Koniec teleporad dla seniorów i dzieci? Ministerstwo Zdrowia chce zmian

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Ministerstwo Zdrowia planuje ograniczyć możliwość udzielania teleporad dla dzieci poniżej 7 roku życia oraz seniorów 65+ Fot. Lukasz Kaczanowski/Polska Press
Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić modyfikacje w zasadach udzielania teleporad. Dzieci poniżej 7. roku życia oraz seniorzy 65+ w przypadku choroby musieliby osobiście udać się do lekarza. Środowisko medyków jest podzielone co do pomysłu wprowadzenia tych zmian.

FLESZ - Teleporady nie dla dzieci i seniorów

Porady zdalne zostały wdrożone wiosną ubiegłego roku ze względu na pogarszającą się sytuację epidemiologiczną w kraju i zagrożenie pojawiania się ognisk w przychodniach. Kilka dni temu do konsultacji społecznych trafił projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia w sprawie ograniczeń w udzielaniu porad przez telefon. Rząd chce wyłączyć z tego standardu konsultacji seniorów powyżej 64 roku życia i dzieci poniżej 7 lat.

Dlaczego wybrano akurat najmłodszych i najstarszych pacjentów?

Zdaniem autorów projektu dzieci i seniorzy stanowią najbardziej wrażliwe grupy chorych, o szczególnie zróżnicowanych i intensywnych potrzebach zdrowotnych. Z tego względu w ich przypadku konieczny jest bezpośredni kontakt z personelem medycznym.

Warto zaznaczyć, że rozporządzenie nie zlikwiduje jednak całkowicie teleporad dla dzieci i osób starszych. Będą one nadal możliwe w przypadku, gdy chodzi o wypisanie recepty, zlecenia na wyroby medyczne (np. pieluchomajtki, balkoniki, cewniki) albo wydanie zaświadczenia. Nowe przepisy mają obowiązywać od 1 marca.

Medycy podzieleni

Środowisko medyczne jest skrajnie podzielone co do nowego pomysłu ministerstwa zdrowia. Ile lekarzy, tyle opinii. Projekt nie podoba się szczególnie organizacjom skupiającym lekarzy rodzinnych i właścicieli poradni. Porozumie Zielonogórskie uważa, że wykluczenie z teleporad dzieci i osób starszych jest wręcz niekonstytucyjne, bo narusza art. 68, który gwarantuje równość w dostępie do leczenia.

Małopolska. Ponad 300 skutków ubocznych po szczepieniach prz...

- Nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia, by te grupy wykluczać z prawa do teleporad. Co więcej, nie powinniśmy dopuścić do sytuacji, kiedy dzieci wraz z seniorami będą mogły spotkać się na poczekalni, bo to bardzo niebezpieczne zwłaszcza dla tych drugich. Każdy przecież wie, że to właśnie dzieci są głównymi wektorami zakażeń – mówi dr Lesław Szot, prezes Porozumienia Zielonogórskiego w Małopolsce.

Co więcej, jego zdaniem system telemedycyny powinien być wprowadzony u nas na długo wcześniej przed wybuchem pandemii.

- Oczywiście z uwzględnieniem, że medycy nie powinni nadużywać teleporad. Jednak każdy lekarz z głową na karku, po wywiadzie telefonicznym, jeśli będzie miał jakiekolwiek wątpliwości co do stanu zdrowia chorego, każe pacjentowi zgłosić się do gabinetu. Przecież to on ponosi odpowiedzialność cywilną i karną w przypadku postawienia błędnej diagnozy –

wyjaśnia dr Szot.

Podkreśla również, że choć przychodnie działają w systemie pandemicznym, to wcale nie pozostają zamknięte dla pacjentów.

- Najwięcej zastrzeżeń do telefonicznego kontaktu z lekarzem mają Ci pacjenci, którzy chcieliby do przychodni wchodzić z tzw. ulicy. Bez wcześniejszej rozmowy, która pozwala określić czy dana osoba jest potencjalnym źródłem zakażenia. Nie uchylamy się od pomocy pacjentom. Właśnie po to, by ona była na jak najwyższym poziomie nie można wykluczyć teleporad – podsumowuje dr Szot.

Telefoniczne "eksperymenty" na chorych

Gdy jednak o opinię na temat teleporad zapytać lekarzy o innych specjalizacjach niż lekarze rodzinni, to w ich wypowiedziach nie brakuje ostrych słów o konsultacjach przez telefon. Uważają, że część przychodni za bardzo do teleporad się przyzwyczaiła i wcale nie chcą tego zmieniać.

- Nie widzę powodu, dla którego pacjenci mieliby nie być przyjmowani w gabinetach POZ. Biorąc pod uwagę, że pracownicy ochrony zdrowia są szczepieni, a w poradniach wprowadzono rozwiązania, które zapewniają bezpieczeństwo zarówno pacjentom jak i ich opiekunom. Myślę, że każdy lekarz miał czas, by przygotować się do funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Aby wdrożyć wszystkie należne procedury oraz zapewnić sobie i pacjentom środki ochrony osobistej - mówi dr hab. n. med. Hanna Czajka, która kieruje Poradnią Chorób Zakaźnych w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym im. św. Ludwika w Krakowie.

Jak zaznacza, ona sama pracuje w przychodni i od kwietnia ubiegłego roku, po krótkiej przerwie w marcu, codziennie przyjmuje pacjentów, a teleporady są u niej rzadkością – najczęściej w celu odebrania wyników lub ustalenia terminu kolejnego spotkania.

- Konsultacje przez telefon mogą w dłuższej perspektywie potęgować ryzyko rozwoju chorób, które można skuteczniej rozpoznawać w badaniu fizykalnym podczas bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Bezpośrednie spotkanie z lekarzem pediatrą jest szczególnie istotne w pierwszych tygodniach życia dziecka, nie wyobrażam sobie wizyt patronażowych w trybie zdalnym – apeluje lekarka.

Lekarze ostrzegają. Te objawy COVID-19 mogą nigdy nie ustąpi...

Przykłady źle zdiagnozowanych w trakcie telefonicznej konsultacji z lekarzem pacjentów opisywaliśmy już kilka miesięcy temu.

- Przykro o tym mówić, ale trzeba. Coraz częściej trafiają do mnie dzieci, które są ofiarami telefonicznych porad lekarzy pierwszego kontaktu. Ostatnio mieliśmy sytuację, że zgłosiła się do nas matka z dzieckiem, które przez tydzień gorączkowało, a lekarz rodzinny zamiast je zbadać, wystawiał przez telefon kolejne leki, których zażywanie nie przynosiło rezultatu. Gdy matka zadzwoniła do niego ponownie z informacją, że temperatura nie ustępuje, lekarz poinformował ja, że będzie mógł je zbadać, dopiero wtedy, kiedy okaże mu ujemny wynik na koronawirusa. Tak nie może to funkcjonować

- mówiła nam wówczas dr Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.

We wrześniu NFZ wprowadził obowiązek sprawozdawania przez przychodnie POZ, jaki odsetek udzielanych przez nich porad jest na telefon. W Małopolsce w listopadzie oraz grudniu teleporady stanowiły średnio 35 proc.

Koronawirus w Małopolsce

Ostatnie badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie SARS-CoV-2 u 9073 osób, z czego 427 z nich dotyczy mieszkańców Małopolski. W całym kraju z powodu COVID-19 zmarły 44 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 229 osób. W województwie małopolskim liczba ofiar koronawirusa wzrosła o kolejne 11 osób.

Wideo

Materiał oryginalny: Koniec teleporad dla seniorów i dzieci? Ministerstwo Zdrowia chce zmian - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
20 lutego, 13:17, Paweł:

Teleporady już dawno powinny być zlikwidowane.

Fajnie jest w POZ-cie siedzieć i pić herbatę..

Przyzwyczaili się do tego lekarze POZ i ... pacjenci.

Tylko potem płacz, jak ktoś umiera...

ale to rodzina płacze, a nie lekarze czy ZUS. Im się spodobała praca na pół gwizdka za 100% wynagrodzenia. Dość tego !

P
Paweł

Teleporady już dawno powinny być zlikwidowane.

Fajnie jest w POZ-cie siedzieć i pić herbatę..

Przyzwyczaili się do tego lekarze POZ i ... pacjenci.

Tylko potem płacz, jak ktoś umiera...

G
Gość

Teraz się obudzili gdy śmiertelność bije rekordy? Czego boją się zaszczepieni lekarze? Chyba wkurzonych pacjentów. Tylko składki potrącają bez zakłóceń. Niedługo każą nam nosić majtki w jednym kolorze. Może to zwalczy wirusa i będzie światowe odkrycie?

Dodaj ogłoszenie