Liverpool od podszewki

Zamiatowski, Adam Cygański Radio GRA
W Liverpoolu na każdym kroku widać, że to miasto The Beatles
W Liverpoolu na każdym kroku widać, że to miasto The Beatles Fot. Radio Gra
Polecieliśmy. Do Liverpoolu. Pierwszym lotem z Bydgoszczy. To trzecie "bydgoskie" połączenie z Wyspami Brytyjskimi.

Samolot linii Ryanair przywiózł ponad 150 pasażerów. Pierwszym, który przekroczył naszą granicę był... Holender. Marcus przyleciał rekreacyjnie, bo ma takie hobby, testuje nowe połączenia. Pozostali to Polacy, którzy w większości wrócili na kilka dni odwiedzić swoje rodziny.
Do Liverpoolu leciał już komplet i to w gwiazdorskiej obsadzie. Joanna Liszowska, Kuba Tolak, Mikołaj Krawczyk, Piotr Polk - gwiazdy telewizyjnego programu "Jak Oni śpiewają". W towarzystwie bydgoskiej grupy Żuki, lecieli do Liverpoolu śpiewać piosenki Beatlesów.

Patronem Portu Lotniczego w Liverpoolu, jak w Bydgoszczy, jest muzyk i kompozytor. Ale nie Ignacy Jan Paderewski, tylko John Lennon. Bydgoszcz coś jeszcze łączy ze słynnym angielskim miastem. Jest równie jak ono rozkopana. Mieliśmy też czas pochodzić po mieście. Nie interesowały nas miejsca polecane w przewodnikach. Chcieliśmy zobaczyć Liverpool "od podszewki". O czystość na ulicach raczej nie dbają. Potwierdziło się to co słyszeliśmy przed wylotem, że to jedno z brudniejszych miast w Anglii. Nie najczyściej jest też w fast foodach i autobusach. Oczywiście "piętrusach", ale nie czerwonych, tylko niebieskich.
"The Cavern Club" to klub, w którym ponad 200 razy grali The Beatles. Od razu po wejściu czuje się w nim ducha "Wielkiej Czwórki z Liverpoolu". Trzeba mieć trochę grosza przy duszy, bo piwo w lepszych pubach kosztuje minimum 4 funty. Dla oszczędnych są lokale, w których za kufelek trzeba wydać funta. O oprawę muzyczną, w renomowanych klubach, dbają didżeje z najwyższej półki.

Żuki, polscy The Beatles, na bydgoskim lotnisku, w drodze do Liverpoolu
(fot. Fot. Jarosław Prus)

Polaków w Liverpoolu jeszcze nie ma tylu co np. w Londynie czy Dublinie. Ale w hotelu, do którego pojechaliśmy natknęliśmy się na Sylwię z Wrocławia, która tu od kilkunastu miesięcy zarabia sprzątając hotelowe pokoje.

Marek z Grudziądza zaczynał od marketu, mieszkał u kuzyna. Po roku został menagerem w hotelu. Usamodzielnił się, stać go na wynajęcie niewielkiego mieszkania i odkładanie co tydzień (bo w Anglii wypłata jest co 7 dni) niewielkiej kwoty. Co kwartał, na kilka dni, wyjeżdża na urlop, w różne zakątki świata. Nie tęskni za rodzinnym krajem.

Co innego Ania z Łodzi. Nie ukrywa, że w jej oczach często pojawiają się łzy tęsknoty. Za rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Dostrzega też wiele minusów emigracji. Brak znajomości języka to główna przeszkoda w znalezieniu dobrze płatnego zajęcia. Narzeka również na wysokie koszty mieszkania i dużą dyscyplinę w firmie, w której pracuje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie