Grudziądz. Twoje pocałunki Mołotowa na początek Wiosny Teatralnej
Sakramentalne słowa: -Festiwal Grudziądzka Wiosna Teatralna "Wojna płci" uważam za otwarty - wypowiedział w sobotę wieczorem Robert Malinowski, prezydent Grudziądza. Zaprosił publiczność na pięć spektakli wiosny teatralnej i zastanawiał się, czy owa "wojna płci" naprawdę istnieje. - Przekonamy się, jak to jest. Na pewno będziemy dobrze bawić się na przedstawieniach i wyniesiemy z nich wiele wrażeń - zachęcał.
Publiczność nie zawiodła. W dobry nastrój wprawił widzów film nakręcony przez organizatorów festiwalu, z przymrużeniem oka traktujący pytanie: czy jest wojna płci pomiędzy Wenus a Marsem?
Gdy żona okazuje się byłą terrorystką
Przywieziona z Warszawy sztuka postawiła pytanie: jak dobrze znamy swojego partnera (lub partnerkę) i ile jesteśmy w stanie mu wybaczyć?
Autor, Gustavo Ott, trafił w dziesiątkę z wątkiem terrorystycznym, który od kilkunastu lat jest szczególnie aktualny.
Małżeństwo 40-latków, dobrze sytuowane, nagle zaczyna mieć problem. Pojawił się wraz z przesyłką sprzed 21 lat - plecakiem, który Wiktoria kiedyś zgubiła, a który teraz ujawnia jej "grzechy młodości". Mąż jest w szoku, że jego żona była już kiedyś mężatką (z terrorystą z Hamasu), w dodatku wygląda na to, że nie rozwiodła się. Nie wiadomo, czy jej dawna praca dla Hamasu nie zagrozi ich obecnemu życiu.
Na scenie zawrzało: były kłótnie, wypominanie win, przy drastycznej utracie zaufania. Rozbieranie i ubieranie się. Zdejmowanie i zakładanie majtek, rozpinanie spodni, koszuli, rozstania i powroty...
Padały słowa ostre, a także... wulgarne.
Chcemy na żywo oglądać aktorów
Nie jest łatwo we dwójkę utrzymać napięcie w sztuce i zainteresowanie widzów aż do opadnięcia kurtyny. Aktorzy Ewa Gorzelak (Wiktoria) i Zbigniew Dziduch (Daniel) to potrafią.
Jak publiczność odebrała spektakl?
Kazimierz Szczepański, który co roku chodzi na festiwalowe przedstawienia, zauważa: - Spektakl był dobry, poruszający, tylko nieco przeszkadzały mi wulgaryzmy. Naprawdę, nie muszą ze sceny padać słowa "k...", "p...", żeby oddać dosadnie treść, choć wiem, że w dzisiejszych czasach tak się, niestety, mówi. Możliwe, że autor sztuki Gustavo Ott, tak to napisał, jednak reżyser Wojciech Błach mógł to skorygować. Na widowni było głównie starsze i średnie pokolenie. Może też na zakończenie spektaklu zabrakło kwiatków dla aktorów, wypadałoby im je wręczyć, skoro otworzyli nam festiwal.
Do teatru chodzimy ujrzeć aktorów na żywo
Pani Barbara należy do grona starszych widzów. - Co roku wraz ze znajomą, kupujemy karnety na festiwal. Za każdym razem repertuar jest urozmaicony, ciekawy, a spektakle dostarczają wielu przemyśleń - mówiła po przedstawieniu grudziądzanka. - W tym roku z programu też jestem zadowolona. Sztukę "Twoje pocałunki Mołotowa" obejrzałam z przyjemnością.
Hanna Kowalska z Grudziądza też stały widz festiwalu. Przyznała: - Zdecydowanie, to był bardzo interesujący spektakl. O tym, jak dalece przeszłość może wpływać na losy ludzi. A gra aktorów? Bardzo dobra. Tak naprawdę, to do teatru chodzimy przede wszystkim dlatego, żeby obejrzeć grę aktorów na żywo. Można bowiem w telewizji zobaczyć ulubionych aktorów, ale to nie to samo. Staram się chodzić systematycznie na przedstawienia festiwalu. "Twoje pocałunki Mołotowa" to wartościowy, pouczający spektakl. Czekam niecierpliwie na następne z nadzieją, że na scenie będzie równie ciekawie, a przede wszystkim - weselej.
- Za punkt honoru uważam uczestnictwo w festiwalu. Obejrzymy z żoną wszystkie 5 spektakli - zapowiada Edmund Klonowski. - Najbardziej szykuję się na "Poskromienie złośnicy", przedstawienie ze Śląska. To, że w większości występują teatry z Warszawy, uważam za plus. Jednak sztuka teatralna w stolicy ma swoją markę.
Najbliższy spektakl - 28 marca (sobota) to "Poskromienie złośnicy" w wykonaniu Teatru Śląskiego z Katowic. Na pewno rozbawi publiczność.
Czytaj e-wydanie »