Euro 2020: W Sewilli jest zdecydowanie więcej Polaków niż w Rosji. "Chcemy przeżyć chociaż jeden moment radości"

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
Najazd Polaków doi Sewilli. Mnóstwo naszych kibiców bawi się w Andaluzji. Sylvia DąBrowa
Polska w sobotni wieczór w Sewilli zmierzyła się z jednym z gospodarzy Euro 2020 - z Hiszpanią. Dla naszej reprezentacji był to mecz o wszystko. Do Sewilli zjechali polscy kibice, którzy opuszczą Hiszpanię z podniesioną głową i w dobrych humorach. Przed samym meczem w mieście atmosfera wreszcie wyglądała tak, jak powinna wyglądać przed każdym spotkaniem Euro 2020.

Reprezentacja Polski do Sewilli przyleciała w piątek po godz. 15. Pod hotelem przywitała ich garstka kibiców, ale też informacja o miejscu pobytu Lewandowskiego i spółki w Hiszpanii nie była ogólnodostępna. W Rosji pod Hotelem Astoria, gdzie nocowała kadra, było około 100 kibiców, ale tam też odbywała się oficjalna konferencja prasowa i tę informację można było znaleźć na stronie UEFA. Wtedy jednak też wiara w sukces na tym turnieju była zdecydowanie większa.

W czwartek - dwa dni przed meczem - polskich kibiców w Sewilli nie było w ogóle. Pojedyncze osoby. Na Placu Hiszpańskim - jednym z największych i najpiękniejszych w Hiszpanii - spotkaliśmy pana Huberta z Łodzi.

- Miałem rok temu bilet na Dubiln i Bilbao, ale to upadło. Kupiłem też bilet do Rosji, ale bardzo ciężko to połączyć z Rosją. Dlatego wybrałem Sewillę, bo łatwiej tutaj dotrzeć. Pogoda też zachęciła, choć i ona tutaj zaskakuje. Zabrałem tylko jedną bluzę, a tutaj deszcz. Stadion jest na szczęście zadaszony. Może pomoże to nam w meczu?

- pyta kibic, którego zapytaliśmy, z jakimi nadziejami tu przyjechał.

- Chciałbym przeżyć chwilę radości z bramki Polaków, dlatego typuje 1:1 - mówił Hubert, którego spotkaliśmy także następnego dnia pod Hotelem Barceló Sevilla Renacimiento, gdzie nocuje kadra. Ten luksusowy pensjonat jest oddalony o ok. 2 kilometry od Estadio La Cartuja, gdzie w sobotę zmierzymy się z Hiszpanami.

Pod hotelem spotkaliśmy rodzinę z Nałęczowa, która przyjechała odwiedzić studiującą tu córkę. Połączyli wakacje z meczem reprezentacji Polski.

- Wydaje mi się, że zagramy dobry mecz. Jak zagramy dobrze, a przegramy w dobrym stylu, to nie będzie do nas za ten mecz pretensji. Ze Słowacją były momenty, ale po zejściu Krychowiaka się podłamaliśmy. Wyglądało to po przerwie dużo lepiej... jakby nie było wiary, to tutaj by nas nie było

- mówi Leszek z Nałęczowa.

Czytaj też: Paulo Sousa przed meczem Polska - Hiszpania w Sevilli: Robert Lewandowski przeciwko Słowacji zrobił bardzo dużo

Pod hotelem był jeszcze bloger - Kacper z Rzeszowa, który prowadzi bloga "okiem Kibica" - i jeździ za reprezentacjami Polski, nie tylko w piłce nożnej,

- Atmosfera jest przygaszona, ale na mnie nie robi to wrażenia, bo po pierwszym meczu wszystko siadło. Jestem tutaj, bo chce zobaczyć, czy jest wiara w oczach naszych piłkarzy. Czy polska husaria się przeciwstawi hiszpańskiej sile? Miejmy nadzieję, że będzie to też ofensywna husaria

- mówił.

U piłkarzy nie było widać na twarzach zbytniego entuzjazmu po przylocie do Hiszpanii. Kiedy wszyscy już wyszli, zobaczyliśmy, że brakuje jednej z najważniejszych osób polskiej piłki, czyli Zbigniewa Bońka. "Zibi" wyszedł jako ostatni. Pan Hubert, który stał koło nas rzucił do Bońka. - Prezesie, będzie dobrze? - na co prezes odpowiedział. - Dobrze jest zawsze, a może być tylko lepiej... - odpowiedział.

Mecz z Hiszpanią odbywa się w sobotni wieczór. Polscy kibice zaczęli zjeżdżać się w piątek wieczorem i w sobotę rano. Faktycznie - jest ich więcej niż w Petersburgu, ale też Sewillę - 700 tysięczne miasto - ciężko porównać z Peteresburgiem, gdzie nieoficjalnie mieszka ok. 6-7 milionów ludzi. Tam kibiców z Polski było ciężko spotkać, a było ich ok. 5-6 tysięcy. Tutaj, głównie przy Katedrze Najświętszej Marii Panny w Sewilli, jest ich najwięcej. Coraz częściej na ulicach słychać okrzyki wspierające naszą reprezentację. Tak, jak wspominał pan Hubert - zdecydowanie łatwiej tutaj dojechać z Polski niż do Rosji. To też było ważnym argumentem.

Wieczorem w Sewilli pojawił się słynny kibic hiszpański Manolo, który ze swoim bębnem zagrzewał kibiców do boju już w piątkowy wieczór.

Hiszpanów także coraz więcej zjeżdża się do Sewilli, choć o dziwo w tym piłkarskim kraju, wiara w sukces kadry jest bardzo mała. Trwa ogólnonarodowa dyskusja, dlaczego La Furia Roja jest tak nieskuteczna (dwa ostanie mecze bez gola). Kogo nie spotkamy z Hiszpanów, to po chwili pada nazwisko "Morata", bo to na nim koncentruje się cała krytyka.

O godz. 15 w sobotę spora grupa fanów spotkała się na placu Alameda de Hercules, skąd wolnym i "radosnym" krokiem wyruszyła na Estadio La Cartuja. Tutaj wreszcie można było poczuć klimat Euro, o który ciężko na tej imprezie. Właściwie jest on tylko przed konkretnymi meczami. Nastroje odżyły. Przynajmniej przed starciem z faworytem grupy E - Hiszpanią. W mieście panuje świetna atmosfera, a Hiszpanie bawią się z Polakami. Mnóstwo Polaków zjechało do Sewilli. Mecz na stadionie Estadio La Cartuja obejrzy na żywo ok. 16 tysięcy widzów.

Euro 2020. "Gramy u siebie!". Kibice z Polski na meczu z His...

Polska remisuje z Hiszpanią 1:1. To był prawdziwy mecz piłki...

Euro 2020. "Gramy u siebie!". Kibice z Polski na meczu z His...

Euro 2020: przylot piłkarzy do Sevilli. Garstka kibiców powi...

Wideo

Materiał oryginalny: Euro 2020: W Sewilli jest zdecydowanie więcej Polaków niż w Rosji. "Chcemy przeżyć chociaż jeden moment radości" - Głos Wielkopolski

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A po meczu zaśpiewają NIC SIĘ BIE STAŁO.......

Dodaj ogłoszenie