Maluchy z Wituni codziennie w drodze do podstawówki są narażone na niebezpieczeństwo. Idą jezdnią, bo chodnika z prawdziwego zdarzenia tam nie ma. - Jest tylko linia na asfalcie - mówi Paweł Toczko, burmistrz Więcborka. - Gdy spadnie śnieg, jest zakryta, a kierowcy poruszają się całą szerokością jezdni. Dzieci, ale i pozostali piesi, są narażeni na poważne niebezpieczeństwo.
Do tego trzeba rozwiązać sprawę przejścia pod wiaduktem, w którym jest tzw. wąskie gardło. Nie ma tam możliwości zwężenia jezdni i wybudowania chodnika. Wyjściem byłoby zamontowanie sygnalizacji świetlnej. - Dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich uzależnia inwestycję od analizy przeprowadzonego pomiaru natężenia ruchu - mówi Toczko. - Był na miejscu i jest skłonny postawić na światła.
Trzeba się jednak poważnie zastanowić, by nie doprowadzić do korków na drodze.
We wrześniu gmina złoży wniosek o fundusze z wojewódzkiego programu "Drogowa inicjatywa samorządowa". Sam chodnik szacowany jest na około 100 tys. zł, ale inwestycja będzie znacznie droższa, bo nie można pominąć koniecznego odwodnienia.
- To nasze marzenie, by w przyszłym roku wybudować ścieżkę - mówi Toczko. - To nie jest zadanie gminy, bo to droga wojewódzka, ale my pamiętamy o dzieciach z Wituni.
Czytaj e-wydanie »