie