Koszmar w Grupie

Agnieszka Romanowicz
Jest dobra okazja, żeby wspomnieć ofiary pożaru sprzed 24 lat. Doszło do niego w szpitalu psychiatrycznym w Górnej Grupie. Rocznica tego tragicznego wydarzenia wypada pojutrze. W przeddzień Wszystkich Świętych.

     W niedzielę miną 24 lata od wielkiego pożaru w Górnej Grupie. Wielu z nas pamięta tę tragedię.
     - Miałam tylko cztery lata - wspomina Anita ze Świecia. - Jednak opowieści rodziców i zdjęcia z "Dziennika" telewizyjnego wryły mi się w pamięć. W moim domu przez kilka tygodni nie przestawało się mówić o spalonych w Górnej Grupie.
     Przywiązani łóżek
     
To byli ludzie chorzy, 54 osoby przebywające na leczeniu w budynku przejętym przez Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych. Do 1952 r. mieścił się w nim zakon księży Werbistów.
     Pożar wybuchł wieczorem. Mówi się, że pilnujące 300 pacjentów pielęgniarki poszły do innego skrzydła, na posterunku zostawiając Alego, jednego z pacjentów. Wtedy zaczęło się palić.
     - To było straszne. Krzyk, wycie, wrzask. Ludzie płonęli żywcem - wspomina Józef Szydło-wski ze Świecia. - Kolega mojego ojca był strażakiem. Uczestniczył w tej akcji. Mówił, że pacjenci, zamiast słuchać ratowników, chowali się do szaf albo pod łóżka. Część była do nich przywiązana. Inni, w obliczu śmiertelnej tragedii, reagowali obojętnością. To był najcięższy oddział...
     **_Bez wyjścia
     Akcję ratowniczą dodatkowo utrudniał brak wyjść ewakuacyjnych.

     - Były zamurowane - twierdzi Czytelnik. - _Okna zabezpieczały kraty. Jedne ze schodów zamknięto dla pacjentów, bo mieściły się w skrzydle zamieszkałym przez personel.
     _Źródłem zaprószenia ognia była nieszczelna instalacja kominowa. Od niej zajął się drewniany strop. Ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie
     Chorzy i opuszczeni
     
Zmarłych pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu szpitalnym. Postawiono im wówczas bardzo skromną tablicę pamiątkową. - _Taka znajduje się tam do dziś
- dodaje Szydłowski.
     Cmentarz szpitalny charakteryzują opuszczone groby. Większość pochowanych na nim osób nie miała kochającej rodziny. - Nikt się nimi nie interesował - mówi Teresa, pielęgniarka. - Po śmierci chowaliśmy ich na naszym cmentarzu. Często bezimiennie.
     _Dawniej porządku wokół grobów pilnowali pacjenci. Sprzątali teren, odnawiali tabliczki.
     -
Gdy w 2000 roku proboszcz Zieliński skierował mnie tam do pracy, przeżyłem szok - mówi Szydłowski. - _Trawa urosła po pas. Krzyże się w niej pochowały. Część poprzewracał wiatr. Zaczęliśmy dbać o to miejsce. Sam zrobiłem wsporniki podtrzymujące zniszczone krucyfiksy. Uświadomiłem sobie wówczas, że nikt tych ludzi nie wspomina, że wśród nich pochowani są ci, co zmarli w wyniku pożaru. Ich mogiła nie wyróżnia się specjalnie. Mimo, że jest miejscem pamięci masowej tragedii.
     **_Szczątki na wierzchu

     Na obelisku usytuowanym nieopodal dyrekcji szpitala widnieje napis: "Miarą kultury społeczeństwa jest jego stosunek do ludzi psychicznie chorych".
     - _Zapamiętam te słowa na zawsze
- twierdzi Szydłowski. - Podobnie sposób chowania zmarłych na szpitalnym cmentarzu. W świetle powyższego motta, nie robili tego ludzie kulturalni. Zimą, gdy mróz skuł ziemię, kilofami wybijali płytki rów... taki tylko, żeby zmieściła się w nim, zbita z nieoheblowanych desek, trumna. Potem, podczas prac na cmentarzu, wystarczyło raz zanurzyć w ziemi łopatę, żeby trafić na szczątki zmarłych pacjentów. Tak nie powinno być.
     Opuszczeni przez rodziny pacjenci byli i nadal są skazani na opiekę ludzi z najbliższego otoczenia.
     - Życie powierzyło ich nam - podkreśla Szydłowski. - O tych, co zginęli przez warunki panujące w szpitalu, powinniśmy dbać szczególnie. Chociaż o godne miejsce ich spoczynku.
     **_Nie zapomnimy
     Zbliżający się Dzień Wszystkich Świętych oraz rocznica tragedii w Grupie, a zwłaszcza przyszłoroczna, okrągła, skłaniają do refleksji.
     - _Może w tym roku władze miasta złożą wieniec przy mogile?
- zastanawia się Szydłowski. - Dotychczas żaden z przedstawicieli Urzędu Miasta nie pojawił się tu oficjalnie. Czas to zmienić.
     _Wygląda na to, że prośby pana Józefa zostały wysłuchane. Wczoraj skontaktowaliśmy się z Krystyną Radtke, sekretarzem gminy. Przypomnieliśmy jej tragiczne wydarzenie z Grupy. - _Zainteresujemy się mogiłą
- obiecała. - W Dzień Wszystkich Świętych znajdzie się na niej wiązanka i znicz od miasta. Ja również pamiętam tę tragedię. Zgadzam się, że należy szczególnie dbać o miejsce, gdzie zostały pochowane jej ofiary.
     Kto wie, może mogiła doczeka lepszych czasów i będzie godnie wyeksponowana? Warto dodać, że zadbać o nią może każdy z nas. Wybierzmy się na szpitalny cmentarz w Dzień Wszystkich Świętych.**
     [email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie