Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Mikołaj z Laskowic wygrał walkę z siatkówczakiem

Jakub Keller
Jakub Keller
Marcin Schmidt/nadesłane
Nieaktywne są komórki nowotworowe, które zaatakowały obie gałki oczne małego Mikołaja z Laskowic. Chłopca czeka jednak jeszcze sporo wizyt w szpitalach. - Wygraliśmy walkę o jego życie. Teraz walczymy o zdrowie – mówi Marcin Schmidt, tata Mikołaja.

Obecnie jest spore ryzyko wznowy nowotworu. Dlatego Mikołaj do szóstego roku życia co cztery tygodnie będzie musiał jeździć na kontrolę do Warszawy. Cały czas daje o sobie znać chemioterapia, która osłabiła jego organizm. Potrzebna jest rehabilitacja. - Ponadto lekarze wykryli wodonercze. W lipcu pod narkozą Mikołaj przejdzie badanie moczowodu i w razie konieczności będzie musiał poddać się jego chirurgicznemu udrożnieniu – mówi pan Marcin.

12-letnia Daria z Warlubia choruje na mukowiscydozę. Potrzebna pomoc!

Przypomnijmy, że siatkówczaka u chłopca wykryto w grudniu ubiegłego roku. - Zauważyliśmy w oku białą poświatę. Pojechaliśmy do lekarza do Torunia, który wstępnie zdiagnozował, że to siatkówczak, czyli nowotwór złośliwy. Później w Warszawie potwierdzono diagnozę – wspomina Marcin Schmidt.

Mikołaj miał być leczony chemią dotętniczą, która uderza bezpośrednio w nowotwór i nie wyniszcza organizmu. Okazało się jednak, że chłopiec jest za mały na taką terapię. Lekarze zastosowali więc chemię ogólną. Chłopczyk dostawał ją w sześciu seriach. - Pierwsze trzy serie były nawet znośne. Problemy zaczęły się przy czwartej. Pojawiły się dokuczliwe bóle mięśni, a po piątej serii Mikołaj trafił na osiem dni do szpitala w Bydgoszczy. Był to już czas pandemii, więc międzyczasie trafił też do szpitala zakaźnego, gdzie przeszedł badanie na obecność koronawirusa. Kiedy wynik był negatywny powrócił do szpitala Jurasza, gdzie nieco wzmocniono jego wyjałowiony chemią organizm – mówi Marcin Schmidt.

Historia Mikołaja za serca złapała niemal cały kraj. Natychmiast zorganizowano w internecie zbiórkę pieniędzy na leczenie kilkumiesięcznego chłopca. Były też licytacje i koncerty. Łącznie uzbierano aż 170 tysięcy złotych! - Myśmy o nic nie prosili. Ale jak się okazuje żyjemy wśród dobrych ludzi, którzy bardzo pomogli. I za to będziemy im wdzięczni do końca życia. Wsparcie dostaliśmy też od znajomych z Anglii, Niemiec, Hiszpanii i Dubaju – mówi pan Marcin. A szczególne podziękowania kieruje do kibiców Zawiszy Bydgoszcz. Klubowi temu sam zresztą kibicuje. - Obecnie walka o zdrowie Mikołaja kosztuje nas około 4-5 tys. zł miesięcznie. Są to głównie wydatki na dojazdy do Warszawy. Nie ukrywam, że gdyby nie zebrane pieniądze, byłoby nam bardzo ciężko - mówi Pan Marcin.

Tata Mikołaja składa też szlachetną deklarację. - Nie chcemy bogacić się na chorobie syna. Dlatego zdecydowaliśmy z narzeczoną, że kiedy Mikołaj wyzdrowieje, to pieniądze, które pozostaną przekażemy na cele charytatywne. Niech pomogą w ratowaniu kolejnego życia – kwituje.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Testy krwi prognozują ryzyko zawału serca

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska