Dramat rodziny w kwarantannie "Jesteśmy uwięzieni we własnym domu. Pomóżcie"

Aleksander Król
Aleksander Król
Agnieszka z Rybnika: "Jesteśmy uwięzieni we własnym domu. Pomóżcie"
Agnieszka z Rybnika: "Jesteśmy uwięzieni we własnym domu. Pomóżcie" Pixabay
Udostępnij:
Mijają kolejne, długie tygodnie a w Rybniku wciąż nie udało się opanować sytuacji związanej z dużą liczbą mieszkańców objętych kwarantanną. Wielu wciąż nie doczekało się na testy. Wciąż zgłaszają się do nas kolejne rodziny, które proszą o pomoc. - Jesteśmy uwięzieni we własnym domu" - tłumaczy pani Agnieszka z Rybnika.

Mijają kolejne, długie tygodnie a w Rybniku wciąż nie udało się opanować sytuacji związanej z dużą liczbą mieszkańców objętych kwarantanną. Wielu wciąż nie doczekało się na testy. Wciąż zgłaszają się do nas kolejne rodziny, które proszą o pomoc.

Agnieszka Smyczek z Rybnika opisała dramatyczną sytuację swojej rodziny na facebooku.

Opowiada, o tym jak 23 kwietnia źle poczuł się mąż i wziął L4.

- Natomiast jesteśmy w domu na kwarantannie od 28 kwietnia, wtedy mąż został zgłoszony w pracy do sanepidu bo mógł mieć kontakt z osobą zarażaną - opisuje pani Agnieszka.

- 1 maja wykonano mu test, wynik niestety pozytywny. Objawy utrzymywały się dwa dni – temperatura 37,7 i ból mięśni. Żadnego kaszlu, żadnych duszności, żadnej gorączki - mówi.

jak tłumaczy, 12 maja mąż miał powtórkę i wynik negatywny testu. Ale na tym nie skończyły się problemy tej rodziny.

- 21 maja testy miała wykonana cała rodzina (łącznie 8 osób). Niestety okazuje się, że jedna osoba do poprawki, bo wynik nie jest wiarygodny (dziewczynka 10 msc), a mąż ma znów dodatni razem z synem. W domu załamanie, nikt w sanepidzie w Rybniku nie jest w stanie nam wytłumaczyć jakim cudem po tak długim czasie, znów wynik dodatni - pisze pani Agnieszka.

- Dzwoniłam do laboratorium do którego trafiły próbki, okazuje się, że w weekend mieli awarię w laboratorium i po paru dniach dopiero badali próbki. Nikt nie jest w stanie mi zagwarantować wiarygodności wykonania badania z próbek. Panie w sanepidzie jedna drugiej zaprzecza. Od męża 3 razy zbierali dane do kwarantanny bo kartki gdzieś latały. Nikt nic nie wie, nie ma nas w systemie - mówi.

Tłumaczy, że oddzwaniają na emaile po 6 dniach, a dodzwonienie się graniczy z cudem.

- 27 maja dzwonię do sanepidu z pytaniem o wyniki, pół godziny rozmawiam z Panią, każe mi czekać bo zgłasza nas do wymazobusu, po czym następnego dnia jest telefon, że nie ma nas w systemie. Widniejemy wszędzie na zielono i na nowo zostajemy wprowadzeni do systemu. Kwarantanna przedłużona do 11 czerwca - opisuje.

Sprawdź to

- Wymazobus ustalany na 29 maja, po czym nikt nie przyjeżdża. Gdy następnego dzwonię pytać kiedy będą otrzymuje informacje, że dopiero dziś zostaliśmy wpisani do wymazu czyli 30 maj i może będą dziś bądź jutro.
Po tym jak wreszcie przyjadą musimy znowu czekać na wynik, jeśli wynik ujemny znów powtórka wymazu dla całej rodziny. Jesli wynik dodatni znów zaczynamy od nowa - opisuje.

Jest nas w domu 8 osób, małe dzieci jeszcze jakoś to znoszą, ale jak 3 latkowi wytłumaczyć, że nie możemy pójść na spacer, do sklepu, na lody. Nie może pobawić się ze swoją kuzynką i musi siedzieć u siebie na placu. Cieszymy się tylko, że mamy podwórko, na blokach byłoby nam znacznie ciężej.

- Wszystko przeciągane jest w czasie, my już 33 dni jesteśmy uwięzieni we własnym domu. W sanepidzie mają na wszystko czas i wielki burdel z papierami. Brakuje ludzi do pracy o czym doskonale każdy wie, ale przez to cierpią ludzie, którymi powinien się ktoś zająć - dodaje.

- Naprawdę jedyne o czym marzymy, aby wreszcie ktoś nas wypuścił z domu i żeby wszystko poszło sprawniej, abyśmy mogli zacząć normalnie funkcjonować - mówi.

Do dnia dzisiejszego nie wiemy kiedy będziemy wolni. Kiedy nami się zajmą.
Wiem, że rodzin takich jak my jest wiele, natomiast chcę poruszyć po raz kolejny ten temat.
Nic nie działa tak jak opisywane jest w telewizji, mediach.
Proszę o pomoc i nagłośnienie sprawy, może dzięki temu sprawy szybciej się potoczą - prosi Agnieszka wraz z rodziną.

Przypomnijmy, Sanepid w Rybniku robi co może, ale tysiącami przypadków zajmuje się tylko garstka pracowników tej stacji.
CZYTAJ TAKŻE:
Sanepid w Rybnik: Garstka pracowników zajmuje się tysiącami przypadków

Obejrzyj dokładnie

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Lek na COVID-19 zatwierdzony, na razie warunkowo

Wideo

Materiał oryginalny: Dramat rodziny w kwarantannie "Jesteśmy uwięzieni we własnym domu. Pomóżcie" - Dziennik Zachodni

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Patriota

Nie wychodźcie z domu! Policja was wtedy zabije jak kiedyś ks. Popiełuszkę!

Dodaj ogłoszenie