Molestował i mobbingował. Filozof z naukowym dorobkiem, ukarany przez UMK

Karina Obara
Karina Obara
- 17 stycznia komisja dyscyplinarna na wniosek rzecznika nałożyła na prof. Żelaznego karę nagany i 5-letni zakaz pełnienia funkcji kierowniczych - mówi prof. Marcin Czyżniewski, rzecznik UMK.  - Orzeczenie jeszcze się nie uprawomocniło.Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że komisja dyscyplinarna uznała prof. Żelaznego winnym wszystkim ośmiu zarzutów (różne składowe mobbingu i molestowania). Niewykluczone, że przestanie w ogóle pracować w Instytucie Filozofii.
- 17 stycznia komisja dyscyplinarna na wniosek rzecznika nałożyła na prof. Żelaznego karę nagany i 5-letni zakaz pełnienia funkcji kierowniczych - mówi prof. Marcin Czyżniewski, rzecznik UMK. - Orzeczenie jeszcze się nie uprawomocniło.Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że komisja dyscyplinarna uznała prof. Żelaznego winnym wszystkim ośmiu zarzutów (różne składowe mobbingu i molestowania). Niewykluczone, że przestanie w ogóle pracować w Instytucie Filozofii. Archiwum
Komisja dyscyplinarna uznała prof. Mirosława Żelaznego winnym molestowania i mobbingu. I udzieliła mu nagany. Nie może też pełnić funkcji kierowniczych przez 5 lat.

O sprawie obszernie pisaliśmy 13 kwietnia 2018 r. w artykule „Profesor, studentki, asystentki i imperatyw Kanta”.

Czytaj tu:
Profesor, studentki, asystentki i imperatyw Kanta

Prof. Mirosław Żelazny, charyzmatyczny, ekscentryczny, wymagający, ale z pasją wyjaśniający studentom najtrudniejsze filozoficzne dylematy, w kłopoty wpadł wtedy, gdy kilka studentek zdecydowało się przerwać milczenie.

Sprawa trafiła do komisji antymobbingowej uczelni. Skargę złożyła jedna z pracowniczek uniwersytetu, która zarzuciła prof. Żelaznemu, że od ponad roku była przez niego molestowana seksualnie i mobbingowana. Do oświadczenia dołączyła opis działań profesora, a także maile i SMS-y od niego. W teczce ze skargą znalazły się również zeznania świadka takich zachowań oraz byłych i obecnych uczestników i uczestniczek studiów w Instytucie Filozofii UMK.

Były doktorant wspominał: - Byłem w Instytucie Filozofii 8 lat i każdego roku pojawiał się jakiś problem z profesorem. Sam widziałem, że na wykładach lubił a to skomentować biust studentki, a to przechwalać się, że sypia z młodszymi pracowniczkami. Wiele koleżanek się go bało, szczególnie słynnych zaproszeń do gabinetu. W węższym gronie oczerniał innych pracowników i pracowniczki. Pamiętam, że na początku byłem zszokowany takim zachowaniem, ale szybko zorientowałem się, że - moim zdaniem - istnieje powszechne przyzwolenie w instytucie na takie zachowanie prof. Żelaznego. Jego ulubionym hasłem, które słyszałem wielokrotnie na jego wykładach, było „Jestem profesorem, mnie nic nie można zrobić”.

Była studentka wspomina: - Na dyżurze profesor dotykał moich włosów i twarzy pod pretekstem założenia mi na głowę chusty. Chciał mi dać ją w prezencie. Pytał, czy jestem z kimś w związku. Autorytet i rola, jaką przypisywałam nauczycielowi akademickiemu, a także szacunek, którym darzyłam tę funkcję, runęły, kiedy doświadczyłam skandalicznego - według mnie - wykorzystywania władzy przez profesora jako kierownika studiów doktoranckich. Poniżał mnie i deprecjonował jako kandydatkę na studia doktoranckie. Zarzucał mi udział w nieodpowiedniej konferencji naukowej, współorganizowanej przez osoby, które uważał za swoich wrogów.

Profesor miał też pretensje o to, że studentka przyjaźni się z ludźmi, którzy są z nim w konflikcie. Dawał do zrozumienia, że powinna zerwać z nimi wszelkie stosunki. Albo jest z nim, albo przeciwko niemu. Ostatecznie kobieta zrezygnowała ze studiów doktoranckich.
- 17 stycznia komisja dyscyplinarna na wniosek rzecznika nałożyła na prof. Żelaznego karę nagany i 5-letni zakaz pełnienia funkcji kierowniczych - mówi prof. Marcin Czyżniewski, rzecznik UMK. - Orzeczenie jeszcze się nie uprawomocniło.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że komisja dyscyplinarna uznała prof. Żelaznego winnym wszystkich ośmiu zarzutów (różne składowe mobbingu i molestowania). Profesor ma 65 lat. Zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym i tak nie może już pełnić żadnych funkcji kierowniczych. Czy kara więc jest karą?
- Postępowanie zostało wszczęte przed wejściem w życie nowej ustawy i musiało się toczyć do końca w oparciu o stare przepisy - dodaje prof. Marcin Czyżniewski. - Profesor Żelazny otrzymał karę nagany. Poza tym w toku postępowania został pozbawiony funkcji kierowniczych, a mógłby je pełnić, zgodnie z ustawą, bo ona dotyczy tylko nowego wyboru. Proszę pamiętać, że zgodnie ze starą ustawą nagana jest najwyższą karą przed zwolnieniem, dopiero nowa ustawa wprowadza więcej rodzajów kar.
Niewykluczone, że prof. Żelazny przestanie w ogóle pracować w Instytucie Filozofii.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
13 lutego, 19:24, NaCe:

Jeden z moich komentarzy został wykasowany. Pewnie dlatego, że był przychylny Profesorowi. Cała ta niby afera, moim zdaniem, jest próbą linczu, za którym stoją osoby, które nie mogą znieść lepszego od siebie, bo zajmuje się twardą filozofią, a nie mierną publicystyką i baśniopisarstwem. Przez takich ludzi niestety poziom naukowy na uczelniach spada, a filozofia jest redukowana do modnych i wątpliwej jakości ideologii. Przykre to.

Twarda filozofia? Tylko jakaś miękka faja może uznać, że jest coś takiego jak twarda filozofia.

N
NaCe

Jeden z moich komentarzy został wykasowany. Pewnie dlatego, że był przychylny Profesorowi. Cała ta niby afera, moim zdaniem, jest próbą linczu, za którym stoją osoby, które nie mogą znieść lepszego od siebie, bo zajmuje się twardą filozofią, a nie mierną publicystyką i baśniopisarstwem. Przez takich ludzi niestety poziom naukowy na uczelniach spada, a filozofia jest redukowana do modnych i wątpliwej jakości ideologii. Przykre to.

G
Gość 1

Żenujący poziom IF UMK, który przez lata nie wywalił na zbity łeb przestępcy seksualnego, a teraz "może" go zwolni. Rozważałem studia w tym ośrodku, teraz pięknie podziękuję. Prokuratura gdzie?

N
NaCe
7 lutego, 8:27, wtajemniczony:

Johnny Depp, Kevin Spacey a teraz prof. Żelazny. On także zostanie oczyszczony. Kolejna ofiara interesów ludzi bez skrupułów. Karma wróci.

W pełni się zgadzam. Po prostu miernoty intelektualne uprawiające pseudofilozofię nie mogły znieść lepszego od siebie.

G
Gość
7 lutego, 16:40, Gość:

Ani to facet, ani naukowiec.Zakompleksiony chłopczyk, chowajacy się za tytułem.Potrzebne leczenie.

7 lutego, 17:42, Gość:

Miałam zajęcia z profesorem. Podpisuję się pod powyższym komentarzem.

i co? oblałaś przez niego?

G
Gość
7 lutego, 16:40, Gość:

Ani to facet, ani naukowiec.Zakompleksiony chłopczyk, chowajacy się za tytułem.Potrzebne leczenie.

Miałam zajęcia z profesorem. Podpisuję się pod powyższym komentarzem.

P
P

Instytut filozofii upadku moralnego. To jest kara?! Na ostry womit człowieka bierze. Przez całe lata to mizerne towarzystwo doskonale wiedziało, co się wyprawia w gabineciku, ale punkty za publikacje niepomiernie przecież ważniejsze niż strzaskana psychika studentek. Wstyd i żenada.

l
lol
6 lutego, 18:02, Gość:

Utytułowane bydlę, przekonane o swej wyjątkowości. Sorki, to obraza dla bydlątka. Jak to jest, że nikomu nie zależy, a jak szambo wybije to wszyscy najchętniej mówiliby, że osobliwie pachnie?

XD

Zmarnował młodość na naukę a teraz chce odrobić te młodzieńcze figle jednak w pełni zasłużył na swój tytuł.

Dodaj ogłoszenie