Inowrocław. Radny Szymański mówi stop budowie kolejnych marketów i stacji paliw w Inowrocławiu

Red
Inowrocławski radny Dobromir Szymański apeluje do swych kolegów z Rady Miejskiej o blokowanie budowy kolejnych marketów i stacji benzynowych w Inowrocławiu
Inowrocławski radny Dobromir Szymański apeluje do swych kolegów z Rady Miejskiej o blokowanie budowy kolejnych marketów i stacji benzynowych w Inowrocławiu Nadesłane
Inowrocławski radny Dobromir Szymański wystosowała apel do swych kolegów z Rady Miejskiej Inowrocławia. Dotyczy on zablokowania budowy kolejnych marketów i stacji benzynowych w Inowrocławiu poprzez nieuchwalanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Zobacz wideo: Żywność drożeje szybciej niż przewidywano

A oto treść apelu, który do kolegów z Rady Miejskiej Inowrocławia skierowała radny Dobromir Szymański:

"Szanowni Państwo Radni,

jako jeden z Was, Radny Rady Miejskiej Inowrocławia oraz rodowity inowrocławianin, zwracam się do Państwa z apelem w sprawie blokady budowy kolejnych stacji benzynowych i marketów w Inowrocławiu. Z niepokojem odebrałem informację o budowie kolejnej stacji benzynowej przy al. Niepodległości na terenie naszego miasta. Dla rozwoju miasta musimy wszyscy powiedzieć teraz stop. Powyższa kwestia – coraz gęstsza zabudowa Inowrocławia przez markety i stacje benzynowe – budzi oburzenie oraz zawód mieszkańców.

Obecnie w Inowrocławiu nie rozwija się żadna inna forma działalności, jak tylko markety, centra handlowe oraz stacje benzynowe, co poważnie zagraża i eliminuje lokalnych sklepikarzy, sprzedawców na bazarach oraz negatywnie wpływa na atrakcyjność miasta pod względem zarobkowym. Ten “zastój” utrudnia również rozwój karier młodych inowrocławian, którzy coraz częściej muszą wyjeżdżać poza miasto, by się rozwijać. W ich rodowitym mieście znaleźć dobrze płatną pracę jest nad wyraz trudno. Rozwój wyżej wskazanych ośrodków zaburza również życie kulturalno-rozrywkowe, gdyż wobec braku alternatyw na spędzenie wolnego czasu inowrocławskie społeczeństwo skupiać się będzie wyłącznie na konsumpcji.

Blokada, o którą do Państwa apeluję, polegać ma na niepodejmowaniu oraz blokowaniu uchwał ustalających miejscowy plan zagospodarowania mających na celu dopuszczenie terenu pod budowy nowych obiektów handlowych o dużych powierzchniach, stacji benzynowych i marketów. W świetle art. 14 ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U.2020.0.293 t.j.) uchwalenie to należy do wyłącznej kompetencji radnych. Dzięki temu My, Radni Rady Miejskiej Inowrocławia, możemy zablokować ww. niekorzystne zjawisko zachodzące w naszym mieście.

Jednocześnie apeluję do Państwa o podjęcie działań mających na celu przyciągnięcie przedsiębiorców do Inowrocławia. Sam spotykam się z takimi i przekonuję ich do inwestowania w nasze miasto. Myślę, że obowiązek ten należy do nieformalnych obowiązków inowrocławskiego radnego, który realizować powinniśmy razem – dla silnego rozwoju gospodarczego Inowrocławia".

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Kamień węgielny czy gwóźdź do trumny…

W minionym tygodniu ukazały się publikacje prasowe, w których prezydent Brejza w swojej wypowiedzi twierdzi , że na skutek działalności Państwa( m.in. zmiana stawek podatku PIT) rokrocznie budżet miasta traci ok.5 mln zł. Takie działania Państwa , według niego są niezgodne z zasadą samorządności.

W roku 2002 , tym samym w którym Brejza został prezydentem miasta w Inowrocławiu były cztery markety obcych sieci , a dzisiaj jest ich 30.To prezydent miasta i jego koalicjanci uchwalili takie Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego , które pozwalają bez żadnych ograniczeń na budowę kolejnych takich obiektów. Korzystając z oficjalnych publikacji sieci marketów ich przychody( tylko tych spożywczych)sięgnęły w minionym roku 18 mld euro t.j. ok. 77 mld zł(1/4 budżetu Polski).Biorąc pod uwagę wysoką dochodowość marketów ewentualny podatek od takiej kwoty powinien wynieść ok.320 zł na jednego mieszkańca kraju. Udział samorządu w podatku PIT wynosi 37,12 % co daje 118,78 zł na osobę. Mnożąc to przez liczbę mieszkańców miasta ( przyjęto 75 tys. osób)daje niespełna 9 mln zł. Można szacować , że tyle pieniędzy nie wpływa rocznie do budżetu miasta z tytułu podatków bezpośrednich PIT ( podobne straty dotyczą innych samorządów).Jednocześnie te środki musza być uzupełnione z innych źródeł m in.z maksymalizacji podatków i opłat lokalnych.

Lokalnej władzy nie przeszkadza to jednak brać udziału (skandaliczny brak świadomości czy celowe działanie!) w u[wulgaryzm]mianiu inwestycji , która w najbliższych latach do reszty zrujnuje miejscowych przedsiębiorców. W przyszłości jak lokalny establishment będzie wmurowywał kolejne kamienie węgielne pod „współczesne świątynie handlu” powinien się zastanowić z czyich kieszeni jest opłacany. Bo na pewno nie są to kieszenie supermarketów.

Chciałoby się powiedzieć „Codziennie niskie ceny” , tylko czyim kosztem.

Prezes KSPiH

Marek Słabiński

G
Gość

Kamień węgielny czy gwóźdź do trumny…

W minionym tygodniu ukazały się publikacje prasowe, w których prezydent Brejza w swojej wypowiedzi twierdzi , że na skutek działalności Państwa( m.in. zmiana stawek podatku PIT) rokrocznie budżet miasta traci ok.5 mln zł. Takie działania Państwa , według niego są niezgodne z zasadą samorządności.

W roku 2002 , tym samym w którym Brejza został prezydentem miasta w Inowrocławiu były cztery markety obcych sieci , a dzisiaj jest ich 30.To prezydent miasta i jego koalicjanci uchwalili takie Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego , które pozwalają bez żadnych ograniczeń na budowę kolejnych takich obiektów. Korzystając z oficjalnych publikacji sieci marketów ich przychody( tylko tych spożywczych)sięgnęły w minionym roku 18 mld euro t.j. ok. 77 mld zł(1/4 budżetu Polski).Biorąc pod uwagę wysoką dochodowość marketów ewentualny podatek od takiej kwoty powinien wynieść ok.320 zł na jednego mieszkańca kraju. Udział samorządu w podatku PIT wynosi 37,12 % co daje 118,78 zł na osobę. Mnożąc to przez liczbę mieszkańców miasta ( przyjęto 75 tys. osób)daje niespełna 9 mln zł. Można szacować , że tyle pieniędzy nie wpływa rocznie do budżetu miasta z tytułu podatków bezpośrednich PIT ( podobne straty dotyczą innych samorządów).Jednocześnie te środki musza być uzupełnione z innych źródeł m in.z maksymalizacji podatków i opłat lokalnych.

Lokalnej władzy nie przeszkadza to jednak brać udziału (skandaliczny brak świadomości czy celowe działanie!) w u[wulgaryzm]mianiu inwestycji , która w najbliższych latach do reszty zrujnuje miejscowych przedsiębiorców. W przyszłości jak lokalny establishment będzie wmurowywał kolejne kamienie węgielne pod „współczesne świątynie handlu” powinien się zastanowić z czyich kieszeni jest opłacany. Bo na pewno nie są to kieszenie supermarketów.

Chciałoby się powiedzieć „Codziennie niskie ceny” , tylko czyim kosztem.

Prezes KSPiH

Marek Słabiński

Dodaj ogłoszenie