- Wysokości "punktów" wokół hali po prostu tańczą - powiedział prof. Marek Graniczny z PIG. Jak zaznaczył, o pionowych ruchach terenu, na którym prowadzona jest płytka eksploatacja górnicza "wiadomo było już od dawna". - Stawiając budynki na takich terenach, trzeba brać pod uwagę ich mobilność - podkreślił naukowiec.
Według geologa, skoro zarejestrowane zostały wielocentymetrowe przemieszczenia budynków położonych w bezpośrednim sąsiedztwie hali, "to z pewnością podłoże pod samą halą było równie niestabilne".
Prokuratura ma już informacje na temat przyczyn śmierci 29 ofiar katastrofy. Żadna z tych osób nie zmarła z powodu wychłodzenia organizmu. O tym, że przyczyną śmierci części ofiar mogło być zamarznięcie, spekulowała prasa.
Strażacy i policjanci, którzy uczestniczyli w akcji ratunkowej, otrzymali wczoraj awanse na wyższe stopnie służbowe oraz dyplomy honorowe. W kulminacyjnym momencie akcji ratunkowej po zawaleniu się hali, na miejscu było ponad 1300 ratowników - strażaków, policjantów, ratowników górniczych i medycznych.
Wczoraj rano pracownicy firmy budowlanej rozpoczęli demontaż tych elementów hali, które grożą dalszym zawaleniem i uniemożliwiają kontynuowanie poszukiwania w gruzach ciał ofiar. Rozebrano fragment zewnętrznej ściany hali, gdzie znajdowały się przeszklone wejścia do obiektu. Prace zostały jednak przerwane, ze względu na wątpliwości formalne.
