Dni Kultury Japońskiej z grafikami i mieczami samurajów [zdjęcia]

Maria Eichler
Od lewej Michel Erb, który prowadził seminarium aikido. Obok Maciej Gostomski Maria Eichler
Spieszcie się, bo wystawa grafik japońskich będzie czynna tylko do czwartku! Niestety, o mieczach samurajów można już tylko samemu sobie poczytać...
Od lewej Michel Erb, który prowadził seminarium aikido. Obok Maciej Gostomski
Od lewej Michel Erb, który prowadził seminarium aikido. Obok Maciej Gostomski Maria Eichler

Od lewej Michel Erb, który prowadził seminarium aikido. Obok Maciej Gostomski
(fot. Maria Eichler)

Choć nieco uboższe niż przed rokiem, to i tak Dni Kultury Japońskiej mogły zafrapować. Nie tylko tych, którzy ćwiczą aikido i mieli okazję spotkać się na macie z Michelem Erbem 6 DAN. - Wiele się nauczyłem - mówi Maciej Gostomski, prezes Chojnickiej Sekcji Aikido. - Była nas trzydziestka i było bardzo fajnie.

Fajnie było też w podziemiach kościoła gimnazjalnego, gdzie Roman Widawski zaprosił do oglądania swoich grafik. - Możemy na nich zobaczyć obraz życia w dawnej Japonii - mówił. - Są tu portrety artystów i kurtyzan, są pejzaże, są całe serie różnotematyczne.
Jak podkreślał początek tej sztuki datuje się na XVII w., a złoty wiek przypada na przełom XVIII i XIX w. - Najbardziej poszukiwane są te, na których są samuraje, zimowe widoczki i...pornografia - wyliczał. - A ja mam u siebie grafiki z różnych okresów, nawet takie, w których widać wpływy europejskie.

Przypomniał, że Japończycy nie byli fanami zwykłego realizmu, bo był on dla nich zbyt wulgarny... Kto chce zobaczyć zbiory Widawskiego, musi się pospieszyć, bo wystawa będzie czynna tylko dziś i w czwartek, w godzinach od 12 do 14.
A Piotr Faryna, który przed rokiem fascynująco opowiadał o japońskiej sztuce, a konkretnie o wyrobach m.in. z laki zwanych inro, tym razem wziął na tapetę japońskie miecze. Jak podkreślił, miecz był duszą samuraja i narzędziem, który towarzyszył mu non stop. Szczegółowo omówił sposób ich produkcji, sposoby zdobienia i rozebrał miecz na czynniki pierwsze. - A po co komu dziś miecz? - pytał. - Po nic - odpowiadał. - Mają je dziś kolekcjonerzy, wykorzystują miłośnicy sztuk walki, są przydatne do cięcia mat, a to wcale niełatwa sztuka, no może jeszcze mafia robi z nich użytek...

Mieczników w Japonii było wielu, ale tylko niektóre zakłady osiągnęły w tej sztuce mistrzostwo. Wyroby z ich warsztatów osiągają bajońskie sumy na aukcjach. Nieliczne mają status skarbu narodowego Japonii. Ale - to ciekawostka - najwięcej mieczy japońskich jest w posiadaniu Amerykanów.

Był też eksponat do obejrzenia, przyniesiony przez Romana Widawskiego. I od razu pojawiła się instrukcja obsługi. - Nie dotykamy miecza gołą ręką, nie chuchamy na niego, nie stawiamy pionowo - mówił Faryna. - Chronimy przed upadkiem i traktujemy z szacunkiem. Japończycy każą podziwiać każdą taką broń, nawet największe badziewie mamy chwalić, że to piękny miecz.
Kolejne spotkanie z kulturą Japonii za rok.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie