Marcin Łęgowski z Chojnic pięknie przypieczętował 20-letnią karierę

Monika Smól
Marcin Łęgowski odbiera puchar z rąk Marzeny Osowickiej, prezes UKS"Ósemki”
Marcin Łęgowski odbiera puchar z rąk Marzeny Osowickiej, prezes UKS"Ósemki” Monika Smól
Marcin Łęgowski, pięściarz chojnickiego Uczniowskiego Klubu Sportowego "Ósemka" zakończył karierę zawodniczą. Ostatnią walkę stoczył podczas piątego memoriału im. Tadeusza Kiedrowskiego.

Zawodnikowi zgotowano wspaniałe pożegnanie. Otrzymał puchary, nagrody i gratulacje od samorządowców, działaczy sportowych i bokserskich. Za wspaniałe wyniki podziękowali mu trener Andrzej Plata i Marzena Osowicka, prezes UKS "Ósemka".

Marcin Łęgowski karierę rozpoczął będąc uczniem szkoły podstawowej. W karierze stoczył 276 walk, z czego wygrał 250. W kolekcji ma 17 medali: 7 złotych, 6 srebrnych i 4 brązowe. - Na pierwszy trening bokserski wybrałem się za namową kolegi z klasy, gdy miałem 10 lat - mówi Marcin Łęgowski. - Trenowałem pod skrzydłami Kazimierza Poterackiego. Pracował ze mną przez 8 lat, aż do zakończenia okresu juniorskiego.

Potem trafił do Zawiszy Bydgoszcz. Tam spędził 2 lata. Kolejnych 8 startował pod szyldem Hetmana Białystok. Ostatnie 2 lata boksował dla UKS "Ósemka" Chojnice. Właśnie dla tego klubu zdobył tytuł mistrza Polski seniorów w wadze 69 kg.

Twierdzi, że największą walkę musiał stoczyć z własną wagą. - Trudnych rywali było dużo, ale chyba najwięksi to Krzysztof Szot i Mariusz Koperski z PKP Poznań - podkreśla pięściarz. - Zwycięstwa z nimi równoważyły się z porażkami. Jeżeli zaś chodzi o najtrudniejsze walki, to na pewno ta w Liverpoolu o medal mistrzostw Europy seniorów. Przywiozłem brąz, chociaż byłem blisko złota. Wygrałem trzy walki, czwartą przegrałem - z zawodnikiem, który został mistrzem. Walczyłem jednak wówczas nie tylko z nim, ale również z kontuzją barku. Niewiele dzieliło mnie od złota. Przed tą walką, jak też przed mistrzostwami świata, najbardziej się skupiałem.

Wśród najważniejszych walk wskazuje tę z Białorusinem, którą wygrał przez dyskwalifikację rywala na 10 sekund przed końcem pojedynku. - Faulował i sędziowie zdecydowali o usunięciu go z ringu - wspomina bokser. - I tak prowadziłem z nim na punkty, ale sędziowie jednogłośnie zdecydowali o dyskwalifikacji.

Pasją bokserską Łęgowski zaraził rodzeństwo - Kariera moich młodszych braci idzie w dobrym kierunku - mówi Marcin Łęgowski. - Kazimierz startuje ostatni rok w kategorii junior. Leci za kilkanaście dni na mistrzostwa świata do Armenii jako jedyny z Pomorza. W naszym kraju zdobył już wszystko, co było możliwe do zdobycia. Jest czterokrotnym mistrzem Polski. Z kolei Michał jedzie na Puchar Polski kadetów. Bardzo im kibicuję, dopinguję, wspieram od początku kariery i szkolę wspólnie z trenerem Andrzejem Platą. Będę szczęśliwy, gdy uczeń przerośnie mistrza i Kazik zostanie mistrzem świata. Ma charakter do tego sportu i wytrwale dąży do celu. Dla mnie jego medale to piękny sukces trenerski.
Przyznaje, że przez pięć lat myślał wyłącznie o sporcie.

- Obozy, treningi, przez 250 dni w roku byłem poza domem - mówi bokser. - Teraz zamierzam ten czas rozłąki wynagrodzić żonie Agnieszce i trzyletniemu synowi Wojciechowi. Byłem przy nich, gdy syn się rodził, ale zaraz po tym musiałem wyjechać. Nie widziałem najbliższych pół roku. Po mistrzostwach świata we Włoszech zdecydowałem, że odchodzę z kadry narodowej. Nie widziałem dłużej takiej przyszłości dla siebie. W dodatku zmieniono trenera kadry, z nowym nie mogłem znaleźć wspólnego języka.

Przeczytaj także: Piąty memoriał Tadeusza Kiedrowskiego - mecz Chojnice - Lwów za nami

Nie kryje, że wiele zawdzięcza szkoleniowcom, na których trafiał od najmłodszych lat. - Kazimierz Poteracki w Chojnicach, Stanisław Wąsowski w Hetmanie Białystok, Ludwik Buczyński w kadrze narodowej to wspaniali trenerzy - zaznacza pięściarz. - Zbigniew Raubo przygotowywał mnie do mistrzostw Europy z dużym zaangażowaniem, a Andrzej Plata motywował do zdobycia tytułu mistrza Polski. Pojechał ze mną do Konina i motywował tak skutecznie, że wygrałem tam z dwoma kadrowiczami.

Boksu kobiet nie lubi. - Nie oglądam, nie zachęcam do jego trenowania, jestem zdania, że to dyscyplina dla mężczyzn - uważa Łęgowski.

W sobotę, przed chojnicką publicznością, Marcin stoczył ostatnią walkę. W wadze 64 kg pokonał Ihora Tymszyszyna ze Lwowa 3:0. Pięknie przypieczętował 20-letnią karierę.

Na treningi, do Andrzeja Platy - pierwszego trenera i Marcina Łęgowskiego - pomocnika trenera, można przychodzić w każdy poniedziałek, środę i piątek do Gimnazjum nr 1 w Chojnicach. Zajęcia w sali sportowej rozpoczynają się o godz. 17 i trwają 2 godziny.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie