Krzysztof Wolsztyński: - Wiele miast zazdrości Toruniowi

Tomasz FroehlkeZaktualizowano 
Krzysztof Wolsztyński (pierwszy z lewej), płotkarz Dominik Bochenek i tyczkarz Paweł Wojciechowski
Krzysztof Wolsztyński (pierwszy z lewej), płotkarz Dominik Bochenek i tyczkarz Paweł Wojciechowski Sławomir Kowalski
Rozmowa z Krzysztofem Wolsztyńskim, prezesem Kujawsko-Pomorskiego Związku Lekkiej Atletyki, dyrektorem mityngu Copernicus Cup w Toruniu

- Zmęczony?
- A skąd. Walczymy, to jest najważniejsze. To mnie napędza.
- Co jest trudniejsze w organizacji: imprezy na stadionie czy w hali?
- Zdecydowanie na stadionie. Wszystko jest większe: trybuny, liczba konkurencji, zawodników, osób towarzyszących, potrzeba więcej pieniędzy. No i pogoda, na którą nie mamy wpływu. Ale zawsze chciałem robić imprezy na stadionie i w hali. Stadion Zawiszy mieliśmy w Bydgoszczy, długo brakowało hali z prawdziwego zdarzenia, która jest obecnie w Toruniu. Hala to kameralna impreza. Kibice siedzą blisko zawodników, mogą poczuć w pełni atmosferę rywalizacji. Byłem ostatnio na koncercie w Krakowie, na widowni było niespełna sto osób i było wspaniale. Lekkoatletyka w hali to właśnie taka, kameralna impreza. Kibice mogą poczuć oddechy zawodników.
- Czy to jest najlepszy mityng Copernicus Cup pod względem obsady?

- Chyba tak. Co prawda w zeszłym roku była Dibaba, ale w tym roku jest więcej gwiazd i mam nadzieję, że więcej zaciętej rywalizacji. Weźmy choćby pod uwagę tyczkę. Szczecin się szczyci swoim mityngiem i dobrze. Ale w Toruniu takiego konkursu w Polsce jeszcze nie było. Jest tylu mistrzów świata, olimpijskich, gwiazdozbiór nam się zrobił. Lisek, Wojciechowski, Barber, Braz, czy Fillipidis. Wzwyż z Lasicikiene i Lepczenko. Niestety, bez naszej Lićwinko, która jest kontuzjowana i nie wystąpi w całym sezonie halowym. A może w ogóle nie wystąpi w tym sezonie. Jest jeszcze kilka innych zawodniczek, które dobijają się z coraz lepszymi wynikami. Myślę, że skok wzwyż rozstrzygnie się na poziomie 2 metrów, a może i wyżej. Kula – Bukowiecki, Storl. Stanek, Haratyk. Mam nadzieję, że po raz pierwszy na polskiej ziemi padnie 22 metrów. Bardzo mocna jest obsada w trójskoku. W ogóle konkurencje techniczne są bardzo mocne.
- Sprinty, 400, 800 i 1500 m?
- Kszczot, Aman, Bett - czy muszę więcej coś mówić? Jak zwykle w biegach wszystko będzie zależało od ich dyspozycji. Myślę, że mogą pobiec w 1 min 46 sek. a może poniżej, co będzie rekordem mityngu. Na 800 m kobiet pobiegnie Cichocka, widać że po zgrupowaniach powoli dochodzi do wysokiej formy. Może być wynik w granicach 2 minut. 1500 kobiet – Ennaoui, Obiri, Baht. 400 m kobiet – podejrzewam, że Święty pokusi się o rekord Polski, tym bardziej, że ma dwie silne zawodniczki. Wszystkie biegały w tym roku w okolicach 52 sekund. Nie wiadomo, co jest z Igą Baumgart, która narzekała ostatnio, że coś ją boli. 400 m mężczyzn – Omelko, Maslak, będzie zacięta rywalizacja. Sprinty ze Swobodą, mistrzynią i wicemistrzynią świata. Za to słabsze będą sprinty mężczyzn, ale to jest związane ze sporo liczbą kontuzji. Będzie Kim Collins, ale on już kończy sportową karierę i trudno spodziewać się wielkiego wyniku. Ale może będą jednak emocje? Zawodnicy z Bahamów, Wielkiej Brytanii mogą pokusić się o niespodziankę.
- Marcin Lewandowski pobiegnie na 1500 m i podobnie, jak rok temu zdecydował się na przekazanie swojego honorarium dla dwóch potrzebujących chłopców z Polic. To już taka tradycja toruńskich mityngów?
- Męskiego 1500 m nie ma programie zawodów, który został zatwierdzony przez IAAF. Zrobiliśmy ten dystans właśnie dla Lewandowskiego. To sponsor Lewandowskiego za to płaci, żeby ich zawodnik mógł pobiec charytatywnie. To szczytny cel, a my to popieramy.
- Kiedy zaczęły się przygotowania do czwartej edycji toruńskiego mityngu?
- Po ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Londynie mieliśmy spotkanie z IAAF, wakacje się skończyły i do roboty. Jak tylko dowiedzieliśmy się, że Copernicus Cup będzie w cyklu World Indoor Tour zaczęła się koncepcyjna praca.
- Co daje awans do tego cyklu?
- Przede wszystkim, że nasza praca została zauważona i doceniona w świecie lekkoatletycznym. Przed rokiem nasz mityng był też w tym cyklu, ale musiał spełnić szereg wyników, żeby w nim pozostać. Doborowa obsada, bardzo dobre wyniki i pełne trybuny – to te najważniejsze. I tak będzie w tym roku.
- Co było największym problemem z organizacją tegorocznej imprezy?
- Zawsze największe są problemy z budżetem. Z resztą sobie poradzimy.
- Jaki jest budżet tegorocznego Copernicus Cup?
- 1,5 mln zł, z czego 800 tys. daje miasto Toruń. To w skali światowej jest bardzo mało, a mimo to mamy tak wspaniałą obsadę, a organizacja tradycyjnie będzie na najwyższym poziomie. Jeśli już dostaliśmy się pod egidę IAAF, tak jak letnia Diamentowa Liga, to nie możemy sobie robić tego, co nam się chce. Event presentation, telewizja, konkurencje, nagrody i terminy – o wszystkim oni decydują. W tym roku po raz pierwszy będzie komentarz angielski w telewizji, bo pójdzie na cały świat. Dostaniemy oczywiście grant od IAAF za event presentation i telewizję, ale za wszystko poza tym płacimy z własnego budżetu.
- Czyli ich dojazd, wyjazd, zakwaterowanie, wyżywienie, startowe i nagrody?
- Za wszystko. Ale nie tylko za zawodników. Także ich trenerów, menedżerów oraz osoby towarzyszące. W tym roku tych osób jest bardzo dużo. 150 zawodników, a osób towarzyszących 50… Nagroda za wygranie całego touru to 20 tys. dolarów. Na ostateczny wynik składają się trzy z sześciu mityngów (Toruń, Karlsruhe, Dusseldorf, Madryt, Boston, Glasgow – red.) oraz „dzika karta” na halowe mistrzostwa świata bez konieczności uzyskiwania minimum.
- A startowe? Kto jest najdroższy?
- To zależy od podpisanych kontraktów. Waha się do 500 dolarów do kilku tysięcy. To i tak mniej niż w ubiegłym roku. Tak mi się udało wynegocjować. Przed rokiem jedna zawodniczka zgarnęła kilkanaście tysięcy dolarów.
- Miał pan problemy z zaproszeniem gwiazd na tegoroczny mityng? Chyba było łatwiej, bo mistrzostwa świata odbędą się w Europie?
- Paradoksalnie były spore problemy. A to ze względu na fakt, że w tym samym czasie odbywają się mistrzostwa USA, Niemiec, Francji. Wielu zawodników z tych krajów brakuje. Nawet Polaków, którzy tuż po Copernicusie mają swoje mistrzostwa i nie chcą ryzykować. Zostaliśmy postawieni pod ścianą w kwestii wyboru terminu i nie mieliśmy wyboru. Ale już napisaliśmy do IAAF, żeby w przyszłym roku tę kwestię uwzględniać.
- Ile osób z panem współpracuje przy organizacji Copernicus Cup?
- Wolontariuszy jest 60 oraz moją stała ekipa, która wynosi 20 osób. Oczywiście nie liczę szeregu innych osób, typu ochroniarze itp.
- Pojawiły się podobno głosy, że oddalił się pan od Bydgoszczy na rzecz Torunia.
- My jesteśmy Kujawsko-Pomorskiem Związkiem Lekkoatletyki, a nie bydgoskim. Ja pracuję na rzecz lekkoatletyki a nie konkretnego miasta. Ale jeśli miasto z tego korzysta to tym lepiej. Jeśli mnie zaproszą do Chorzowa to tam pojadę. Już robiliśmy mistrzostwa świata w Sopocie, notabene za pożyczony tartan z Torunia. Takiego mityngu w Polsce nikt nie robi. Zadecydowała nasza praca dla regionu przez wiele lat. Wiele znanych miejscowości nam zazdrości. Za chwilę, chcemy w Toruniu organizować mistrzostwa świata czy Europy. Pamiętajmy, że impreza w Toruniu jest bardzo młoda, a już tak prestiżowa. To miasto nigdy nie miało aż takich tradycji lekkoatletycznych, jak staramy się to robić w ostatnich latach. Trzeba grać do jednej bramki: miasto, Urząd Marszałkowski, PZLA i sponsorzy. To napędza koniunkturę. Pójdę dalej – uważam, że jesteśmy obok Wielkiej Brytanii najlepszym halowym mityngiem na świecie. Może jeszcze Niemcy mogą z nami konkurować. Ale USA czy Hiszpania są daleko w tyle, jeśli chodzi o organizację.

Mityng Copernicus Cup odbędzie się w czwartek w Arenie Toruń (godz. 18)

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan2

W szczególny sposóbmoja  miejscowość,  Bydgoszcz.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3