Kłopotliwe mieszkania

Rafał Wolny
Własne mieszkania w nowo oddanych blokach, zamiast radości, przysparzają części mieszkańców trosk i kłopotów
Własne mieszkania w nowo oddanych blokach, zamiast radości, przysparzają części mieszkańców trosk i kłopotów Fot. Jarosław pruss
Część bydgoszczan, którzy kupili mieszkania od Dolcanu skarży się na opóźnienia, usterki, złe zarządzanie, i planuje wystąpić o odszkodowania.

Kierownictwo firmy jest zdziwione, bo na usunięcie niedoróbek ma trzy lata, a inne problemy chce rozwiązać polubownie.

- Nigdy więcej nie kupiłbym mieszkania od tego dewelopera i wszystkim to odradzam - poskarżył się nam pan Tomasz (nazw. do wiad. red.) poirytowany działalnością firmy Dolcan.

Warszawska spółka przejęła (po upadłej Spółdzielni Mieszkaniowej Związków Twórczych) i wykończyła budynki na osiedlu Kujawska.

Rok po terminie

W kompleksie u zbiegu ulic Sierocej i Chołoniewskiego są jeszcze wolne mieszkania. Za metr kwadratowy trzeba zapłacić 4,9 tys. zł brutto. Do tego za ok. 30 tys. zł można dokupić miejsce garażowe.

Postanowiliśmy osobiście przyjrzeć się jak wygląda oferta firmy i odwiedziliśmy dewelopera.

Proponowane lokale nie zachwycają stanem, ale tylko dlatego, że są przeznaczone do wykończenia we własnym zakresie. Na klatkach, w windach i piwnicach widać za to niewykończone elementy.

- To z powodu trwających jeszcze ostatnich prac - uspokaja klienta, w którego się wcieliliśmy, Marek Marciniak, dyrektor bydgoskiego oddziału Dolcanu.
Te tłumaczenia budzą nasze wątpliwości, bo na ulotce reklamowej zakończenie inwestycji zapowiedziano na IV kwartał 2007 r.

Do firmy przekonuje nas jednak znak deweloperskiej jakości, który otrzymał Dolcan oraz informacja, że stosuje on Kodeks Dobrych Praktyk.

Tymczasem osoby, które kupiły już od dewelopera mieszkanie, albo są na etapie zakańczania transakcji, nie zostawiają na firmie suchej nitki. - Choć w umowie zapisano, że lokal zostanie oddany pod koniec kwietnia ubiegłego roku, to stało się to blisko rok później - zżyma się pani Joanna (nazw. do wiad. red.). Wtóruje jej pan Tomasz, który pozbył się starego mieszkania i przez pewien czas nie miał lokum.

Przedwczesna radość z własnego "em"
- Kiedy na przełomie marca i kwietnia w końcu dostałem klucze, ucieszyłem się, że to koniec kłopotów - wspomina Czytelnik. Teraz wie, że radość była przedwczesna, bo pojawiły się kolejne.

- Pęknięte ściany, przeciekające balkony i sufity, zepsute windy i domofony - wyliczają lokatorzy, twierdząc, że o wszystkim informowali dewelopera.
- Zazwyczaj zapowiadał naprawę, a potem zwykle nic się nie działo - opowiada pan Tomasz i dodaje, że mieszkanie zostało mu oddane przedwcześnie: - Kiedy je wykańczałem okazało się, że instalacje były źle podłączone i trzeba było skuwać kafelki, żeby je poprawić.

Pani Joanna wskazuje z kolei, że w jej przypadku nastąpił "podwójny" odbiór mieszkania. Litanię skarg obojga uzupełniają opóźnienia w wystawianiu faktur, zaniedbane zieleńce i kłopoty z pojemnikami na śmieci.

Deweloper niewinny, winny wykonawca?
Dyrektor oddziału Dolcanu w Bydgoszczy odpiera zarzuty. - Na początku były tylko kontenery zbiorcze, niezbędne do wyrzucania gruzu i innych elementów związanych z wykańczaniem mieszkań, teraz są już pojemniki do segregacji śmieci - tłumaczy Marek Marciniak i dodaje, że śmietnikami i zieleńcami zajmuje się administrująca tu od niedawna Pomorska Spółdzielnia Mieszkaniowa.
Przedstawiciel Dolcanu zaprzecza też ignorowaniu skarg mieszkańców. - O niektórych usterkach pierwszy raz słyszę, a na wszystkie skargi reagujemy na bieżąco - zapewnia przekonując, że wszelkie niedoróbki są usuwane.
Marek Marciniak zaznacza, że nie może być mowy o podwójnym odbiorze mieszkań. - Najpierw oddaliśmy klientom mieszkania do wykończenia, bez zgody na wprowadzenie, a dopiero potem nastąpiło dopuszczenie ich do użytkowania - twierdzi dyrektor i prze- konuje, że przy dzi-siejszych restrykcyjnych przepisach firma nie pozwoliłaby sobie na jakiekolwiek uchybienia prawne.
Z tego punktu widzenia dziwi go nerwowość mieszkańców.

- Przepisy dają im trzyletnią rękojmię na wszelkiego rodzaju usterki, dlatego nie powinni się obawiać, że coś nie zostanie naprawione - uspokaja dyrektor oddziału Dolcanu, który nie poczuwa się do odpowiedzialności firmy za blisko roczne opóźnienie inwestycji.
- To generalny wykonawca nie dotrzymał terminu, z przyczyn niezależnych od nas - wyjaśnia Marek Marciniak.

Mieszkańcy chcą odszkodowań
- Zdyscyplinowanie i ukaranie wykonawcy to problem dewelopera, a nie nasz - odrzucają te argumenty Czytelnicy, którzy wspólnie z innymi mieszkańcami przymierzają się do wystąpienia przeciw Dolcanowi na drogę sądową.
- My wszystkich terminów dotrzymaliśmy, a deweloper nie wywiązał się ze swoich zobowiązań, narażając nas na dodatkowe koszty. Dlatego zastanawiamy się nad zażądaniem odszkodowania - uzasadniają.
Przedstawiciel firmy podchodzi do tych zapowiedzi spokojnie.
- Zawsze są klienci, którym się wszystko podoba i tacy, którzy mają zastrzeżenia. Ich prawem jest pójście do sądu, ale myślę, że dużo łatwiej, lepiej i szybciej można załatwić wszelkie spory polubownie - kwituje Marek Marciniak.

Biedronka wycofuje jaja z chowu klatkowego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.