Misiewicze finansów - o eksplozji Jarosława Kaczyńskiego...

    Misiewicze finansów - o eksplozji Jarosława Kaczyńskiego (komentuje Adam Willma)

    Adam Willma

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Marek Chrzanowski

    Marek Chrzanowski ©Adam Willma (collage)

    A teraz NBP pokornie (i za nasze pieniądze) wyciągnie pomocną dłoń do Leszka Czarneckiego
    Marek Chrzanowski

    Marek Chrzanowski ©Adam Willma (collage)

    Każdy rząd w końcu musi doczekać się swojej wielkiej afery. Przyszedł więc czas na aferę PiS-u. Nie wiem, czy to akurat sprawa banku Czarneckiego zepchnie rządzących na równię pochyłą, ale - jeśli PiS w spektakularny sposób nie rozliczy afery - będzie ona znakomitym pretekstem do czołgania ekipy Jarosława Kaczyńskiego w przyszłości.

    Same afery uważam z zasady za zjawiska dobre dla życia społecznego, bo miara wstrząsu, jaki wywołują, jest miarą zdrowia społeczeństw.
    Afery to z jednej strony kubeł zimnej wody dla rządzących, z drugiej - niechybny początek zmian w każdej zmurszałej konstrukcji politycznej i początek łatania dziur w pokładzie. No i dobry moment, aby podejrzeć rzeczywistość na co dzień zakrytą. Czego dowiedzieliśmy się dzięki aferze z KNF? Po raz kolejny potwierdziła ona tezę o dramatycznie krótkiej ławce rezerwowych PiS. Najwyższe stanowisko w nadzorze sektora bankowego przypadło w udziale młodzianowi (bo 37-latka na tym stanowisku trudno nazwać inaczej) z mocno dyskusyjnym dorobkiem naukowym i bez doświadczenia w bankowości. Choć opozycja przywykła obwiniać demonicznego prezesa o całe zło świata, akurat w tym przypadku ma całkowitą rację. BMW (bierni, mierni, wierni) w gabinetach, od których zależy nasze bezpieczeństwo, to grzech niewybaczalny, obciążający lidera. Tym bardziej że krótka ławka PiS-owskich nominatów nie była koniecznością, ale świadomym wyborem.

    Kara dla prezesa jest sroga. Zastanawiam się, co musi się dziać w głowie Jarosława Kaczyńskiego, w sytuacji gdy autorem największego kryzysu jego rządu okazuje się biznesmen, który w 18 roku życia podpisał lojalkę SB, a później wszedł w układ z PRL-owskim wywiadem wojskowym. Gdy w imieniu biznesmena występuje dawny partner koalicyjny Kaczyńskiego z Ligi Polskich Rodzin. Gdy Adam Glapiński, niezłomny rycerz zakonu PC (a przy okazji „chrzestny” prezesa Chrzanowskiego), zapowiada, że NBP (czytaj „my, naród”) pomoże bankowi Czarneckiego stanąć na nogi. Eksploduje?

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo