Inowrocław. Grzmotnęło tak mocno, że aż cały blok się zatrząsł [szczegóły]

(FI)
Pod budynkiem leżały fragmenty mebli ze spalonego mieszkania na drugim piętrze, którego okna administracja zabezpieczyła płytami
Pod budynkiem leżały fragmenty mebli ze spalonego mieszkania na drugim piętrze, którego okna administracja zabezpieczyła płytami Fot. Dominik Fijałkowski
Wybuch przerwał niedzielny obiad mieszkańcom bloku przy Wilkońskiego 39 w Inowrocławiu... Chwilę później w oknach mieszkania na drugim piętrze pojawiły się jęzory ognia. Wewnątrz znajdowali się dwaj pijani mężczyźni. Mieli dużo szczęścia. Żyją.

www.pomorska.pl/inowroclaw

Więcej informacji z Inowrocławia znajdziesz na stronie www.pomorska.pl/inowroclaw

Teren pod blokiem zasypało szkło. Większe fragmenty powbijały się w śnieżne zaspy. Całe szczęście, że w chwili wybuchu nikt tamtędy nie przechodził. Z drzew zwisały porozrywane żaluzje, a pod budynkiem leżały fragmenty mebli.

- To zdarzyło się około trzynastej. Usłyszałem potężny huk. Z okien mieszkania w budynku naprzeciw wyleciały szyby - opowiadał nam świadek zdarzenia.

- Grzmotnęło porządnie. Aż dom się zatrząsł - dodała kobieta. Z balkonu poniżej zniszczonego mieszkania zbierała akurat resztki żaluzji, które wyleciały wraz z szybami.

Przyczyny nieznane

Pożar gasiło pięć zastępów straży pożarnej. - Czy spowodował go wybuch gazu? Tego w stu procentach nie jesteśmy pewni. Podczas akcji na pewno nie słyszeliśmy żadnych wybuchów. Dlatego na razie w naszych raportach znajdzie się zapis - przyczyna pożaru nieznana - informuje Artur Kiestrzyn, rzecznik prasowy komendanta powiatowego straży pożarnej w Inowrocławiu.

Wiele wskazuje jednak, że wybuch był. Świadkowie słyszeli huk. Wypadło kuchenne okno, a w kuchni, która została doszczętnie zniszczona, poodpadały ze ścian kafelki i tynk. Sprawę ostatecznie wyjaśni policja. Najważniejsze, że nie trzeba było ewakuować mieszkańców bloku.

Dwóch pod gazem

- W mieszkaniu przebywało dwóch mężczyzn w wieku 53 i 52 lata. Ucierpiał młodszy, który z obrażeniami twarzy i ręki trafił do szpitala - mówi Joanna Wrzesińska, rzecznik prasowy inowrocławskiej policji.

Drugim mężczyzną zajęli się funkcjonariusze. Miał on aż 3,4 promila alkoholu w organizmie. Trafił do izby wytrzeźwień. Pijany (2,2 prom.) był też 52-latek, którego zabrano do szpitala.
.

Byłoby sprawniej

Według naszych rozmówców strażacy przybyli na miejsce bardzo szybko, ale mieli duże problemy z podjechaniem pod blok.

Spostrzeżenia potwierdza rzecznik straży: - Drogi pożarowe muszą być przejezdne, a zimą dokładnie oczyszczone ze śniegu. Tymczasem dojazd pod blok przy Wilkońskiego zabrał nam zbyt wiele cennego czasu. Na pewno wyciągniemy konsekwencje w stosunku do administratorów budynków i uliczek w tej okolicy

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Też o niej mówię
W dniu 25.01.2010 o 10:32, mef napisał:

O ile wiem problem był nie z Wilkońskiego a z osiedlową uliczką za tym blokiem (nie ma chyba nazwy). Osobny problem to to, że pod ten blok nie ma jak podjechać cięzkim sprzetem - dostepu z obu stron bronią murki.


Tak ja też o niej mówię, o tych bocznych uliczkach co odchodzą od Wilkońskiego. Jeździł pług pomiędzy blokami i tak kilkakrotnie w jeden dzień później parę dni był znowu tu przy Wilkońskiego 39 z tyłu tego bloku przejeżdżał uliczką ''bez nazwy'' właśnie jeździł. Dlatego co do odśnieżania to mie ma co się tu tak czepiać. Dojazd był skoro tak szybko dojechali. Fakt jest tu dość ciasno i samochody postawione na chodniku utrudniają dojazd. Murek też nie powinien mieć tutaj znaczenia przecież węże są długie i z gaszeniem nie było problemów. Akcja szybka i sprawna, bez problemów się odbyła. Szkoda, że rzecznik straży za wszelką cenę chce szukać winnych i karać. Wszystko w ten sposób można sprowadzić do absurdu. Można się również uczepić tego, że z samochodów stażackich wyciekała woda na chodnik i ulicę przy tej temperaturze jaką mieliśmy utworzyło to mini lodowisko którego nie posypano piaskiem. Staż odjechała, a mini lodowisko zostało. I co teraz gdyby ktoś sobie złamał nogę, a może gdyby wpadła w poślizg samochód i kogoś potrącił. Wszystko można sprowadzić do absurdu. Niech tylko rzecznik straży o tym nie zapomina.
m
mef

O ile wiem problem był nie z Wilkońskiego a z osiedlową uliczką za tym blokiem (nie ma chyba nazwy). Osobny problem to to, że pod ten blok nie ma jak podjechać cięzkim sprzetem - dostepu z obu stron bronią murki.

A
A pisałem wcześniej.

Wczesniej pisałem na forum, że za KOMUNY nie dopomyślenia jest by przy ul. Wilkońskiego nie było żadnego pługa. Po tej wypowiedzi na forum, trzy godziny późnej był pług i odgarniał śnieg. Był też parę dni później. To tylko zbieg okoliczności, ale uliczki dojazdowe tutaj były względnie dobrze odśnieżone. Oczywiście jest zima to nie jest droga czarna. ALe strach pomyśleć co by było gdyby ten pług nie przejechał parę razy przy tej uliczce i dojazdowych. Teraz narzekanie, że nie odśnieżone. A może dzięki temu wpisowi, straż była jeszcze szybciej, a może zaczęło by się palić kolejne mieszkanie. Któż to wie, to tylko gdybanie ale odśnieżone parę razy było i to pługiem być może po moim wpisie. Konsekwencje wyciągać jak coś się stanie. Za wszelką cenę znaleźć i ukarać winnego, tylko że winnego nie ma bo straż była bardzo szybko na miejscu zdarzenia, to co tu ma śnieg do tego. Dotarli bez większych problemow ''5 minut'' i byli na miejscu. ''Winni'' byli w mieszkaniu, lub był to zwykły wypadek jaki może się zdarzyć w każdym mieszkaniu czy to u pijanego, czy trzeźwego lokatora.

Dodaj ogłoszenie