Zobacz wideo: Tir załadowany po sufit wyjechał z Bydgoszczy do Lwowa.
Obie położne pracują na co dzień w Centrum Zdrowia Błonie. Ponadto pani Julia, która ma 4-letni staż w zawodzie (od 3 lat jest także położną środowiskową), prowadzi także praktykę indywidualną.
- Widok w telewizji matek z dziećmi, kobiet w ciąży czy pań, które rodziły na Ukrainie w schronach bardzo mnie poruszył - mówi pani Julia. - Zaczęłam się zastanawiać, co mogę zrobić dla mam z Ukrainy tu na miejscu, jak przybędą do Bydgoszczy.
Pani Julia na Facebooku ma profil "Młoda położna Julia Ignaczak" i tam w jednym z postów zadeklarowała, że pomoże przygotować ciężarne kobiety z Ukrainy do porodu w Polsce oraz wesprze panie, które niedawno urodziły. Chciała też przygotować wyprawki dla dzieci. Pomysł skonsultowała z koleżanką z pracy Jolantą Perlińską, doświadczoną położną z 32-letnim stażem.
Stacjonarne porady dla ciężarnych z Ukrainy
- Jola od 18 lat pracuje też jako położna rodzinna. To moja mentorka, od której wiele się nauczyłam, dlatego to właśnie je j przedstawiłam mój pomysł - mówi pani Julia. - Bardzo jej się spodobał. Zatem wszystkie ręce na pokład. Wspólnie przygotowałyśmy wyprawki dla dzieci. Współpracujemy jako położne z różnymi firmami i udało się nam zorganizować, np. wanienki, rożki dla dzieci, kosmetyki do pielęgnacji maluszków czy pieluszki.
Pierwsze pacjentki z Ukrainy już się zgłaszają.
- Porad udzielamy stacjonarnie. Ja mówię po angielsku, Jola trochę po rosyjsku. Na wszelki wypadek dysponujemy też planem porodu przetłumaczonym na język ukraiński, bo nie wszystkie pacjentki z Ukrainy, znają wspomniane języki obce czy polski - mówi Julia Ignaczak. - W przychodni na Błoniu miałyśmy już pacjentki z Ukrainy, korzystające z naszej opieki zanim wybuchła wojna. W razie potrzeby poprosimy je o pomoc w tłumaczeniu.
Po traumatycznych przeżyciach otaczają je opieką
Na razie do pani Julii i Jolanty przychodzą głównie kobiety ciężarne, które przyjechały do Bydgoszczy do swoich bliskich. Niektóre termin porodu mają na dniach.
- Często są przestraszone, zamknięte w sobie - mówi Jolanta Perlińska. - Otaczamy je opieką, dajemy wyprawki, przekazujemy wyłącznie rzeczy nowe. Niektóre z tych kobiet nie chcą brać zbyt wielu rzeczy, bo mówią, że może innym ich rodaczkom się one bardziej przydadzą. To niesamowite, że będąc po tak traumatycznych przeżyciach, myślą nie tylko o sobie. Jedna z pań przyjechała tu do męża, który pracuje w Bydgoszczy. Para poinformowała, że wszystko co potrzebne dla dziecka kupią sami. Prosili, aby to, co chcieliśmy ofiarować tej kobiecie, dać innej mamie z Ukrainy.
Położne podjęły też współpracę z parafią prawosławną pw. św. Mikołaja Cudotwórcy w Bydgoszczy.
- Przyjechał tam niedawno cały autobus matek z dziećmi. Niektóre z maluszkami - mówi Julia Ignaczak. - Postanowiłyśmy przekazać dla nich dary. W zbiórce wsparły nas koleżanki z pracy z przychodni Błonie. Udało się załatwić, m.in., butelki, smoczki, mleko modyfikowane, pampersy, chusteczki nawilżone czy inne kosmetyki do pielęgnacji dzieci.