Kajakiem do Wdzydz Kiszewskich [zdjęcia]

Marek Weckwerth [email protected] tel. 52 32 63 184
Zachód słońca oglądany z wdzydzkiej wieży widokowej
Zachód słońca oglądany z wdzydzkiej wieży widokowej Marek Weckwerth
W stanicy wodnej PTTK ruch jak w ulu. Jedni przypływają ze szlaku Wdy i Trzebiochy, inni dopiero wyruszają w górę rzek lub wciągają żagiel na maszt, by wypłynąć na ogromne jezioro Wdzydze.

Stanica we Wdzydzach Kiszewskich (woj. pomorskie) znalazła swe miejsce na cyplu tego rozległego jeziora, zwanego przez miejscowych Kaszubskim Morzem (1656 ha).

By choć częściowo objąć go wzrokiem, przyjezdni wdrapują się na szczyt nowej, 36-metrowej, drewnianej wieży widokowej. Widok stąd niezrównany: na główny wdzydzki akwen i jego zatoki, którym - ze względu na wielkość - nadano jeziorne nazwy: Gołuń, Radolne, Jelenie. Całość układa się w bardzo charakterystyczny kształt, przez co Krzyżem Wdzydzkim jest również zwany. Warto spojrzeć stąd na zachód słońca.

Kajakarze mają tu swój raj. W stanicy PTTK można wynająć kajak i popłynąć, gdzie tylko oczy poniosą. Można też zapisać się na spływ pod okiem instruktorów - pilotów i ratowników. Standardowy "pakiet" przewiduje przewiezienie ludzi i sprzętu na górną Wdę lub jej dopływ - Trzebiochę.

- Jeśli turyści przyjeżdżają do nas na krótki pobyt, zwykle jednego dnia proponujemy im spływ Wdą, a drugiego Trzebiochą - wyjaśnia Zbigniew Galiński, szef stanicy we Wdzydzach Kiszewskich, bydgoszczanin. - Zapewniam, że wrażenia są nieprawdopodobnie miłe, a wieczór spędzony po trudach wiosłowania w tawernie żeglarskiej na terenie stanicy zostawia niezatarte wspomnienia. W weekendy zawsze przygrywa kapela szantowa, ludzie bawią się do rana.

Według tej opcji, spływ Wdą rozpoczyna się we wsi Lipusz, by po niemal całym dniu na wodzie zakończyć się właśnie we Wdzydzach. Tak naprawdę ten 20-kilometrowy odcinek rzeki można przepłynąć w 4-5 godzin. Wszystko zależy od tego, jakie narzucimy sobie tempo. Tylko po co się spieszyć, skoro widoki tak wspaniałe, zapach czystej wody, zielonych łąk i żywicznych lasów?

Gdyby ktoś zamierzał spłynąć z Lipusza do ujścia rzeki do Wisły w Świeciu, przed nim 179 km. Jednak na odcinku do Wdzydz płyniemy niespiesznie przez lasy, przepływamy przez niewielkie jezioro Schodno, zatrzymując się na odpoczynek u jego krańca, a potem przy wiatach w Loryńcu. Ostatni odcinek wiedzie meandrami ku jezioru Wdzydze. Gdy wpłyniemy na jego wody, oczom ukaże się wieża widokowa we Wdzydach Kiszewskich. To jest nasz cel.

Spływ Trzebiochą rozpoczyna się zwykle na dzikiej plaży we wsi Rybaki nad jeziorem Sudomie (17 km). Przez większą część trasy kajakarze płyną wyjątkowo malowniczą rzeką. W Grzybowskim Młynie przechodzą przez zakład hodowli ryb, po czym wodują się z pomostu na rzece.

Jeśli kto zapał do wodnych wojaży ma mały lub aura swych wdzięków poskąpiła, może wybrać się na krótką wycieczkę lądem przez wieś do Kaszubskiego Parku Etnograficznego. Można tu podziwiać m.in. chałupy, dwory, szkołę, kuźnię i budynki gospodarcze z Kaszub i Kociewia. Największe wrażenie robią wiatraki i drewniany kościółek przeniesiony ze Swornychgaci.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie