Lokatorzy z Bydgoszczy: - Ratunku! Właściciel kamienicy chce nas wykurzyć!

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
- Spokojne życie legło w gruzach, gdy pojawił się nowy właściciel kamienicy - mówi jedna z ostatnich lokatorek.
- Spokojne życie legło w gruzach, gdy pojawił się nowy właściciel kamienicy - mówi jedna z ostatnich lokatorek. Arkadiusz Wojtasiewicz
- W kamienicy żyło się nam spokojnie do czasu pojawienia się nowego właściciela. Przeszkadza remontami, czynsz winduje. Chce zmusić nas do wyprowadzki. Prawie wszyscy stali najemcy poszukali innych mieszkań. My zostaliśmy - mówi bydgoszczanka.

Zobacz wideo: Przy ul. Królowej Jadwigi będą nowe mieszkania

Emerytka mieszka od 38 lat w kamienicy w centrum Bydgoszczy. - Dostaliśmy to mieszkanie jeszcze na zasadach kwaterunku - wspomina. - W budynku znajduje się 9 mieszkań, już z naszym. Wszystkim nam dobrze się żyło do czasu, aż pojawił się nowy właściciel. O jego istnieniu dowiedzieliśmy się po 10 latach od dnia, w którym kupił kamienicę.

Podwyżka czynszu dla najemców kamienicy

No i się zaczęło. - Inwestor robi wszystko, żeby nas się pozbyć, chociaż jesteśmy porządnymi lokatorami, nigdy nie zalegaliśmy z opłatami - przekonuje czytelniczka. - Dotychczas płaciliśmy czynsz w wysokości 13 złotych za metr. Stwierdził, że za mało. Jesienią 2020 roku dostaliśmy pismo o podwyżce do 25 zł/m kw. Z prawie 800 zł miesięcznie mamy nagle płacić ponad 1500. Właściciel nie podał uzasadnienia, więc płacimy według starych stawek.

To nie wszystko.

- Nowy właściciel zaczął prowadzić generalny remont kamienicy. Tynk sypie się nam na głowy - kontynuuje kobieta. - Podwyżka czynszu i uciążliwe remonty spowodowały, że prawie wszystkie rodziny, mieszkające tu od lat, poszukały sobie innych mieszkań. Tylko nasza została. Nie damy się zastraszyć.

W styczniu br. zmienił się zarządca nieruchomości, który reprezentuje interesy właściciela. Podkreśla, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami. Dodaje, że zmiana czynszu nastąpiła za jego poprzednika.

A poprzednik zaznacza, że o czyścicielu kamienicy nie ma tutaj mowy: - Właściciel posesji ma prawo przeprowadzać remonty i ma prawo podwyższać czynsz w granicach normy.

Pojawił się następny zgrzyt. - Inwestor utrzymuje, że mieszkamy bez umowy. Nonsens! - przekonuje czytelniczka. Na dowód pokazuje umowę z 1983 roku, zawartą z ówczesnym Wydziałem Spraw Lokalowych Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy. To decyzja o przydziale lokalu mieszkalnego. - Właśnie tego, w którym mieszkam od 38 lat - precyzuje nasza rozmówczyni.

Gdy ściany pękają w kamienicy w Bydgoszczy

Właściciel prowadzi generalny remont budynku. - Ale w naszym mieszkaniu nic zrobić nie może, bo ono jest z lokatorami. Brygady w lokalu nad naszym tak jednak intensywnie pracują, że ściany nam pękają i tynk z sufitów odpada. Ekipy zrobiły pseudozabezpieczenie. Nad sufitami rozwiesiły... folię.

Mieszkanka powiadomiła inspektorat nadzoru budowlanego. Ten prowadzi „kontrolę robót wykonywanych w budynku (...) w zakresie ich legalności i bezpieczeństwa użytkowników lokali mieszkalnych”. Wyników jeszcze nie ma.

Lokatorka dodaje: - Pewnie właściciel potem zechce sprzedać mieszkania albo wynająć je za dużo większe stawki. Zresztą: tak nam podwyższył opłaty, że są one podobne do wolnorynkowych.

Czytelniczka dodaje, że mieszkańcy kwaterunkowi są pod szczególną ochroną. Eksperci mówią zaś o zmianie prawa sprzed lat, o której nie wszyscy wiedzą.

- Lokatorzy, posiadający decyzje kwaterunkowe, od 1994 roku stali się zwykłymi najemcami na umowach najmu w domach prywatnych - tłumaczy Adam Szymandera, prezes Zrzeszenia Właścicieli i Zarządców Domów w Bydgoszczy.

Najemczyni uważa, że jej historia przypomina te, gdzie czyściciele kamienic robili wszystko, aby pozbyć się najemców. Przedstawiciele właściciela kamienicy zaprzeczają.

Cel: mieć puste mieszkanie

Podobne przypadki chodzą jednak po ludziach. Biznesmen z Torunia odciął swoim najemcom wodę i prąd. Szczuł psami.
A biuro nieruchomości kupiło w Bydgoszczy mieszkanie z zadłużonymi lokatorami. Planowało sprzedać lokum, ale oni nie zamierzali się wyprowadzić. Szef biura nie miał możliwości prawnych, żeby ludzi usunąć. Usunął więc drzwi i okna, tzn. je wystawił. Matka z synem przez tydzień tak mieszkali. Potem skapitulowali.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Niestety, czego nie robi się dla sensacji, dla zwiększenia czytelnictwa, szkoda że publikuje się niesprawdzone informacje.

s
seba1978

idiotyzm do kwadratu.....najemcy placa polowe stawki...jak wlasciciel chce podniesc do normalnych stawek to uwzaja to za zlodziejstwo....smiechu warte. Swiete prawo wlasciciela robic ze swoja wlasnoscia co chce. Najemcy maja tysiace lokalow do wynajecia wiec w czym problem? czy zwykly czlowiek zmusza np swojego mechanika samochodowego do swiadczenia uslug za polowe stawki??? Z jakiej racji wlasciciel ma byc zmuszany do wynajmu swojej wlasnosci danym ludziom? to komunistyczny anachronizm.

p
pit

a na jakiej ulicy ta kamienica? bo znam bardzo podobna historie... moze to ten sam wlasciciel J.S.

Dodaj ogłoszenie