Fala antyszczepionkowego hejtu szybko opadnie - uważają naukowcy

Adriana Boruszewska
Adriana Boruszewska
Te protesty mogą być bardzo destrukcyjne, mieć długotrwałe konsekwencje, wzbudzać sporo agresji, ale jednocześnie mogą szybko wygasnąć - uważa prof. Pietrowicz.
Te protesty mogą być bardzo destrukcyjne, mieć długotrwałe konsekwencje, wzbudzać sporo agresji, ale jednocześnie mogą szybko wygasnąć - uważa prof. Pietrowicz. Łukasz Kaczanowski/Polska Press
Gdyby istniało urządzenie do pomiaru internetowego hejtu, za sprawą komentarzy antyszczepionkowców mogłoby się w ostatnich dniach przegrzać. O co chodzi z tak gwałtownymi emocjami, zapytaliśmy socjologów.

Oszczędzimy czytelnikom czasu i zacytujemy niektóre z opinii:
„Sk...ysyny, wy już wiecie nie tylko kiedy będzie 4.,5. czy 6. fala. Trzeba was powywieszać i skończyć z tą globalną szopką”.

„Niedzielski nie kłam i nie siej propagandy, żadnej pandemii nie ma. Gdzie grypa? Gdzie inne choroby, które przestaliście leczyć? Przyjdzie i na was czas, odpowiecie za wszystko. Ja nie jestem wrogiem szczepionek, ale tym preparatem, który jest w fazie doświadczeń i badań. Na pewno się nie ukłuję, królikiem doświadczalnym nie będę. Już teraz słychać, że to będzie dostępne na straganach.
„Zmiana DNA może zrobi z nas zombi podatne na odbiór i sterowanie przez 6G. Ludzie oczekiwali chipa o stałej konsystencji ale na czynnego biologiczne nie byli jeszcze gotowi”.

Agresja stała się codziennością

Co się stało, że wentyl polskiego napięcia upuścił powietrze właśnie za sprawą szczepionek?

- Nie możemy wyjmować tych zachowań z całej rzeczywistości – zastrzega prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - A jaka dziedzina jest tej agresji pozbawiona? Przywykliśmy do schematów korporacyjnych - grzecznie sobie mówimy „dzień dobry”, natomiast to są tylko formy narzucane z góry. W istocie przecież sednem korporacji jest bezwzględna walka. Z konkurencją rynkową, ale także walka między pracownikami - o dochody i awanse. Całe życie społeczne dzisiaj to maskowany darwinizm społeczny, stanowiący przecież istotę kapitalizmu.

Ale to, zdaniem profesora Chwedoruka nie jedyny powód:
- Nałóżmy na to wszystko katastrofę polskiej edukacji po 1989 roku. Mieliśmy w miarę sprawnie funkcjonujący system, który - przy wszystkich swoich ograniczeniach i słabościach dawał jednak potężną dozę wiedzy. W pewnym momencie przyjęliśmy założenie, że wiedza i tak jest w Internecie. Efekty tego niskiego poziom wyedukowania, połączone z zacietrzewieniem, będziemy obserwować długo.

Chcieliśmy mediów społecznościowych – to mamy

Według socjologa, prof. Krzysztofa Pietrowicza z UMK, właśnie internet jest kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji: - Rzeczywiście, możemy już mówić nie tyle o wzroście napięcia, co rzeczywistej agresji. To jest przede wszystkim efekt mediów społecznościowych. Wydarzenia ostatniego roku były dla nich wodą na młyn. Więcej negatywnych emocji, więcej konfliktów, więcej kontrowersji oznacza więcej kliknięć. Te emocje z sieci muszą znaleźć wyładowanie. Pamiętajmy, że media społecznościowe obejmują dziś już znaczną część populacji. Nie są, jak jeszcze 10 lat temu, medium niszowym, dotyczącym przede wszystkim młodych osób. Wątek antyszczepionkowy był idealnym generatorem emocji. I teraz to eksplodowało.

Obaj naukowcy nie mają jednak wątpliwości, że nie jest to fala, która mogłaby się przełożyć na układ polityczny. - Na tej fali nikt się raczej nie wzniesie - mówi prof. Pietrowicz. - Owszem, może być ona bardzo destrukcyjna, może mieć długotrwałe konsekwencje, może wzbudzać sporo agresji, ale jednocześnie w pewnym momencie szybko opaść. Po covidzie pojawią się inne tematy, uwaga zostanie przekierowana w zupełnie inną stronę. Taka jest logika mediów społecznościowych.

Tak się składa, że w nie mamy akurat w Polsce wyborów. Zakładam, ze nie da się takich emocji pociągnąć przez 2 lata. Z punktu widzenia mediów społecznościowych to jest jakaś zupełnie odległa przyszłość.
Pośród antyszczepionkowców mamy dwie grupy – elektorat na prawo od PiS (niedawno przez PiS zagospodarowany) oraz młodych internautów. Pierwsi nie mają potencjału protestu społecznego, a jedynie potencjał domowej kontestacji. Dla drugich sprawa nie jest potencjałem do protestu, ewentualnie - do pojedynczą zadymy, która tak szybko jak się zaczęła, tak szybko się skończy i nic z niej politycznie i społecznie nie wyniknie.

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie