Katarzyna Dworska, dziennikarka „Gazety Pomorskiej” napisała powieść fantasy

Maciej Myga
Maciej Myga
To zdjęcie z sesji, która reklamuje książkę na portalu „Polak Potrafi”. Nakręcony został także film promocyjny.
To zdjęcie z sesji, która reklamuje książkę na portalu „Polak Potrafi”. Nakręcony został także film promocyjny. Andrzej Muszyński
„Tajemnica Avinionu” to opowieść o dziewczynie wychowującej się w świecie, którego mieszkańcy tak długo byli pozbawieni magii, że zapomnieli o jej istnieniu.

Bohaterka wyrusza w samotną podróż przez Góry Ciemności na wyklętą Północ - jedną z ostatnich ostoi magii, aby poznać swoje korzenie. Po drodze przez przypadek wplątuje się w walkę między buntownikami a sprawującymi twarde rządy sługami Boga Jasności. Pomocną dłoń wyciąga do niej Farris, tajemniczy i wyjęty spod prawa zaklinacz. Jednak to dopiero początek ich przygody...

- Pierwsza wersja książki powstała jeszcze podczas moich studiów - mówi Katarzyna Dworska. - Od tamtego momentu minęło już osiem lat. Przez ten czas „Tajemnica...” zmieniała się, dojrzewała. Teraz przybrała kształt, z którego jestem dumna.

Dziennikarka „Pomorskiej” podkreśla, że od zawsze uwielbiała czytać i nie raz zdarzyło się jej zarywać noce, pochłaniając kolejne strony. - Zwłaszcza, gdy poznawałam „Sagę o ludziach lodu” autorstwa niesamowitej norweskiej pisarki, którą zachwycała się moja mama jeszcze w liceum - tłumaczy Kasia. - Ale taka właśnie powinna być dobra książka. Powinna sprawić, że przeniesiesz się do opisywanego świata i będziesz żył tuż obok bohaterów. Że z niecierpliwością będziesz chciał się dowiedzieć, co będzie dalej. Że wciąż będziesz powtarzał: jeszcze tylko strona i będzie to trwało kilka godzin. Mam nadzieję, że udało mi się stworzyć właśnie taką powieść.

Wydanie książki wiąże się z kosztami. Fundusze, zebrane przez portal „Polak Potrafi”, zostaną przeznaczone na korektę, redakcję, skład, projekt okładki, druk, działania promocyjne i dystrybucję. - Zanim sama spróbowałam swoich sił na portalu „Polak Potrafi”, myślałam, że trzeba tylko poświęcić godzinkę na stworzenie projektu, opublikować go i czekać aż będą wpływały pieniądze - tłumaczy dziennikarka. - Nic bardziej mylnego.

Na samo napisanie tekstu i wymyślenie nagród, które otrzymują osoby wspierające, poświęciła dwa tygodnie. To nie wszystko, bo policzyć też trzeba godziny spędzone na kręceniu filmu promocyjnego, jego zmontowanie i wykonanie wszystkich zdjęć, a także przerobienie ich. - Naprawdę nie spodziewałam się, że aż tyle pozytywnie zakręconych osób będzie gotowych mi pomóc już na samym początku - dodaje Katarzyna. - Teraz przede mną najtrudniejsze zadanie. Nie ma chyba nic trudniejszego niż przekonanie ludzi, żeby powierzyli ci swoje pieniądze. Powiedzenie, że będę im dozgonnie wdzięczna, bo spełniają moje marzenie, to zdecydowanie za mało.

A oto fragment powieści, którą napisała nasza redakcyjna koleżanka: „Stern zaczął się kilka tygodni wcześniej, jednak temperatura obniżyła się nagle zaledwie przed paroma dniami. Szczelniej otuliła się przemoczonym płaszczem i powoli ruszyła naprzód. Z daleka widziała kontury zabudowań. Musi jej się udać. Tylko dwadzieścia stępni dzieliło ją od gospodarstwa. Krzyknęła z bólu i zgięła się w pół. Poród rozpoczął się już kilka obrotów temu. Zlekceważyła jednak objawy i próbowała odejść jak najdalej na Południe od Skarbo.

Uciekała już kilka miesięcy, jednak wciąż niespokojnie oglądała się za siebie. Ludzie MacTalina z pewnością wciąż jej szukali. Dziecko, które nosiła było dla niego zbyt cenne, aby tak po prostu zrezygnował. Na wspomnienie zamku poczuła ukłucie tęsknoty w sercu. Zrobiła kilka głębszych wdechów. Rozpoczęła dopiero siódmy miesiąc i była pewna, że ma jeszcze co najmniej dwa na znalezienie schronienia dla siebie i dziecka. Kolejny potężny skurcz znów niemal zwalił ją z nóg i potwierdził, że czasu zostało jej dużo mniej. Odmrożone stopy miała zawinięte w kawałki materiału, ponieważ jej buty już dawno przestały nadawać się do użytku i musiała je wyrzucić. Materiał był sztywny i pokryty lodem. Już od kilku obrotów nie czuła własnych stóp. Wiedziała, że to nie zapowiada niczego dobrego, jednak teraz najważniejsze było dotarcie do ludzi. Skurcze nasilały się. W ciągu ostatniego obrotu naliczyła ich już dziewięć. - Jeszcze trochę. Jeszcze tylko trochę - wyszeptała i ostatkiem sił ruszyła się z miejsca.”

Jeśli chcieliby Państwo pomóc Kasi w realizacji marzeń, polecamy stronę projektu: https://polakpotrafi.pl/projekt/tajemnica-avinionu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie