Dwa lata rewolucji śmieciowej. "Dzikich wysypisk" nie ubyło

Sławomir Kowalski
W niektórych toruńskich wieżowcach wciąż funkcjonują zsypy na śmieci. Mieszkańcy nie zgodzili się na ich likwidację.
W niektórych toruńskich wieżowcach wciąż funkcjonują zsypy na śmieci. Mieszkańcy nie zgodzili się na ich likwidację. Sławomir Kowalski
Czas na podsumowanie pierwszych efektów reformy śmieciowej. Jest czyściej, taniej i lepiej?

Czytaj: Torunianie skarżą się na sterty śmieci w okolicznych lasach. A strażnicy walczą - fotopułapkami

Opinie wśród mieszkańców o nowym systemie gospodarki odpadami są podzielone. - To była bezbolesna rewolucja - mówi Czytelnik ze Skarpy.

Ale są też bardziej krytyczne głosy. Te dotyczące nowych opłat. - Wcześniej za śmieci płaciłam ok. 7 zł za osobę - mówi Marta Błasik z toruńskiego Rubinkowa. - Teraz 30 zł: 10 zł za osobę. Miało być czyściej w mieście, wciąż jednak śmieci leżą w rowach i lasach.

Od lipca 2013 r. samorządy są właścicielami śmieci na swoich terenach. Wszyscy mieszkańcy muszą im uiszczać "podatek śmieciowy". To miało uszczelnić system i spowodować, że nie będzie się opłacało wyrzucać śmieci np. do lasu. Jak to wygląda w praktyce?

W tym roku w Toruniu zlokalizowano 70 "dzikich wysypisk". Nielegalne wyrzucane są odpady, które nie mieszczą się w pojemnikach lub takie, których nie można w nich umieszczać, np. gruz. - Na "dzikich wysypiskach" nie występują praktycznie typowe odpady komunalne, co można uznać za sukces "śmieciowej rewolucji" - mówi Aleksandra Iżycka, rzecznik prezydenta Torunia. Ale liczba "dzikich wysypisk" nie maleje. W 2013 zlokalizowano w grodzie Torunia 85 takich miejsc, a rok później - już 183.

Iżycka: - Liczba zinwentaryzowanych "dzikich wysypisk" w poszczególnych latach zależy od ilości zgłoszeń mieszkańców i nie znajduje bezpośredniego przełożenia na stan czystości gminy. Część zgłoszonych miejsc to miejsca zanieczyszczone w latach poprzednich, a dopiero teraz "odkryte".

Więcej śmieci na dziko
W gm. Lubicz też nie można mówić o zmniejszeniu ilości śmieci w takich miejscach. W 2012 r. zlokalizowano dziewięć nielegalnych wysypisk, z których wywieziono aż 5,1 t śmieci, w 2013 r. - osiem (z czego 4,2 t usunęła gmina, a ok. 10 t podmiot prywatny), a rok później - znów dziewięć (14 t).

- Biorąc pod uwagę okres od 2011 do 2015 należy jednoznacznie określić tendencję malejącą tego procederu - mówi Sławomir Wetzel z brodnic-kiego magistratu i przyznaje, że urząd nie prowadzi ewidencji "dzikich wysypisk". Usuwa je na bieżąco. Burmistrz Golubia-Dobrzynia Mariusz Piątkowski podkreśla: -
Pojawiające się przeważnie w lasach śmieci są na bieżąco zbierane przez firmę zajmującą się utrzymaniem i czystością ulic i terenów zieleni.
W Rypinie liczba "dzikich wysypisk" nie wzrosła, ale jednocześnie się nie zmniejszyła. - Nadal są miejsca, do których mieszkańcy podrzucają odpady - zauważają urzędnicy z Rypina i wskazują, że nowelizacja przepisów pozwoliła samorządom wykorzystywać nadwyżkę finansową z podatków pobieranych od rypinian na sprzątanie takich miejsc. - Problem "dzikich wysypisk" i porzucania odpadów ma znacznie szersze podłoże aniżeli ponoszenie kosztów zagospodarowania odpadów przez wszystkich mieszkańców - mówi Aleksandra Błaszczak z magistratu w Rypi-nie. - Jako przykład można podać sytuację, w której mieszańcy porzucają śmieci w miejscu oddalonym o 50-100 m od punktu selektywnej zbiórki odpadów, które bezpłatnie zostałyby tam przyjęte. Przyczyna takiego postępowania tkwi w złych nawykach z czasów, gdy ponosiliśmy opłaty za ilość wytworzonych śmieci.

Rypin nie rusza stawek. Czeka na wynik przetargu
Od lipca 2013 r. w Toruniu stawki za wywóz i zagospodarowanie odpadów były zmieniane raz - w kwietniu 2014 r. - po analizach funkcjonowania systemu. Obniżono je od 7 do 9 proc. W Rypinie opłat nie zmieniano. Dlaczego? Z decyzją dotyczącą zmiany stawek magistrat wstrzymuje się do grudnia. Wówczas ma być rozstrzygnięty przetarg na wywóz i zagospodarowanie odpadów. - Według informacji docierających do samorządu w kolejnych latach ze względu na konieczność modernizacji wysypisk śmieci w celu uzyskania przez nie statusu regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych cena za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych w przetargach może być znacznie wyższa od obecnej - mówi Błaszczak.

W Golubiu-Dobrzyniu stawka była zmieniana raz - wzrosła od kwietnia. - Było to związane z ceną, jaką zaoferowało przedsiębiorstwo w przetargu - wyjaśnia Piątkowski. - Stawka za odpady segregowane od osoby wzrosła o 37,5 proc., a za odpady zmieszane o 40 proc.

W Brodnicy i gminie Lubicz opłaty od lipca 2013 r. są na tym samym poziomie. Brodnica w latach 2013-2015 co prawda wypracowała nadwyżkę w systemie śmieciowym - łącznie blisko 570 tys. zł. Ale przeznaczyła tę kwotę na zakup urządzenia myjącego pojemniki, budowę PSZOK i stacji przeładunkowej odpadów.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 04.07.2015 o 10:24, karol napisał:

Samorządy z góry założyły okradanie społeczeństwa stąd za to że segregujemy płącimy dużo więcej a powinno być odwrotnie - przecież do licha tym darmozjadom przygowujemy masę surowców wtórnych. największy problem to PSZOK mam uzbieraną kupkę takich odpadów ale jak się pozbyć jak nie mam samochodu a z Czarnowa do Rzęczkowa mam 14,4 km .... na rowerze czy taryfą... w tym względzie chyba największy problem gdyż z kim kolwiek rozmawiam każdy wskazuje na jakieś trudności (nie po drodze, daleko, ustawa do d*py i nie wiem co jeszcze)

Samorządy nie uchwaliły tej ustawy.

k
karol

Samorządy z góry założyły okradanie społeczeństwa stąd za to że segregujemy płącimy dużo więcej a powinno być odwrotnie - przecież do licha tym darmozjadom przygowujemy masę surowców wtórnych. największy problem to PSZOK mam uzbieraną kupkę takich odpadów ale jak się pozbyć jak nie mam samochodu a z Czarnowa do Rzęczkowa mam 14,4 km .... na rowerze czy taryfą... w tym względzie chyba największy problem gdyż z kim kolwiek rozmawiam każdy wskazuje na jakieś trudności (nie po drodze, daleko, ustawa do d*py i nie wiem co jeszcze)

z
zyggi

 

Dodaj ogłoszenie