Kujawsko-Pomorskie. Fotoradary robią drogie zdjęcia z wakacji. Najskuteczniejszy jest ten w Solcu Kujawskim

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Kierowcy tysiącami wpadają w oko fotoradarom w naszym regionie, ale prawdziwa „masakra” w wydaniu ogólnopolskim odbywa się a tym nadzorowanym przez kamery odcinku A1, gdzie prędkość ograniczona jest do 70 km na godz.
Kierowcy tysiącami wpadają w oko fotoradarom w naszym regionie, ale prawdziwa „masakra” w wydaniu ogólnopolskim odbywa się a tym nadzorowanym przez kamery odcinku A1, gdzie prędkość ograniczona jest do 70 km na godz. Krzysztof Łokaj
Liderem w kasowaniu kierowców za zbyt „ciężką nogę” jest fotoradar na drodze krajowej nr 10 na wysokości Solca Kujawskiego – w pierwszym półroczu tego roku zarejestrował 5792 przekroczenia dozwolonej prędkości. Inne nie umywają się do niego.

Zobacz wideo: Kary dla pijanych kierowców

W tym miejscu – w rejonie skrzyżowania DK 10 z drogą wojewódzką nr 249 (to ul. Leśna w Solcu Kujawskim) obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km na godz. i nie wszyscy kierowcy zwalniają z dozwolonej na wcześniejszych odcinkach „dziewięćdziesiątki”. Niekiedy też jadą znacznie szybciej, nie robiąc sobie nic z wielce wymownej nazwy tej trasy - Drogi Śmierci. To jedyny stacjonarny fotoradar między Toruniem a Bydgoszczą.

W pierwszym półroczy 2020 roku fotoradar zarejestrował więcej, bo 6815 wykroczeń. Spadek nie oznacza reguły – na niektórych drogach tendencja jest odwrotna.

W województwie kujawsko-pomorskim funkcjonuje 14 stacjonarnych fotoradarów i 3 rejestratory wjazdu na skrzyżowania (to system kamer monitorujących) - podaje nam Główny Inspektorat Transportu Drogowego.

Na drugim miejscu w skuteczności fotografowania zbyt szybkich aut jest urządzenie w Górnej Grupie gm. Dragaczu na DK nr 91 – to 1973 przypadków w pierwszym półroczu tego roku, zaś w pierwszych 6 miesiącach 2020 roku – aż 3598. Na trzecim miejscu z tegorocznym wynikiem 1658 zdjęć i ubiegłorocznym 2988 jest urządzenie pomiarowe w Toruniu na DK 80 (ul. Lubicka).

To też może Cię zainteresować

Najmniejszy „urobek” z fotoradarów ustawionych przy drogach krajowych pochodzi ze Świerkocina gm. Grudziądz na DK 55 – to 151 fotek (aż 1748 w 2020 roku).

W naszym regionie funkcjonują także trzy rejestratory wjazdu na skrzyżowania przy włączonym czerwonym świetle: na obwodnicy Nakła n. Notecią (DK nr 10), w Grębocinie k. Lubicza (DK 15) i w Kowalu (DK91).

W tym roku kierowcy wpadali najczęściej na obwodnicy - 857 razy (325 w ubr.). Następne w rankingu są Grębocin – 710 (610) i Kowal – 78 (246).

W województwie kujawsko-pomorskim funkcjonuje 14 stacjonarnych fotoradarów i 3 rejestratory wjazdu na skrzyżowania. Oto fotoradary w Kujawsko-Pomorskiem, które robią najwięcej zdjęć kierowcom przekraczającym prędkość. Gdzie najłatwiej dostać mandat? Zobacz listę fotoradarów na kolejnych slajdach >>>>>

Kujawsko-Pomorskie. Te fotoradary w regionie robią najwięcej...

Wielka wpadka na A1

Polski system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym (CANARD) Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego to w sumie 434 fotoradarów, 29 urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości, urządzenia rejestrujące wjazd na czerwonym świetle zainstalowane na 20 skrzyżowaniach oraz 29 wideorejestratorów na pokładach radiowozów GITD.

Poza granicami Kujawsko-Pomorskiego nasi kierowcy wpadają najczęściej (nasza wiedza opiera się tu na informacjach od zmotoryzowanych) na dwóch remontowanych odcinkach autostrady A1, gdzie prędkość zredukowana jest ze 140 do 70 km na godz., czyli pomiędzy Tuszynem a Piotrkowem Trybunalskim oraz Kamieńskiem a obwodnicą Częstochowy. Informacje oficjalne z CANARD mówią twardo: od ostatnich dni stycznia do 7 lipca kamery monitoringu zarejestrowały tam 257,4 tys. przypadków przekroczeń prędkości.

W całym 2020 roku zweryfikowano 1 mln 370 tys. naruszeń przepisów i nałożono 656 tys. mandatów. Rekordowy akt piractwa zarejestrowano w miejscowości Ligota Górna, gdzie jeden z kierowców przy ograniczeniu do 70 km pędził 212 km na godz.

Policja: prędkość zabija!

- Im więcej fotoradarów, tym jest bezpieczniej, bowiem główną przyczyną wypadków ze skutkiem śmiertelnym w naszym regionie jest niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze – wyjaśnia mł. insp. Maciej Zdunowski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Każdy fotoradar poprzedzony jest stosownym znakiem informacyjnym, a jednak wielu kierowców i tak przejeżdża pod jego obiektywem z nadmierną szybkością i naraża się na otrzymanie mandatu oraz punktów karnych.

Jak informuje nas podinsp. Adam Sobecki z tego samego wydziału KWP - funkcjonariusze ruchu drogowego ujawnili w pierwszym półroczu 2021 roku 99 tys. 631 przypadków przekroczenia dozwolonej prędkości, natomiast w tym samym okresie roku ubiegłego 70 tys. 459.

Od siebie dodajmy, że pierwszą przyczyną wypadków na naszych drogach jest nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, ale to wykroczenie (a czasem przestępstwo, jeśli następstwem są śmierć lub ciężkie obrażenia ciała) samo w sobie nie niesie tak dużego ryzyka dla życia i zdrowia jak duża prędkość. Przy czym – jasno trzeba to sobie uzmysłowić – bardzo często obie przyczyny wypadków kumulują się – wymuszenie pierwszeństwa na zbyt szybko jadącym aucie lub motocyklu bardzo często kończy się tragicznie.

Trzecią przyczyną wypadków są niewłaściwie wykonane manewry, zwłaszcza wyprzedzanie.

Straże dostały po łapach

Fotoradary GITD są jedynym systemem stacjonarnych mierników prędkości i na polskich drogach. Do końca 2015 roku fotoradary, w tym niekiedy stacjonarne, były także na wyposażeniu straży miejskich i gminnych, ale straciły te uprawnienie. Na takie dictum wpłynął druzgocący raport Najwyższej Izby Kontroli, który wytknął strażnikom, że głównym celem tego systemu kontroli jest zapełnianie gminnego budżetu, a kwestia poprawy bezpieczeństwa na drogach jest drugorzędna. W efekcie po cofnięciu uprawień strażom wiele z nich zostało przez władze gminne zlikwidowanych, co tylko potwierdziło tezy sformułowane przez NIK, że liczyła się „kasa”.

To też może Cię zainteresować

Liderem w tych żniwach w naszym regionie była Straż Gminna w Kęsowie pow. Tuchola, która każdego roku wystawiała mandaty o wartości kilku milionów złotych. Decyzją radnych gminnych przestała istnieć 1 stycznia 2016 roku i 20 strażników straciło pracę. Kierowcy zgodnie skarżyli się, że miejscowi strażnicy dosłownie na nich polowali, czy wręcz – jak niekiedy to opisywano - zbójowali na drogach.

Na mocy stosownej umowy od 2011 roku strażnicy z Kęsowa nadzorowali także drogi w sąsiedniej gminie Gostycyn. W Łyskowie lubili ustawiać radiowóz za krzakami, a fotoradar za drzewem, tak aby kontrolował pojazdy od tyłu, w efekcie mandaty płynęły nie do właścicieli pojazdów jadących na czele kawalkady, a do tych ostatnich, którzy zwyczajnie utrzymywali prędkość kolumny. Nie zwalniało ich to od odpowiedzialności, ale zawsze rodziły się pytania dlaczego inni kierowcy mandatów nie otrzymali?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie