Ile jest warte spotkanie z córką? Sąd wycenił: 8 zł

    Ile jest warte spotkanie z córką? Sąd wycenił: 8 zł

    Maciej Czerniak, maciej.czerniak@pomorska.pl, tel. 52 326 31 41

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Ojciec Paulinki skierował już swoją sprawę do trybunału w Strasburgu.

    Ojciec Paulinki skierował już swoją sprawę do trybunału w Strasburgu. ©Jarosław Pruss

    Łukasz Bryske chce głodować. Bo jego była partnerka nie pozwala mu się widywać z córeczką. Sąd w zamian za to naliczył mu zadośćuczynienie. - To kpina - mówi ojciec. A matka twierdzi, że sam jest winny.
    Ojciec Paulinki skierował już swoją sprawę do trybunału w Strasburgu.

    Ojciec Paulinki skierował już swoją sprawę do trybunału w Strasburgu. ©Jarosław Pruss

    Zadośćuczynienie za brak widzeń z dzieckiem

    Pan Łukasz trzyma w ręku plik sądowych akt. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy 24 stycznia zasądził na jego korzyść 1 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ale ojciec już zapowiada, że będzie się od niego odwoływał.

    - To zapłata za to, że przez półtora roku nie mogłem się spotykać z córką - mówi Łukasz Bryske. - A ja nie żądałem pieniędzy, tylko prawa do spotkań z dzieckiem.

    - Osłupiałem, gdy dowiedziałem się, że sąd zamiast wyegzekwować od mojej partnerki prawo do widzeń z córką, idzie na łatwiznę - Bryske jest oburzony. - Uniemożliwiono mi 120 spotkań z dzieckiem. Wychodzi na to, że dla sądu spotkanie taty z własnym dzieckiem jest warte nie więcej niż... 8 zł!

    Spór pana Łukasza z jego byłą partnerką sięga 2011 roku. Rozeszli się, ale powstał problem opieki nad ich wspólnym dzieckiem. - Po sądowych bojach wywalczyłem prawo do spotkań z moją córką w dwa weekendy w miesiącu - zaznacza Bryske. - W tej sprawie zapadło postanowienie. I co z tego? Matka Paulinki (córka pana Łukasza ma 4 lata, przyp. red), odmawia mi spotkań z dzieckiem. Zostałem też napadnięty przez nią i jej krewnych w żłobku...

    Co na to sąd?

    Pan Łukasz twierdzi, że jego była partnerka nastawia przeciw niemu też opiekunki z przedszkola, do którego jego córka teraz chodzi.

    - Gdy przyszedłem odebrać córkę z przedszkola, pani dyrektor powiedziała mi, że nie zobaczę Paulinki, bo ona bardziej kocha swojego ojczyma, niż mnie.

    Łukasz skierował sprawę ponownie do sądu. Efekt? To ostatnie styczniowe postanowienie.
    Sędziowie nie wypowiadają się na temat tego wyroku. Włodzimierz Hilla, rzecznik Sądu Okręgowego w Bydgoszczy mówi tylko: - Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie. Dlatego trudno mi ją komentować.

    Zawiedziony ojciec zastanawia się, czy istnieje przelicznik, który uzasadniałby kryteria, jakimi kierował się sąd. Sędzia Hilla odpowiada: - Nie ma żadnego taryfikatora do przeliczania spotkań z dzieckiem na wartości materialne.

    Zobacz też: Child alert to system wsparcia poszukiwań zaginionego dziecka. Jak działa w regionie?

    Druga strona medalu

    Sprawa, jak to zwykle bywa w konfliktach rodzinnych, ma też drugą stronę. Ewelina W., matka Paulinki, która po rozstaniu z Łukaszem wyszła za mąż, przedstawia swoje racje: - Średnio dwa razy w miesiącu jesteśmy z mężem nękani przez niego nowymi pozwami - załamuje ręce.

    - Łukasz Bryske atakuje nas na przykład za to, że na portalu społecznościowym zamieściłam zdjęcie Paulinki. On tłumaczy, że nie wyraził na to zgody. Sam zaś w okolicy mojego dawnego mieszkania rozlepiał plakaty z córeczką i podpisywał je jako poszkodowany ojciec. Skarży się na zachowanie przedszkolanek. A zapomina tylko dodać, że to zajście miało miejsce podczas przedszkolnej wigilii, na którą przyszedł w koszulce wojującego ojca i mówił przy dzieciach, jaki to on jest poszkodowany. Sam prawie nie płaci alimentów, a z nami sądzi się o coraz to nowe zadośćuczynienia.

    Ewelina pokazuje dramatyczne wideo nakręcone komórką. Widać na nim, jak tata nakłania córkę, by poszła do niego. A później wynosi ją od matki. Dziecko płacze i krzyczy.

    Bryske skierował sprawę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. - Jeżeli nic się nie zmieni, urządzę głodówkę przed sądem.

    Mecenas Elżbieta Głuszek-Manikowska, która doradza przy Stowarzyszeniu Ochrony Praw Dziecka w Bydgoszczy twierdzi, że takich spraw przybywa.

    - Gdy zachodzi podejrzenie, że jedna ze stron utrudnia drugiej kontakty z dzieckiem, sąd najpierw ostrzega przed nałożeniem grzywny - wyjaśnia adwokat. - Dopiero, gdy to nie skutkuje, zasądzane jest zadośćuczynienie. Jego wysokość sąd ustala uwzględniając możliwości finansowe rodzica.


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (159)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (159) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze Dobre 2018

    Wiadomości z Bydgoszczy