reklama

Marek Koźmiński: Krzysztof Piątek z Genoi już nie istnieje. Teraz każdy wymaga od niego coraz więcej

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Krzysztof Piątek
Krzysztof Piątek MARCO BERTORELLO/AFP/East News
Rozmowa. Były zawodnik m.in. Udinese i Brescii, 45-reprezentant Polski, uczestnik mundialu 2002, a dziś wiceprezes PZPN Marek Koźmiński opowiada o starcie ekstraklasy, „Piątkomanii” we Włoszech, reprezentacji Polski i nadchodzących mistrzostwach świata U-21.

Tomasz Dębek: Po przerwie zimowej do gry wróciła ekstraklasa. Kto najmocniej zaplusował u pana w pierwszej kolejce? [rozmawialiśmy przed piątkowymi meczami - red.]
Marek Koźmiński: Pozytywnie błysnął Mateusz Matras z Górnika. Wyróżniał się, strzelił Wiśle dwa gole, a mógł dołożyć trzeciego. Ale nie wyciągałbym z tamtego meczu zbyt daleko idących wniosków. Po drugiej stronie boiska przeciwnik się po prostu nie pojawił. To była deklasacja.

Można było oczekiwać wiele od klubu, który cudem przetrwał zimę?
W stosunku do tego, co zobaczyliśmy na boisku, na pewno. Mówimy o potężnych zawirowaniach organizacyjno-finansowych. Grać w piłkę nie powinny one jednak przeszkadzać. Mam nadzieję, że nie zobaczymy już podobnego występu w wykonaniu Wisły. Oznaczałoby to, że drużyna ma bardzo duże kłopoty na polu sportowym. O tym do tej pory nie rozmawiano.

>> W LEGII ODPALILI TYLKO KIBICE. CRACOVIA NIE DAŁA SZANS DRUŻYNIE SA PINTO [RELACJA, ZDJĘCIA, OPRAWA] <<

Na papierze wzmocnienia Wisły robiły jednak wrażenie. Zawodnicy pokroju Kuby Błaszczykowskiego i Sławomira Peszki mieli wnieść do gry Białej Gwiazdy wiele doświadczenia.
Na razie to tylko nazwiska pewnego kalibru, ale te w piłce nie grają. Boisko okazało się brutalne, obaj nie byli faktycznymi wzmocnieniami. W Zabrzu wyglądało to bardzo, bardzo słabo. Jako mieszkaniec Krakowa nie chciałbym widzieć już czegoś podobnego. Nie wiem, czym było to spowodowane. Mam tylko nadzieję, że to nie była prawdziwa twarz Wisły.

Któraś z drużyn wyglądała szczególnie mocno?
Legia. W meczu z Wisłą Płock widać było, że legioniści mają w sobie siłę. Trudno mi powiedzieć coś o jej nowych zawodnikach, bo zagrali krótko, a wcześniej ich nie znałem. Drużyna wyglądała jednak na boisku naprawdę dobrze. Walka o mistrzostwo Polski pomiędzy Legią i Lechią Gdańsk powinna być emocjonująca. Obie drużyny mają sporą przewagę w tabeli, a na razie nie widać za bardzo klubu, który mógłby im zagrozić. Bazujemy jednak tylko na pierwszej kolejce, sezon jest jest jeszcze długi.

>> TO BĘDĄ GWIAZDY EKSTRAKLASY? TOP 10 NOWYCH ZAWODNIKÓW W NASZEJ LIDZE <<

Tendencja jest jednak taka, że najlepsi zawodnicy odchodzą, straty trudno zastąpić, a to odbija się na grze drużyn w europejskich pucharach.
To normalne i nic z tym nie zrobimy. To okienko było super jeśli chodzi o kwoty, jakie zarobiły nasze kluby. Do tego chyba pierwszy raz zachodnie kluby kupiły polskich piłkarzy na dorobku i pozwolili im jeszcze zostać do końca sezonu w Polsce. Żeby jeszcze trochę pograli, skończyli szkołę, podszlifowali język... To bardzo ciekawa inwestycja w przyszłość w wykonaniu Fiorentiny, która kupiła Szymona Żurkowskiego, Cagliari z Sebastianem Walukiewiczem i Genoi z Filipem Jagiełłą. Skorzystają na tym zawodnicy, którzy będą mieli czas na przygotowanie się do transferu, a do nowych klubów dołączą latem, ale też ich polskie kluby.

Przykład Krzysztofa Piątka pokazuje jednak, że powinniśmy trochę bardziej doceniać to co mamy w naszej lidze? Jeszcze w maju strzelał gole dla Cracovii, dziś jest zawodnikiem Milanu i najdroższym polskim piłkarzem w historii. A przecież w tym czasie nie stał się zupełnie innym graczem.
Kiedy pół roku temu Cracovia go sprzedawała, nie było żadnego klubu oferującego podobne pieniądze co Genoa. Polska liga ma określoną renomę na arenie międzynarodowej, zgodnie z którą nasi piłkarze są wyceniani. Nie tylko Piątek, ale też Polacy grający we Włoszech od kilku sezonów, wykonują genialną robotę. Dzięki nim ceny za piłkarzy z naszego kraju stają się coraz wyższe. Kluby zarabiają większe pieniądze, szkoda tylko że nie idzie to w parze z jakością naszej ligi. Wiele mówi też to, że Włosi interesują się tylko młodymi zawodnikami. Nikt nie kupuje ukształtowanego, 28-letniego piłkarza. Odchodzą ci na dorobku, którzy są inwestycją – Piątek dla Genoi też nią był. Opłaciła się wielokrotnie.

>> OD RASIAKA DO PIĄTKA. TOP 30 NAJDROŻSZYCH POLSKICH PIŁKARZY <<

Zaskoczyło pana to, że wartość Piątka wzrosła aż tak szybko?
To, co Krzysztof zaczął wyprawiać na włoskich boiskach było zaskoczeniem chyba dla każdego. Wielką formę potwierdza jednak w pierwszych tygodniach w Mediolanie. Wiadomo było, że Piątek potrafi grać w piłkę i ma pewne predyspozycje. Eksplozja jego talentu aż na taką skalę była jednak niespodzianką. Poza tym wiele mówi to, że doszło do niej we Włoszech. Nie w ekstraklasie, reprezentacji Polski czy mistrzostwach Europy U-21.

Milan jest obecnie dla Piątka idealnym klubem? Może liczyć na więcej sytuacji niż w Genoi, a jednocześnie presja wyniku nie jest tak ogromna jak w dominującym od lat Juventusie. Przynajmniej do końca sezonu...
Milan to klub, który dekadę temu był najlepszy w Europie. Wymienia się go w jednym szeregu z Barceloną, Realem czy angielskimi potentatami. Dziś nie jest na topie, nie ma szans na mistrzostwo Włoch. Rossoneri wydali jednak tyle pieniędzy na Piątka, by sytuacja się zmieniła. W przyszłym sezonie chcą rywalizować z Juventusem, który na razie jest poza zasięgiem. Krzysztof Piątek z Genoi już nie istnieje. Teraz to facet, za którego Milan zapłacił 35 milionów. Już nikt nie będzie go klepał po plecach po golu, dwóch czy trzech. Wielki klub to wielkie oczekiwania, wszyscy będą chcieli piątej, dziesiątej i piętnastej bramki. W Mediolanie trzeba wygrywać każdy mecz. Presja na Piątku z każdym tygodniem będzie większa. Przecież sam nakręca oczekiwania kolejnymi bramkami. We Włoszech zapanowała „Piątkomania”. Porównuje się go do Marco van Bastena czy Andrija Szewczenki. Ale to tylko sport, każda wspaniała seria musi się kiedyś skończyć. To normalne. Zobaczymy, jak Krzysztof poradzi sobie w takiej sytuacji. Cała Polska mu kibicuje. To sympatyczny, uśmiechnięty chłopak, który wykonał wielką pracę dla naszej piłki. Najnormalniej w świecie mu idzie, niech będzie tak jak najdłużej.
CIĄG DALSZY WYWIADU NA NASTĘPNEJ STRONIE
Porównania Piątka do legend Milanu robią jeszcze na panu wrażenie, czy jako osoba, która mieszkała w Italii ponad dekadę jest pan do podobnych zachowań przyzwyczajony?
Dla Włochów to normalne. Milan miał w przeszłości takich a nie innych zawodników. Kibice zastanawiają się i oceniają, jak Piątek wypada na tle swoich wielkich poprzedników. Piłka się zmieniła. Kiedyś Seria A była najlepsza na świecie. Dziś już tak nie jest, ale oczekiwania i nadzieje kibiców wcale się nie zmieniły. Ich klub ma wygrać wszystko. Piątej wpisuje się w te oczekiwania, zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Sztuka w tym, by dalej ją przeskakiwać.

Co powinien zrobić Piątek, by wciąż ją przeskakiwać? Albo nawet zawiesić ją jeszcze wyżej?
Na razie niech skacze tak, jak jest. Wyżej zaczyna się już poziom Leo Messiego, Roberta Lewandowskiego, Mohammeda Salaha i Neymara. Nie ma co wariować. Dziennikarze nakręcają spiralę oczekiwań aż do przesady. Najważniejsze, żeby Krzysztof robił to, co do tej pory robił dobrze. Ciężko pracował, unikał kontuzji i potrafił wykorzystać odrobinę szczęścia. Dajmy mu spokój. Niech gra dobrze strzela kolejne gole. Kibice i drużyna przyjęli go bardzo dobrze. Wszystko jest na jak najlepszej drodze. Spokój i zdrowie – bez tego w sporcie nie da się niczego osiągnąć. Szczęście też mu dopisuje. Dostaje dużo dobrych piłek i to wykorzystuje. Jego bramki absolutnie nie są jednak przypadkowe. Widać, że strzela tam, gdzie chce.

>> POLACY W NAJWIĘKSZYCH KLUBACH PIŁKARSKICH. PIĄTEK PÓJDZIE ŚLADEM BOŃKA? <<

Przez formę Piątka, Roberta Lewandowskiego i Arkadiusza Milika selekcjoner Jerzy Brzęczek będzie miał wiosną ból głowy?
Tak, ale jak najbardziej pozytywny. (śmiech) Pierwszy raz od lat 80. mamy w reprezentacji trzech aż tak dobrych środkowych napastników. No, prawie środkowych, bo Milik może grać też na innych pozycjach. Do tego wszyscy są w formie i grają w bardzo mocnych klubach.

Zna pan Brzęczka od wielu lat. Spodziewa się pan, że będzie próbował zmieścić trzech napastników w wyjściowym składzie, np. ustawiając Milika na skrzydle, czy ktoś będzie musiał usiąść na ławce?
Nie wiem. Mając w drużynie trzech fantastycznych bramkarzy nie da się wystawić wszystkich jednocześnie. Na końcu zawsze trzeba dokonać wyboru. Jurek też będzie musiał to zrobić. Trudno będzie grać cały mecz z trzema zawodnikami o profilu Lewandowskiego, Piątka i Milika. Być może zdecyduje się wystawić ich razem w pewnych fragmentach meczów. Albo na określonego rywala. O wszystkim zadecyduje taktyka. Tak czy inaczej każdy trener chciałby mieć takie problemy.

>> ZOBACZ PIERWSZE BRAMKI KRZYSZTOFA PIĄTKA DLA MILANU [WIDEO] <<

Przed zbliżającymi się meczami z Austrią i Łotwą jest pan spokojny?
Tak. Forma naszych piłkarzy jest dużo wyższa niż w tym samym momencie sezonu rok temu. Wielu miało kłopoty z regularną grą w klubach, nie byli w optymalnej dyspozycji fizycznej. Obecnie nasza piłka przechodzi złoty okres. Lewandowski to klasa sama w sobie. Bardzo dobrze radzą sobie chłopcy we Włoszech. Fantastyczny jest Jan Bednarek w Southampton. Do formy wraca Kamil Grosicki, którego sytuacja 12 miesięcy temu była, jaka była. Nie wspomnę o bramkarzach, bo obsada tej pozycji również jest dla Jurka pozytywnym problemem. To wszystko napawa optymizmem. Kluczowe będzie rozpoczęcie eliminacji, czyli wyjazdowy mecz z Austrią. Trzeba podejść do tego rywala z dużym szacunkiem. To naprawdę dobra drużyna, choć poza jednym czy dwoma zawodnikami nie ma tam dużych gwiazd. Trzeba będzie dobrze wystartować.

Co z pozostałymi rywalami: Izraelem, Słowenią, Macedonią i Łotwą?
Grupę mamy wyrównaną. Nie widać zespołu, który jest zdecydowanie słabszy od reszty stawki, jak San Marino czy Gibraltar we wcześniejszych eliminacjach. Nie ma co ukrywać, że ze względu na nasz stan posiadania i ostatnią historię to Polska jest faworytem. Najbardziej zagrozić może nam Austria. Do meczów z nią trzeba będzie podejść bardzo rozsądnie. Trudne będą też wyjazdy, choćby do Izraela, Macedonii czy na Słowenię. Żadna drużyna się przed nami nie położy i nie poprosi o najniższy wymiar kary. Niektórzy mówią, że grupa jest łatwa. W teorii tak, zobaczymy jak będzie w praktyce. Być może lepiej byłoby mieć jednego mocnego rywala i pozostałych mniej wymagających. Ale trzeba grać. I pojechać na te mistrzostwa.

>> PAIGE VANZANT GÓRĄ W WALCE ZAWODNICZEK, KTÓRYM URODY ZAZDROSZCZĄ RING GIRLS [ZDJĘCIA] <<

W tym roku czekają nas też inne mistrzostwa, mundial U-20. Jak ocenia pan potencjał naszej kadry, której został zresztą ambasadorem?
Mamy ciekawy, wyrównany zespół. Ale to piłka młodzieżowa. Pamiętajmy o tym, że na mistrzostwach Europy U-21 Krzysztof Piątek był rezerwowym i nie grał. A 1,5 roku później strzela gole dla Milanu. Trzeba patrzeć raczej na potencjał i możliwości rozwoju niż chłodne oczekiwania co do wyniku. Mieliśmy kadrę U-16 Andrzeja Zamilskiego, która w 1993 roku zdobyła mistrzostwo Europy. Wypadli znakomicie, ale do poważnej piłki przebiło się niewielu, a gwiazdą nie został nikt. Stworzyli fajną drużynę, lecz nie było rodzynków, którzy zrobiliby karierę. W obecnej kadrze U-20 wydaje mi się, że można takich rodzynków znaleźć. Ale to nie moment, by mówić o personaliach. Wynik będzie zależał od dyspozycji dnia, nie zaszkodzi też trochę szczęścia. Na turnieju jeden błąd może zadecydować o być albo nie być. Patrzymy na ten mundial przez pryzmat tego, by Polska dobrze go zorganizowała. Jestem pewien, że tak będzie. Na boiskach zobaczymy więcej ukształtowanych zawodników niż w młodszych rocznikach, ale to wciąż futbol młodzieżowy. A ten rządzi się swoimi prawami.

W niedzielę odbędzie się losowanie grup. Ma pan jakieś preferencje czy życzenia?
Nie, życzeniowe myślenie nie ma sensu. Na tym poziomie nie wiemy nawet, które reprezentacje są naprawdę mocne. Oceniamy je raczej przez pryzmat pierwszych drużyn. W piłce młodzieżowej wygląda to jednak czasem zupełnie inaczej.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Jerzy Brzęczek: Szkoda, że Łukasz Piszczek zrezygnował z kadry, ale liczyłem się z tą decyzją

Wideo

Materiał oryginalny: Marek Koźmiński: Krzysztof Piątek z Genoi już nie istnieje. Teraz każdy wymaga od niego coraz więcej - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rafi

Koźmiński lubi lizać rowa krawaciarzom. Już w drugiej kolejce było widać zaje...tą MOC legii :)

J
Jagoda

Zapraszam na www.Sportowe-informacje.com, po dawkę informacji ze świata sportu!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3