- Firmy walczyły o przetrwanie! - podsumowuje upływający rok Mirosław Ślachciak, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Pracodawców i Przedsiębiorców. - W 2010 roku na pewno będzie lepiej, za to teraz rzadko która może pochwalić się sukcesem.
Spektakularnie do przodu!
Jednak takie, na szczęście, też mamy. Spółka Pojazdy Szynowe Pesa w Bydgoszczy spektakularnie wygrała największy tramwajowy przetarg w Europie - wyprodukuje dla Warszawy 186 niskopodłogowych tramwajów.
Tutaj jest sylwetka prezesa Pesy, Tomasza Zaboklickiego
Ponadto z tego zakładu wyjedzie również m.in. 35 tramwajów go Gdańska. - Także udany eksport, głównie pociągów na rynek włoski, wpłynął na dobry wynik finansowy firmy - mówi Michał Żurowski, rzecznik Pesy. - Jednak, wbrew pozorom, to wcale nie był dla nas łatwy rok. W marcu musieliśmy zwolnić 250 osób, to efekt problemów niektórych naszych odbiorców, czyli PKP Przewozy Regionalne, PKP Cargo czy Intercity. To prawda, że osiągnęliśmy ogromny sukces na rynku w branży, która ucierpiała w kryzysie. Ale trzeba myśleć perspektywicznie o kolejnych wygranych przetargach, by nasza załoga miała co robić. Pesa (razem ze spółkami - córkami-red.) zatrudnia prawie 4 tysiące osób.
Duży wcale nie może więcej...
Zwolnienia nie ominęły nawet tak dużych firm, jak choćby bydgoski Domar, toruński Torfarm czy włocławski Drumet. Bydgoski sprzedawca RTV-AGD ogłosił upadłość - 200 osób zostało bez pracy. Toruński dystrybutor farmaceutyków wypowiedział umowy ośmiu związkowcom. Tymczasem włocławska fabryka lin i drutu została po upadłości przejęta przez czeski fundusz inwestycyjny, ale i tak nie uda się uniknąć zwolnień - pracę ma stracić razem ok. 150 osób.
Z problemami borykał się też jeden z najstarszych bydgoskich zakładów, czyli Formet (choć zaczęły się one długo przed kryzysem). Ta fabryka form metalowych zatrudnia ok. 160 osób, z pracy odeszło kilkanaście: - Być może konieczna będzie dalsza redukcja, która dotknie pracowników mniej wydajnych, ale raczej pójdzie w kierunku wymiany załogi - zdradza Krzysztof Łukaszewicz, prezes firmy. - Optymistycznie patrzę w przyszłość. Wierzę, że 2010 będzie dla nas przełomowy.
Jednak mamy w regionie przedsiębiorstwa, które nie zmniejszyły zatrudnienia. To m.in. Wytwórnia Octu i Majonezu Ocetix w Grudziądzu, w której pracuje blisko 500 osób:- Udało nam się nawet osiągnąć minimalny wzrost sprzedaży w porównaniu z zeszłym rokiem - chwali się Jerzy Ordak, prezes Ocetixu (tutaj jest jego sylwetka). - Nie zwalniamy pracowników! Ponadto cały czas modernizujemy swój zakład. W przyszłym roku chcemy podbić rynek naszym nowym produktem z górnej półki, czyli Majonezem Pomorskim Extra, który w 80 procentach składa się z oleju.
Zobacz, jak produkuje się Majonez Pomorski
Są u nas także firmy, które nie tylko nie zwalniały, ale zatrudniły nowych pracowników i będą potrzebowały kolejnych: - Przyjęliśmy cztery osoby - informuje Grzegorz Sobański, właściciel Zaptechu w Janikowie (tutaj jest jego sylwetka). Firma zajmuje się utylizacją odpadów z tworzyw sztucznych, w szczególności płyt CD i DVD. Produkuje też pachnące worki na odpady. Zatrudnia ok. 100 osób. A w przyszłym ma ich być jeszcze więcej.
Statystyki jednak dołują!
Adam Horbulewicz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu nie kryje, że w styczniu bezrobocie w naszym regionie jeszcze wzrośnie: - Wiele osób bez pracy nie rejestruje sie teraz w pośredniakach, ponieważ od stycznia wzrosną zasilłki dla bezrobotnych o 200 zł brutto. Chcąc dostać więcej pieniędzy, przyjdą do urzędu pracy po Nowym Roku.
Obecnie 127 tys. osób nie ma pracy, stopa bezrobocia wynosi 15 proc. WUP przyjął w tym roku 145 zgłoszeń zwolnień grupowych dotyczących 4,7 tys. pracowników. W zeszłym takich zgłoszeń było 57, dotyczyły 3,4 tys. osób.
Dodajmy jeszcze, że w tym roku na Kujawach i Pomorzu zlikwidowano grubo ponad 19 tys. firm, w ubiegłym - 12 tys.
