Łubin andyjski i inne rzadkie uprawy z potencjałem

Damian Filipowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Łubin andyjski ma bardzo dużą zawartość białka i tłuszczu. Mógłby nawet zastąpić soję, ale uprawiany w obecnej postaci jest niemal trucizną, gdyby został spożywany. Trwają jednak badania nad tym, aby wyhodować odmiany prawie bez alkaloidów lub z ich śladową ilością. - I właśnie to sprawia, że jest to roślina najbardziej przyszłościowa - mówi prof. dr hab. Andrzej Kotecki z Uniwersytetu Przyrodniczego.

W ramach Dnia Otwartych Drzwi, które 16 czerwca odbyły się w Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian w Zybiszowie, prof. dr hab. Andrzej Kotecki z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu opowiadał o roślinach rzadko uprawianych w Polsce, a które mogą mieć pewien potencjał.

Łubin andyjski i inne rzadkie uprawy z potencjałem

Jeszcze dwa tysiące lat temu człowiek uprawiał blisko 200 gatunków roślin, natomiast na początku XX wieku zredukowano ich liczbę do ok. 100. Przytaczając te statystyki prof. dr hab. Andrzej Kotecki (na zdjęciu z lewej) odniósł się jeszcze do czasów, gdy sam uczył się o tak egzotycznych roślinach jak maziczka, rydzyk, rydz czy krokosz barwierski.

- I właśnie dlatego, w obliczu rosnącego wszędzie rzepaku, zrodził się pomysł wykładu o roślinach rzadko uprawianych – tłumaczył zebranym profesor.

W trakcie wykładu przybliżył siedem roślin, które dzisiaj mają małe znaczenie, ale w przyszłości może się to zmienić.

Pierwszy z nich topinambur, który do Europy sprowadzony został ok. 1615 roku i przez 200 lat jego uprawa znakomicie się rozwijała. W czasach I wojny światowej uratował on Francję przed głodem, głównie dzięki łatwości uprawy. W wyniku „przejedzenia się” topinamburem Francuzi po wojnie zaprzestali jego uprawy. Zdaniem profesora jego znaczenie gospodarcze jest bardzo duże. I chodzi tutaj między innymi o dokarmianie zwierzyny leśnej, a także właściwości kulinarne i lecznicze (przewód pokarmowy) oraz odgrywanie dużej roli w diecie diabetyków.

Kolejna z roślin to amarantus, który pochodzi z różnych regionów świata, a uprawiony był już ponad pięć tysięcy lat p.n.e. w Ameryce Południowej. W Polsce mogliśmy poznać roślinę dzięki profesorowi Emilowi Nalborczykowi, który w latach 90. prowadził program „Piąte zboże świata”. Dziś jednak uprawa amarantusa nie przekracza nawet 100 hektarów. - Jest on często wykorzystywany w kosmetykach – dodał Andrzej Kotecki.

Nawiązując do profesora Nalborczyka, kolejną przytoczoną rośliną była bogata w białko komosa ryżowa . Posiada ona małe wymagania glebowa i można wykorzystywać ją wszechstronnie - liście jako warzywo, a nasiano jako źródło białka, mikroelementów i skrobi. Niestety, odmiany komosy ryżowej nie są dostosowane do warunków klimatycznych panujących w naszym kraju.

Pszenica twarda to następna z roślin opisana przez profesora Koteckiego. Na świecie uprawia się jej ok. 20 milionów hektarów, między innymi w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Kazachstanie i Rosji, ale również w Europie, gdzie produkuje się jej około dziewięciu milionów ton. W Polsce ciężko jest jednak dostosować uprawę pszenicy twardej do naszych warunków klimatycznych.

W nawiązaniu do panującej aktualnie mody na wszelkie produkty zawierające orkisz, profesor Kotecki nie mógł pominąć pszenicy orkisz. Mimo że na półkach sklepowych pełno jest produktów zawierających orkisz, jego uprawa w Europie wynosi zaledwie 60 tysięcy hektarów, z czego w Polsce 1200 - 1500 hektarów. W wyniku tego można kwestionować jakość produktów opisywanych jako wyroby orkiszowe, bo zwyczajnie jest go za mało.

Kolejnym przykładem rośliny rzadko uprawnej jest rutwica wschodnia, która może być wykorzystywana na paszę. Jej minusem jest jednak zbyt duża liczba związków nieżywieniowych, przez co niechętnie jest spożywana przez zwierzęta. Jak zapewnia profesor Kotecki, jest to jej jedyny minus przy wielu zaletach i możliwościach wykorzystania.

Na koniec Andrzej Kotecki przyblizył roślinę, która jest mu ostatnio najbliższa, czyli pięknie wyglądający i bardzo dobrze kwitnący łubin andyjski. Zdaniem Koteckiego, teoretycznie łubin mógłby nawet zastąpić soję, ponieważ ma bardzo dużą zawartość białka (nawet do 50%) i tłuszczu (20%). Niestety, posiada nawet 150 - 170 razy więcej alkaloidów niż łubin uprawny, co sprawia, że jest prawie trucizną. Trwają jednak badania nad tym, aby wyhodować odmiany prawie bez alkaloidów lub z ich śladową ilością. I właśnie to sprawia, że zdaniem profesora, jest to roślina najbardziej przyszłościowa.

Wideo

Materiał oryginalny: Łubin andyjski i inne rzadkie uprawy z potencjałem - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie