Dawid z Bydgoszczy był piłkarzem i trenerem. Teraz w szpitalu walczy o życie. Żona i roczna córeczka czekają na jego powrót

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Pan Dawid z Bydgoszczy ma żonę i roczną córkę, Liwię. Szczęście rodziny zostało przerwane 12 lipca 2020 roku. Wtedy 35-latek przeszedł rozległy zawał, wystąpiły komplikacje
Pan Dawid z Bydgoszczy ma żonę i roczną córkę, Liwię. Szczęście rodziny zostało przerwane 12 lipca 2020 roku. Wtedy 35-latek przeszedł rozległy zawał, wystąpiły komplikacje Archiwum prywatne
Udostępnij:
Pan Dawid zjadł obiad. Chwilę później 35-latek miał zawał. Doszło też najprawdopodobniej do podduszenia przez zadławienie. Mężczyzna zapadł w śpiączkę. Od lipca 2020 roku trwa walka o życie bydgoszczanina. I twa zbiórka na jego leczenie.

Zobacz wideo: Małe miejscowości bez szczepień przeciw covid-19?

Pani Magdalena i pan Dawid z Bydgoszczy mają roczną córeczkę, Liwię. Byliby szczęśliwą rodziną, jak do wakacji 2020 roku, ale zdarzyła się tragedia.

Zawał serca u 35-latka

- To było 12 lipca. Mąż zjadł obiad - wspomina pani Magda. - 2-3 minuty potem miał zawał. To był rozległy zawał, a jednocześnie doszło najprawdopodobniej do podduszenia przez zadławienie, bo jakaś resztka z obiadu utkwiła mu w środku. Do mózgu Dawida nie dopływał tlen. To spowodowało zmiany w mózgu.

35-letni bydgoszczanin, kiedyś piłkarz (grał w Polonii i Gwieździe) i trener piłkarski, trafił do szpitala. Lekarzom udało się uratować jego życie, ale nie zdrowie. Przebywa w śpiączce, jest w stanie - jak to określają medycy - wegetatywnym, podłączony do aparatury. Po zawale pacjent jeszcze trzykrotnie otarł się o śmierć.

Zbiórka pieniędzy dla pana Dawida z Bydgoszczy

- Dawid jest przytomny, prawdopodobnie słyszy i widzi, na dotyk też reaguje - dodaje pani Magda, która przez obostrzenia związane z koronawirusem nie może go odwiedzać tak często, jak tego by chciała. - On już wcześniej miał nadciśnienie i stwierdzono u niego arytmię serca, był pod opieką specjalistów. Po zawale okazało się, że serce jest w znacznie gorszym stanie niż przypuszczano. Możliwości lekarzy ze szpitala im. Biziela w Bydgoszczy, w którym leży, się wyczerpały. To dlatego szukamy dla Dawida miejsca w innej klinice. Już znaleźliśmy, też w Bydgoszczy. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeszcze przed gwiazdką zostanie przewieziony do tej kliniki. Pobyt, leczenie i rehabilitacja jednak kosztują, bo to placówka prywatna. Sami musimy pokryć koszty. To prawdopodobnie 18.000-25.000 złotych miesięcznie. Do opłacenia rocznej terapii męża brakuje nam jeszcze 200.000 złotych.

Rodzina zorganizowała zbiórkę w internecie, na portalu Zrzutka.pl - KLIKNIJ TUTAJ

Na razie udało się zebrać 25 procent z 200.000 zł, a pozostał niecały miesiąc. To dlatego, kto może, niech pomoże.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie