Jezuici - jednostka specjalna Kościoła

(Lau.)
Ojciec Artur Kołodziejczyk podczas rejsu "Pogorią”
Ojciec Artur Kołodziejczyk podczas rejsu "Pogorią” archiwum prywatne
Tuż po wyborze papieża jezuity - ojcowie z Towarzystwa Jezusowego zaczęli otrzymywać telefony i esemesy z gratulacjami.

Na całym świecie jest ich ok. 18 tysięcy. W regionie sprawują posługę w Bydgoszczy i Toruniu oraz w ośrodku rekolekcyjnym w Suchej pod Świekatowem (tu mieści się m.in. całoroczny ośrodek terapii uzależnień). Jezuici - Towarzystwo Jezusowe nazywane jest nieco żartobliwie "jednostką specjalną" Kościoła. W każdym z tych miejsc wybór papieża jezuity został entuzjastycznie przyjęty.

Przeczytaj także:Kardynał Bergoglio przyjął imię Franciszek. Co mówią o nowym papieżu?

Podczas wieczornej mszy świętej za ojczyznę w bydgoskim kościele jezuitów przyszła wiadomość o wyborze nowego papieża, ale dopiero po mszy, podczas wieczornego spotkania, ojcowie jezuici i goście oglądali pierwsze wystąpienie papieża.

- To dla nas wielka radość - opowiada ojciec Andrzej Lemiesz, jezuita z Bydgoszczy. - Byliśmy zaskoczeni, bo nikt nie typował tego kardynała, a Duch Święty zrobił nam niespodziankę, dlatego bardzo się cieszymy z tego wyboru. Wszystkim papieżom ślubujemy - bezwzględne posłuszeństwo w sprawach misji i jeśli jesteśmy gdzieś potrzebni, to ruszamy. Papież z naszego zakonu będzie chętnie korzystał z jezuitów, dlatego czekają nas pewnie nowe zadania.

Bydgoscy jezuici otwarci są na duszpasterstwa, którymi w zwykłych parafiach trudno się zająć. Tu spotykają się m.in. małżeństwa niesakramentalne, alkoholicy.

- Przez ponad dziesięć lat papież Franciszek był prymasem Argentyny i wszystkie sprawy postawił tam na nogi. Teraz czas na cały Kościół - mówi ojciec Andrzej.

Jezuita ojciec Artur Kołodziejczyk pochodzi z Bydgoszczy. Powołanie do życia zakonnego poczuł podczas rekolekcji oazowych w Suchej - ośrodku założonym przez zmarłego w 2011 roku ojca Czesława Chabielskiego.

Ojciec Artur studiował w Rzymie (teologię fundamentalną i środki masowego przekazu), pracuje w Europejskim Centrum Komunikacji i Kultury w Falenicy, gdzie odbywają się szkolenia dla dziennikarzy z Europy Wschodniej. To docenienie jezuickiej zdolności do budowania mostów i przekraczania granic w posłudze Kościołowi. Tu mieści się też Ignacjańskie Centrum Duchowości, gdzie odbywają się rekolekcje, a przypomnieć należy, że obecny papież stawiał na duchowość.

- Wspólnie oglądaliśmy transmisję z Rzymu i kiedy okazało się, że nowy papież jest jezuitą - bardzo się ucieszyliśmy - opowiada ojciec Kołodziejczyk. - Dla naszego zakonu ten wybór oznacza poważne zadanie. Służymy każdemu papieżowi, a kiedy jest to jezuita rozpoznany przez kolegium kardynałów jako pasterz na trudne czasy, to tym większa odpowiedzialność na nas spoczywa. Skoro czasy są trudne, to potrzeba jezuitów - "jednostki specjalnej". Zakon obecny jest chyba w każdym zakątku świata.

Jezuici zajmują się pracą duszpasterską, naukową, prowadzą działalność charytatywną i socjalną. Przed wiekami dotarli do Chin, a nawet w czasach komunizmu jezuici z watykańskiego obserwatorium astronomicznego prowadzili wymianę naukową z chińskimi obserwatoriami.

- Możemy być zapleczem eksperckim kontaktów religijnych, kulturalnych i naukowych - tłumaczy ojciec Kołodziejczyk. - Ale większość z nas jest pokornie modlącymi się zakonnikami, którzy pracują wśród najróżniejszych środowisk. Służymy ubogim ludziom.

Może stąd w nowym papieżu Franciszku taka pokora i zainteresowanie zwykłym człowiekiem? - Obecnego papieża, gdy był jeszcze kardynałem, cechowała prostota - dodaje jezuita. - Postawa prostego, bezpośredniego bycia z ludźmi jest nam bliska. Kapłaństwo jest służbą umocowaną wolą bożą i wypraszaną przez wielu ludzi, także w starszym wieku, którzy wspierają nas pokorną modlitwą w codziennym życiu. Gesty papieża odczytywaliśmy jako znak wspólnoty duchowej.

W historii Kościoła na zakon jezuitów patrzono bardzo uważnie. - Mieliśmy trochę kłopotów w kontekście zagranicznych misji, które podejmowaliśmy - przypomina ojciec Artur. - W Ameryce Południowej realizowaliśmy model opieki nad rdzenną ludnością paragwajską, który nie pasował do tamtych czasów, kiedy raczej myślano o eksploatacji dóbr, a nie pomocy. (Jeśli czytelnicy pamiętają film "Misja" z rolą Roberta De Niro, to opowiada on o tamtych czasach - przyp. Lau.).

Rocznie wstępuje do zakonu od 10 do 20 młodych ludzi (połowa dociera do końca formacji). Mają przed sobą trudną i długą drogę. Dwuletni nowicjat, trzy lata studiów filozoficznych. Dwa lata praktyki duszpasterskiej, następnie cztery - pięć lat teologii. Po ok. dziesięciu latach czas na święcenia, rok - dwa specjalizacji teologicznej i jeszcze nie koniec nauki.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie